czwartek, 30 sierpnia 2012

Ratujmy królika

Zawsze muszę się nieźle nakombinować żeby Jej ukochany królik wylądował w pralce.I jak tylko uda Jej się zapomnieć o nim choć na chwilkę wtedy ja go cap za uszyska i do pralki.Postanowiłam jednak ,że uświadomie córce,że króli wymaga prania co tydzień bo aż wstyd z nim gdzieś wychodzić taki czarny.A co wieczór ląduje z nią w łóżku i  w ogóle bez niego ani rusz.Każdy spacer,wyjście do sklepu,spacery odbywamy z jej małym towarzyszem.I udało się.
Zaniosła go do pralki ...
I tak siedziała i na niego czekała.
I patrzyła jak się biedak w tej pralce telepie....
I oczywiście nie poczekała aż wyschnie tylko spod sterty prania go wyszarpała i bawiła się mokrym...
To jest miłość jak w mordke strzelił :)










Park 2

Dzisiaj znów byłyśmy.Chleb się nazbierał w chałupie to poszłyśmy co by nie wyrzucać :)
I pojawiła się fontanna.Zawsze to coś nowego.A siedząc na ławce niedaleko czuć fajny chłodek i wiaterek.






środa, 29 sierpnia 2012

Tam podciągnąć, tu dodać ,tam odjąć

Wieczory u nas wyglądają tak,że jak Mel zaśnie ja siadam sobie do laptopa.Czytam,pisze oglądam a w tle leci tv.Wyciszone prawie na maksa.Lubie jak coś tam się rusza i cicho gada.Ale radia nie zniese :)
W pewnej chwili patrze w tv a na TVN program o operacjach plastycznych "Sekrety chirurgii".I niby nic w tym dziwnego.Takich programów było już mnóstwo na innych kanałach ALE były albo angielskie bądź amerykańskie i jakoś tak nie robiły na mnie wrażenia..Podgłośniłam.To był pilot nowego programu, który będzie od września.Muszę przyznać,że było hm...nooo ciekawie.I dużo scen jest pokazanych z samej operacji.A to nosa a to piersi czy brzucha.Niekiedy pokazane hardcory.Momentami krzywiła mi się twarz jak dr Marek Szczyt walczył nad stołem operacyjnym.
źr.internet

Zakochałam się :P no co za gość.Sympatyczny,kochający swój zawód z luźnym podejściem.I te jego teksty albo przyśpiewki :) 
"Wie Pan dlaczego dr zakłada maseczkę do operacji?
-żeby nie oblizywać skalpela" 
I takie właśnie teksty.

Ale do rzeczy.Do wrażliwych należę więc rusza mnie wiele rzeczy.I nawet to jak ludzie spełniają swoje marzenia co do własnego wyglądu.I nie mam tu na myśli wydumanych historii typu powiększania piersi do rozmiaru g,h czy z. Albo dodawanie trzeciego oka bądź też doszycie trzech dodatkowych palców.Mam na myśli np. kobietę, która miała fatalny nos i okropnie się z nim czuła ponieważ ludzie mówili,że wygląda jak czarownica albo że ma nie robić sobie nigdy zdjęć z profilu.Lub Kobieta,która przez swoją otyłość nie może zajść w ciąże... no wiele by można tutaj wymieniać.To tylko namiastka tego co było w programie.
Ale rozwalił mnie gość,który przyszedł i była mowa,że chciałby się upodobnić do jakiegoś aktora (!!!) siedzi przed tym doktorem i mówi "tutaj bym chciał podnieść,usta wypełnić,twarz zrobić kwadratową a w zasadzie to sam już nie wiem".To ręce i nogi opadają.Lekarz odmówił.Gość się wku***ł. Tyle.

