Dzisiaj będąc już w ośrodku gdzie Mel chodzi na zajęcia dowiedziałam się ,że w trakcie ćwiczeń będziemy miały spotkanie z neurologiem.Pomyślałam super ,zawsze to jakaś nowa wiedza na temat mojego dziecięcia :)
I w trakcie zajęć Melonka wyprowadzona przez panią z sali poszła ze mną do pani doktor.Przeprowadzony został ogólny wywiad,co mała mówi,co je,jak się bawi,miała się przejść przez gabinet i wstać z podłogi.Pani doktorka po krótkiej obserwacji powiedziała ,że całkiem spora z Melani kobitka,że dobrze wygląda,ładnie itd.Powiedziała też ,że dziewczynki ponoć dobrze zaczynają mówić tak ok.2-2,5 roku.Więc żebym się nie martwiła.Wiadomo, są dziewuchy co już dużo więcej mówią od Amelki no ale ona najwidoczniej narazie nie ma ochoty na więcej słów :) Dr zapytała mnie czy pracuję.Mówię ,że jestem na urlopie wychowawczym i dzięki temu mam czas żeby z Melaśką chodzić na zajęcia dwa,trzy razy w tygodniu bo gdybym wróciła do pracy to nie mogłabym chodzić wcale bo poradnia czynna do 16stej.Dr powiedziała,że bardzo dobry wybór,że jeżeli mogę sobie na to pozwolić to jak najbardziej.Poźniej wróciłyśmy na ćwiczenia.Po nich pani zawsze opowiada co robiły i dzisiaj grzebały m.in w suchym kolorowym makaronie w poszukiwaniu różnych innych małych rzeczy.Mel była bardziej zainteresowana próbowaniem makaronu niż zabawą w poszukiwanie skarbów :P córa śmieszna.A od września zapisałam ją na zajęcia grupowe które odbywają się z rodzicami.Są to ćwiczenia metodą Dennisona.Podstawowym ich zadaniem jest integracja mysli i działań ,czyli idealna współpraca umysłu i ciała.Zdążyłam już trochę na ten temat poczytać i bardzo mi się to podoba a i dla Melonka dobrze,skoro do żłobka nie idzie to jakieś ćwiczenia w grupie na pewno dobrze jej zrobią :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz