Od czego by tu zacząć?? A może od tego ,że z Melonką mamy już skompletowane zestawy ubraniowe na wesele za dwa tygodnie.Ja mam kieckę,marynarkę z podwiniętymi rękawami na którą polowałam już dłuższy czas,buty i to wszystko a Melonka ładną bluzeczkę,leginsy i sandałki.Owszem mogłabym ją ubrać w różową sukienkę z wielką kokardą do tego białe rajstopki i obowiązkowo różowa wstążka we włosach ale jakoś tak było by chyba słodko ,że aż mdło i postawiłam na luz.Ma być dziecku wygodnie a te ciuchy co jej kupiłam na wesele to przydadzą jej się jeszcze później a z taką piękną sukienką kupioną na raz co ja bym później zrobiła?? W tym zestawie też wygląda ładnie :) A nowe sandałki tak jej się podobały ,że nie dała sobie ich ściągnąć a jak już to zrobiłam to ryk niesamowity.
Dwa dni temu zrobiłyśmy sobie z Mel pierwszą wspólną kąpiel.Mała tylko siedziała i się we mnie wpatrywała.Wg mnie jej mina mówiła "ale co Ty tu robisz mamo??" I tylko ciągle mówiła jej słynne "mama????" ze zdziwionym pytajnikiem na końcu o którym już nawet panie w ośrodku mówią ,że śmiesznie to brzmi.
Coś Meloniskowi ostatnio się poprzestawiało ze snem tzn.mało godzin jej wystarcza żeby się wyspać no ze mną jest znacznie gorzej bo ja wyspać się nie mogę.Fakt ,że dłubiąc w masie solnej czy modelinie czy poprostu czytając książkę nie da się pójśc spać wcześnie ale no mogłaby chociaż spać do 9.00 :P a ona wstaje ostatnio o 7.00 a parę razy się zdarzyło ,że po 6.00.Wczoraj przetrzymaliśmy ją z mężem K. do 23.00 z nadzieją ,że dzisiaj mała pośpi do chociaż 8.00 ale złudne były moje myśli .Melonisko wstało o 7.30 a ja wyglądałam jak po dobrej imprezie.Za to ona pełna energii latała po mieszkaniu.Pogoda nas ostatnio nie rozpieszcza więc nawet dłużej nie można na dworzu posiedzieć ,żeby dziecina się wymęczyła bo albo pada ,wieje,później wyjdzie słońce ale co to za zabawa jak wszędzie mokro a kaloszy póki co nie mamy , chcemy kupić dopiero na jesień. Upału sobie życzę i to bardzo i to natychmiast :(
Porobiłam trochę nowych aniołów z masy.Są już pomalowane ale nie mają włosów więc zdjęć narazie nie wklejam,jeszcze chce do nich coś dodać więc może za jakieś dwa dni się tu pojawią.Znów mam chęć i wene na ich robienie więc tłuke jak najwięcej.Bo już zostały mi resztki w domu.A jak się nadaży okazja żeby komuś dać albo ktoś sobie zażyczy to nie ma z czego wybierać, więc to będą takie śpiochy szufladowe czekające na wyjście.
Jeszcze wrócę do spania mojego dziecka to nie dość ,że śpi krócej to jeszcze trudno ją ułożyć do spania bo jak już wysiorbie mleko to jak zwykle biega po łóżeczku,gada sobie po ciemku do siebie itd.Czasami zasypiała sama a czasami z moim lekkim bujaniem.Ale ostatnio pobawi się trochę i ryk.Jak przyjde to mała paszcza uśmiechnięta od ucha do ucha, kładzie się i wymachuje gołymi szkitami :P Więc kłade na boczek a ta fik i znów to samo,wychodze ryk.I tak za drugim,trzecim razem lekko bujana w łóżeczku zasypia.Wczoraj powiedziałam koniec.Jak zaczęła krzyczeć to poszłam się kąpać żeby tego nie słyszeć bo przykro na duszy.Mężulo ją taką płaczącą i z giluchami przetrzymał chyba z 10 minut aż sam nie wytrzymał i poszedł do niej ,kładzie na boczek ,chce zacząć bujać leciutko,dziecko zasypia.Stwierdziliśmy ,że ona poprostu tymi krzykami woła mnie bo myśli ,że będzie zabawa i od dzisiaj mężulo K. będzie do niej chodził jak będzie tego sytuacja wymagać i może znów zacznie sama zasypiać.Chociaż żeby aż tak dramatem nie wiało to teraz do drzemki mnie nie potrzebowała,wypiła mleko, ja wyszłam i zasnęła chyba w 3 minuty z nogami na ścianie :P
A jeszcze dodam ,że wróciłam do czytania bajek małej na dobranoc bo już kiedyś miałam pierwsze podejście do tego ale kiepsko szło więc dałam spokój.Teraz mimo ,że Mel wędrowała po łóżeczku jakby dosłownie brała do siebie teksty "za górami za lasami" ja dzielnie jej czytałam dalej.I tak przeczytałam "Nowe szaty cesarza", "Czerwonego Kapturka" i "Białą Kotkę" i ziewałam non stop to i tak jej to nie uśpiło. I chyba znów sobie dam z tym spokój.
Wczoraj do obiadu z mężulą mym otworzyliśmy sobie po piwku. Melonka zjadła z nami bo staram się aby posiłki były jak to tylko możliwe wspólne.Cały czas bacznie obserwowała nasz NAPÓJ.Po zjedzonym obiedzie zaczęliśmy sprzątać ze stołu , oboje byliśmy w kuchni .Nagle widzę swoje dziecko w przedpokoju i słyszę "chlust".Patrzę a to moje piwo leje się ze szklanki.I jestem przekonana ,że nie omieszkała spróbować co tam takiego starzy piją zanim do nas dotarła. Pełny podziw ,że nie zbiła szkła ale zrobiła to pewnie dlatego ,że wtedy szybciej byśmy do niej dotarli i z jej piwkowania nici.No patologiczna rodzina jak piwko no to wszyscy razem żeby nie było ,że dziecku nie dadzą.O ludzie :)
Pisałam ostatnio ,że temat nowego mieszkania nabiera rozpędu.Wczoraj mąż K. poinformował mnie ,że w środę ma spotkanie z doradcą z Open Finance w sprawie kredytów , nieruchomości i tego co tu wykombinować żeby dobrze na tym wyjść.Więc dzieje się a ja już za mężem nie nadążam :)))) Ale cieszy mnie to nie powiem :) I przyznam się po cichu i może to głupie ale w myślach urządzam sobie nowe mieszkanie (?????). Którego jeszcze nie ma i tak naprawdę nie wiadomo czy będzie za rok czy za 5 lat tak jak sobie mówiliśmy. Ale co tam pomarzyć fajna i miła rzecz :)))) Myśle sobie o kolorach , meblach i pewnie do tego czasu aż w końcu kiedyś zamienimy mieszkanie i tak mi się wszystko zmieni sto razy ale co tam, miło się tak myśli o czymś nowym :P