Teraz trochę o mnie.Zawsze coś mnie tam bolało w tym moim wyglądzie.A to cera nie taka.W biuście mogłoby być więcej.Cellulitu mniej.Chudsza łydka.Usta za małe.Nos lekko garbaty.Pierdoły w sumie.Aleeee tak sobie myślę,że w sumie jak kiedyś będe stara i brzydka :P może inaczej. Jak będe starsza i coś mi tam już zacznie wisieć na szyi, powieka zacznie opadać to w sumie czemu nie.Może nie operacja ale mały zabieg.Trochę kwasu tu i tam.Na cycki bym się raczej nie zdecydowała.No nie na pewno nie,bałabym się.
Kurcze,patrze na niektóre kobitki w wieku 50+.Takie co to zmęczone życiem.Nie mające czasu albo też pieniędzy żeby zadbać o siebie.Które zgłaszają się do programów "poprawiających urodę" to zawsze mam łzy w oczach jak patrze na to jakie one stają się szczęśliwe.Jak widać co można z każdą kobietą zrobić.Wystarczy gdzieś coś tam poprawić,uczesać inaczej,usta (zaznaczam LEKKO) powiększyć,oko machnąć,kwas wpuścić.I jest się zupełnie innym człowiekiem ale nie na zewnątrz tylko wewnątrz.
I mam świadomość tego ,że najlepiej jest zaakceptować siebie takim jakim się jest.I pokochać każdą pojawiająca się zmarszczkę.Ale nie każdemu ładnie jest w "kreseczkach" w kącikach oczu itd.itd. a przede wszystkim nie każda kobieta czuję się z tym dobrze.Więc ja jako jeszcze całkiem młoda kobitka mogę powiedzieć ,że mówię zabiegom i operacjom plastycznym TAK.Byle z umiarem.Na zdrowo.Delikatnie.Bez wydziwiania.Jeżeli komuś ma to pomóc to jak najbardziej.

Ciekawi mnie Wasze zdanie.Co WY myślicie na ten temat.Czy chciałybyście sobie coś poprawić??
Jakie macie do tego podejście??
Jeżeli ktoś ma ochotę odpowiedzieć to zapraszam :)

Kiepskie dni, wycie, przedszkole

Tak.Ostatnie dni ewidentnie należą do kiepskich.Córka wyje.W domu jest troche lepiej.Jakoś się zajmie.
Ale no np.dzisiaj.Wychodzi z klatki i od razu gleba.Więc wiedziałam,że już będzie po spacerze.No wyła.Darła się.A jak już zobaczyła lejącą się krew to wyła jeszcze bardziej.Nie wiem co jest.Dzień wcześniej tak rozwaliła kolana,że aż dziw bierze,że sąsiedzi którzy ją widzieli nie zadzwonili po pomoc społeczną żeby ją zabrali bo wyglądała jak z patologii.I dziś poprawiła.Po jakimś czasie znów leży.Znów ryczy.Wytrzeć nie da.Tych kolan.Rany takie,że aż żal patrzeć.I jęczy.Plac zabaw nie.Chodzenie nie.Wózek trochę nas poratował.Ale co się nagadałam,nadenerwowałam.O kolorowych plastrach nie było mowy.No to tak chodziła z tymi ranami.Plus jest taki,że jak tylko wylądowała na ziemi i krzyczała na całe osiedle to nagle obok pojawiały się starsze Panie,babcie.I każda z nich częstowała małą cukierkami.Których matka nie daje.Więc płacz ustawał.I tak dzisiaj było dwa razy.Wychodzi na to ,że starsze Panie mają zawsze przy sobie coś słodkiego.Muszę to zapamiętać na starość :) nie wiem o co chodzi?O osładzanie sobie życia czy co??
Byłyśmy wczoraj z wizytą u koleżanki A.co ma córkę W.Były też inne koleżanki i dzieci inne też były.I piesek mały.No atrakcji ful.A ta gwiazda w drodze DO już zdążyła się wyłożyć i oczywiście ryk.Więc już taka nadęta poszła do małych koleżanek.Myślałam,że się ogarnie ale NIE!!! Jęczy,marudzi,wisi na mnie.Nie wie sama czego chce.Wszystkie zabawki są JEJ i tylko JEJ.Etap ,że wszystko MOJE!!Jak ktoś coś zabierze to ryk.Miałam dosyć.Naprawdę miałam dosyć.Wysiadłam.Nie wytrzymałam.Wszystkie koleżanki z dziećmi zostały tylko my się zawinęłyśmy bo bym już chyba nie wytrzymała całkowicie i bym się darła tam razem z nią.Po prostu uciekłam :/  Z tej bezsilności przyszłam do domu i się najzwyczajniej w świecie poryczałam.
No tak wyszło.Uważam ,że jest grzeczną dziewczynką (ostatnio),że spokojna jest w miarę.Taka czasami smutna sobie siądzie i się bawi w coś tam... ale ostatnio przechodzi samą siebie.Nawet wczoraj koleżanki mówiły "Boże jaka ta Amelka grzeczna" no i pokazała rogi po pół godziny.echhh.Wmawiam sobie ,że tak jak przeżyłam wychodzące zęby tak przeżyję i to.Mam nadzieje,że do tego czasu nie zacznę chodzić po ścianach albo nie skończę w kaftanie.
Kilka zdjęć.Ostatnio place zabaw są naj :)






Wczoraj byłam na spotkaniu organizacyjnym odnośnie przedszkola naszego.Tak.Trzeba to powiedzieć głośno.Mel opuszcza matkę swą :/
Spotkanie nie odbyło się w samym przedszkolu bo tam jeszcze wszystko schnie ponieważ to nówka. Więc jedyne co nam-rodzicom pokazano to zdjęcia z remontu i sal w trakcie prac.No niech będzie i tak.
Wczoraj wieczorem cały czas myślałam o tym,że Mel idzie w świat,że już nie będe jej miała w dzień.Tylko popołudniami.Coś okropnego.I mimo,że są chwile ,że działa mi na nerwy to im bliżej poniedziałku tym bardziej jest mi źle.Jak już ją tam zostawie to pewnie w drodze powrotnej będe cały czas ryczeć.
Cóż taki los matki.

A na koniec jeszcze jedno zdjęcie z parku,który się tak spodobał :)




niedziela, 26 sierpnia 2012

Park

Ostatnio przez nas odkryty na nowo.Jakoś ładniej.Czyściej.Przyjemniej po prostu.
Nadmiar chleba nam się uzbierał więc trzeba było ptactwo w parku podkarmić :)
I będziemy tam zaglądać częściej.






piątek, 24 sierpnia 2012

Niech się kończy

Dzień ten.Niech się kończy.W pizdu.
Wstała.Już wiedziała,że będzie ogień.A to się włosy nie układały.Gorąco.Tzn.w łazience gorąco.Bo gdzieżby tam na dworzu.Z nerwów.Od prostownicy.Gorąco.
I córce od rana też coś nie pasowało.Dała jej Duplo.Niech siedzi.I buzia na kłódkę.Córka wnerwia się bo klocków połączyć nie mogła.Pieprznęła w cholere.I jęczy.I ryczy.Idzie matka.Krzyczy.Dociera do jej łba z włosami niewyprostowanymi co się układać nie chciały.Pomaga.Łączy te klocki.
Wraca tam gdzie tak gorąco.W końcu sama ciska prostownicą.
Wychodzą.Pogoda katastrofa.Chłodniej jakoś,bez słońca.Śpiąco.Zakupy zrobiły.Plac zabaw zaliczyły.Luz.
Wróciły.No to tu obiad,zabawy,czytanie.Oglądanie.Przypomniało się matce pod wieczór,że ze sklepu czegoś zapomniała.Córke wzięła i poszły.Zamykają drzwi.I nagle trach!Klucz się złamał i połowa została w zamku.Super!Myśli matka.Jeszcze tego brakowało.Kręci.Kombinuje.Puka do sąsiadów co by kombinerki pożyczyli.Siedzą w domu i drzwi nie otwierają.Udają ,że ich nie ma.Matka wraca pod drzwi.Poszło.Zamek przekręcony.Weszła.Kombinerki znalazła.Resztke klucza wyciągnęła.Zapasowym kluczem znów zamknęła drzwi.
Osiedlowy sklep.Cisza spokój,bo wieczór.Córka nagle pada na podłoge.Poślizgnęła się.Trampki takie ma do d**y.Wyje na cały sklep.Ten osiedlowy.No wyje niemiłosiernie.Jak nigdy.Matka leci na dział z chusteczkami.Wyciera.Bo krew poszła.Warga rozwalona.Tu sytuacja się pogarsza.Córka zobaczyła krew.Więc wpada w jeszcze mocniejszy ryk co matce się wydawało,że już gorzej być nie może.Ale pokazuje córce rybke na puszce z sałatką z makreli,misia na paście do zebów.Cisza.Taszczy matka córke na rękach.Koszyk dźwiga.Dociera do kasy.Wracają do domu matka jeszcze piwo sobie dokupiła.W drugim sklepie.Osiedlowym też.Bo była tak roztrzęsiona,że nie kupiła tego co chciała.Olała zakupy bo dziecka było szkoda.Czarna seria jakaś.Pralka przestała wirować.Pranie matka wyciąga mokre jak gnój i sobie wykręca od wczoraj.Na trzy dni szanowne pogotowie gazowe zakręciło im gaz.Bo się ulatniał i dopiero wczoraj naprawili.Piecyk.I myła się matka z córką w misce.Wode sobie gotowała w czajniku.
Rany boskie o co tu chodzi??
Niech już się to skończy...
Niech wydarzy się coś dobrego.
Może jutro.Pojutrze.
A teraz piwko matka sobie wypije.


czwartek, 23 sierpnia 2012

Depilacja

- co robisz ??
- gole gogi !! (nogi)


wtorek, 21 sierpnia 2012

Najważniejsze to być sobą

Mel już teraz wie ,że zawsze będzie sobą.
I z tej własnie okazji przypomniał mi się tekst Grupy Operacyjnej
"Nie wiesz kimś być?Bądź sobą,nie Rysiem Ochudzkim, nie Kubą Wojewódzkim, nie Majdanem, i nie Dodą.
Bądź sobą! I tylko sobą"

Dzisiaj podczas czesania mnie przez Mel mówie: "oj Ty tak pięknie mame czeszesz,że chyba będziesz fryzjerką"?
- nie , Melką

Scena druga:
Robimy obiad.Pomaga mi.Mówie: "no, no z Ciebie na bank będzie niezła kuchara, chcesz być kucharką"?
- nie , Melką

Scena trzecia na potwierdzenie i utwierdzenie mnie ,że ona faktycznie wie co chce robić w życiu:
Sprzątamy.Lata z miotłą.Później myje lustro.Pytam "będziesz sprzątaczką"?
- nie , Melką
(nie ukrywam ,że to ostatnie akurat mi odpowiada.Wiadomo,żadna praca nie hańbi no ale...)

Tak więc córka pozostanie sobą.Tylko żeby z tego jeszcze szło się utrzymać :P


poniedziałek, 20 sierpnia 2012

7 rzeczy,których o mnie nie wiecie


Zostałam zaproszona do zabawy przez Zmeczonąsaskę. I postanowiłam wziąć w niej udział.

1. Mam fobie co inaczej nazywa się nerwicą natręctw. 
Czyli np.sprawdzam przed pójściem spać wszystko co można sprawdzić: Pokrętła w kuchence gazowej,piecyk w łazience czy świeczka się pali,drzwi od domu czy zamknięte,prostownica czy wyłączona. I robię to parę razy!!!! I ten sam rytuał przed wyjściem z domu. Wiem-chore!!
2. Nie lubie matek,które CIUĆKAJĄ do swoich dzieci.Mam na myśli. "o jeju myszunienieczko jakie ty masz piekniusienkie nóżunie,takie serdelusie ukochaniusie,mamusinkowe ukochaniunieńkie".
Ok,rozumiem,że kocha swoje dziecko nad życie ale bez przesady.Lubie z kolei te ,które potrafią się przyznać,że bywa ciężko i nie jest lekko i ,że pewnych sytuacji ma się czasami dosyć.
3. Źle się czuje bez makijażu.Dlatego nawet jak wiem ,że będe w domu bo pogoda niesprzyjająca to chociaż nakładam podkład i machne oko dla lepszego samopoczucia swojego.
4. Nigdy nie miałam niczego w gipsie. (i mam nadzieje,że tak zostanie)
5. Nie mam TwarzoKsiążki ani NK. 
6. Lubię gotować i sporo podjadam w trakcie pichcenia i później jak już danie jest gotowe i jest pora np.obiadu to jakoś mi się odechciewa przygotowane potrawy jeść bo po poprostu jestem najedzona ha :D
7. Brzydzą mnie pająki.Jak już zobacze jakiegoś delikwenta ,że gdzieś jakiś łazi to musze go zabić bo później boje się ,że w nocy wejdzie mi do ucha (!!!) 
swoją drogą mam na koncie kilka krwistych pająkowych morderstw :P

Więcej grzechów nie pamiętam a bynajmniej nic mi do głowy w chwili obecnej nie przychodzi.

Do zabawy zapraszam: 
(polece po blogach, jeżeli któraś z blogowych koleżanek brała już w tym udział niech uważa zaproszenie za nieważne :) )





niedziela, 19 sierpnia 2012

Obróciło się przeciwko mnie :)

Jak to wyłapuje.Jak słucha.I wie kiedy wykorzystać.Wali takie teksty czasami,że szok.No dzisiaj...
Jesteśmy na placu zabaw i jak nie może sobie z czymś poradzić to mnie woła.No normalka.Dzisiaj chciała żebym weszła z nią drabinkami pod daszek i z nią tam siedziała a później miałam zjechać na ślizgawce. Mówie, że "mama jest stara,większa,że to sprzęty dla dzieci i ,że gdzie mama ma się wspinać no never"
Popatrzyła, powiedziała swoje słynne ostatnio "no no".Zjechała.Ok.Dzień poleciał.

Wieczór.W łazience.Coś chciała.Nie pamiętam już co.Mówie "że gdzie, no mama nieee"
Ona patrzy na mnie i mówi "nieee,mama stala"

No tak.Jestem stara.Musi sobie matke wymienić na młodszy model.Bo z tą już się nic nie da zrobić bo jest poprostu stara.

Ciepło :)

Czy u Was dzisiaj też takie upały??
U nas , na chwile obecną jest 29stopni w cieniu.
W mieszkaniu ok,wychyliłam się na balkon a tam jak w piecu.
Ale oczywiście lajkujemy się w tej pogodzie i rano już zaliczyłyśmy spacer.
Czekam na wieczór żeby znów wyskoczyć bo dzieciaka nosi w chałupie :)








sobota, 18 sierpnia 2012

Coś okropnego

Coś okropnego taka samotność.Coś okropnego ten wewnętrzny smutek.Coś okropnego te ciche wieczory.Coś okropnego ciągle o tym wszystkim myśleć...

Miał to być wesoły blog o mojej córce.No,o naszym życiu też.Ale bardziej o tych radosnych chwilach chciałam pisać.Niestety życie okrutnie to zweryfikowało.Dla mnie okrutnie.Mam tego bloga też jednak po to żeby wylewać to co mam w głowie.I może nie powinnam.Może powinnam pisać tylko o Niej , dla Niej.Ale nie zamierzam niczego udawać.Pisać że jest cudownie.I może Jej kiedyś będzie to łatwiej wszystko zrozumieć.

Dzięki Bogu jest Ona.Jakoś się musze trzymać.Przy niej rzadko pozwalam sobie na chwile słabości.Ale nie udaję też twardzielki.Pozwalam sobie na płacz jak już Ona zaśnie.Nie jest lekko.Tym bardziej komuś kto nienawidzi samotności.Lubie mieć kogoś przy sobie.Dzielić się najmniejszymi pierdołami dnia.Rozmawiać.Po prostu być z kimś na kim mi zależy i kogo kocham.

"Samotność to taka straszna trwoga...."


wtorek, 14 sierpnia 2012

Zaczyna się

Sytuacja w sklepie.
Stoimy w kolejce do kasy.Jesteśmy trzecie.Zakupy pakuje Pan.Wysoki, na oko po 40stce i jakby to .... no sporych rozmiarów Pan.Moje dziecko siedzi na siedzonku w wózku sklepowym.Patrzy, patrzy i mówi do mnie Pan duży!! Patrze na nią o co chodzi ...ona pokazuje i mówi znów Tu pan duży!!! Wszyscy w kolejce się śmieją. Mówie "Amelko Pan jest wysoki". Na to ona Pan soki.
Ja już kleje buraka na twarzy.Pan niby się uśmiecha ale wie ,że o nim mowa i ,że dziecko ma na myśli ŻE PAN JEST GRUBY!!!!
Bo muszę dodać że moje dziecko bardzo dobrze zaakcentowało to Pan dużyyyyy. I jeszcze głos zmieniła cwaniara. Pani kasjerka nie zrozumiała mojego dziecka i mówi "Co tam kochanie kupujesz ?Soki?"
Młoda mówi Pan soki! 
Ja już błagam Boga o to żeby mnie ta kobita zaczęła "kasować" i chce wyjść jak najszybciej.A ta dalej "Ochh faktycznie masz soczek w rączce"
No na litość boską.....

Coś czuje,że niejednym tekstem mnie jeszcze zaskoczy.Mnie i innych :)

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

W tej ciszy

Dziwnie.Jesteśmy same.Jest cicho.Aż w uszach szumi.Ta cisza.
Spokój jakiś.A zarazem niepokój.Pchła śpi.Padła.W dzień nie spała.Taksówka nas prawie dziś rozjechała.
Darłam się na gościa.Ale o mało zawału nie dostałam.Roztrzęsiona wróciłam do domu i aż się poryczałam.Pisk opon kilka cm ode mnie i wózka.Wracając do domu miałam obraz siebie rozmiażdżonej na ulicy i wózek w strzępach parę metrów dalej.Coś okropnego.
Tak by się z KIMŚ pogadało.Tak by się z kimś POKOCHAŁO.
Pizze zrobiłam.Nie mrożoną.Taką sama.Się Pchła zajadała.Jak zawsze.Lubimy.Ciasto podglądamy czy rośnie.
Wyniki zrobiłam.Krew ze mnie wyciągnęli i kubeczek oddałam żółty.Pierwszy raz w życiu ani jednej strzałki w dół czy w góre.W obecnej sytuacji gdzie w nerwach każdy dzień,gdzie w nocy się budze,gdzie śpiąca chodze,gdzie kiepsko jem itd.itd.Wyniki pierwsza klasa.
Wywiad oglądałam.Z kenowatym Ibiszem i Teresą Lipowską.Cudna jest.Fajna babka.
Już cicho nie jest.Koleś z bloku obok jakiś schizol chyba.Drze morde na całe osiedle.A że bloki są blisko siebie to się niesie.Ty k***o, dzi**o, szm**o .Gość typu OBCIELI MI SZYJE.Łysy bez karku.Przez telefon do kogoś się drze.Wiem, bo często to robi.Babka co mieszka nad nim wisi na parapecie przy zgaszonym świetle.Nie pali więc wisi żeby podsłuchać.Współczuje sąsiadom.I rodzicom co z nim mieszkają.Tam często taka jazda.Ale takie są uroki.Blokowisk.
Chłodem już wieje wieczorem.Już jesiennym takim.Chłodem.
Jest ciemno.Za ciemno.Za smutno.I cicho...


piątek, 10 sierpnia 2012

Moja córka - moja kumpelka

Uwielbiam takie wieczory.Wczesna kąpiel.Oczywiście wspólna.Piana na nosach,głowie.Śpiewanie.
Kiedyś pewnie wspólne maski na twarzach,spadające ogórki z oczu itp. :)
Później wcinamy razem pizze,podgryzamy frytki.Ja sącze piwko,młoda soczek albo woła o kakao.Siedzimy,wygłupiamy się,gilamy.Szukamy w miare ciekawego filmu."Gadamy" sobie śmiesznie.
Później młoda pada,ja dopijam piwko.Dzisiaj jeszcze rozmowy z psiapsiółą na 100 lat nieużywanym gg :P
Śmiechy hihy.Czas leci.Młoda zasypia.A ja ide wrzucić popcorn do mikrofali :P
Zapach i smak ciepłego popcornu - niebo w paszczy :D
Dupa rośnie.echh
Peszek.

Ale co tam.
Jakoś tak mniej się wściekam.A w zasadzie w ogóle się nie darłam,nie poganiałam.Nie przeklinałam w duchu.Fajne takie wieczory.

A tu już śpiąca gwiazda :P
Zdjęcia nie z dziś ale jakoś z tego tygodnia :)
No ta noga na noge mnie zabiła :P



czwartek, 9 sierpnia 2012

Życiowe decyzje - trudne decyzje

Miało być pięknie.Miało być lepiej.Miało być już dobrze.Niestety jest tylko gorzej.Mój stan emocjonalny osiadł na dupe. Raz jest wszystko super, humor dopisuje a za chwile tylko palnąć sobie w łeb.
Ostatnio Ktoś mi powiedział jakże trafną rzecz.Że życie jest popi*******e.No żadna nowość można by rzec.Ale żeby aż tak??Że można aż tak dostać w kość??Po dupie??
Staram się nie przebywać w domu bo wtedy myśli krążą tylko wokół jednego tematu.Wychodze.Musze z kimś rozmawiać.Przebywać z kimś.Cieszyć się.Albo chociaż się starać.No cieszyć się.Starać się musze cieszyć do cholery.Ale niby z czego??Wali mi się wszystko.Rodzina się sypie.Plany legły w gruzach.I ,że za co?? Że byłam,wspierałam,wierzyłam.Chciałam dobrze.A się znudziła zabawka??No zdarza się.Taki psikus.
Ostatni krok czynimy żeby może uratować.Rodzine ratować.Bo chyba jest co.Może będzie lepiej.Jak już to nie pomoże to nie ma ratunku.
Od niedzieli będe mieszkać sama z Młodą...
Taka zapadła decyzja.

środa, 8 sierpnia 2012

Boisko - miejsce odpoczynku dla matki :)

Ostatnio uwielbia.Ja też.Już jakiś czas temu odnowili nam boisko na osiedlu przy szkole.Mięciutko jest,bezpiecznie.Sympatycznie.
Ona biega.Cieszy miske.Ja siedze i grzeje się w słońcu o ile takie występuje.Wybiega się,wybiega i już później nie ma z reguły siły na spacery między blokami więc nawet zakupy w wózku udaje nam się zrobić bez marudzenia i wydziwiania.




Chmurki z mewą :)







czwartek, 2 sierpnia 2012

W oczekiwaniu...

Tak to chyba dobry tytuł na dzisiejszy post.
Dzisiaj jestem w dalszym ciągu w oczekiwaniu co dalej z moją rodziną....
Dzisiaj też czekam troszke na deszcz.Jest godzina 22:03 jak zaczęłam pisać a temperatura to 28stopni.Ale w zasadzie mi to pasuje.
I czekam... i już się doczekałam na mój ukochany film czyt."Morderstwo doskonałe", który nota bene oglądałam już z tysiąc razy.Ale gra Michaela Douglas'a powoduje ,że mam dreszcze na całym ciele.Cudna, cudna gra aktorska.Tak samo jak i Gwyneth Paltrow i Viggo Mortensen grają bosko.

źr.internet

Mam też drugi taki , zupełnie inny ..to Cast Away - poza światem. Z fenomenalną jak dla mnie grą Toma Hanks'a.Zawsze rycze ilekroć oglądam jak główny bohater cierpi po utracie jedynego przyjaciela którą jest....piłka do siatkówki zwana Wilsonem :D I moge tak oglądać i oglądać.
źr.internet

Na chwilę obecną nie mogę sobie przypomnieć jakie to filmy mogę jeszcze tak oglądać bez końca.A odnosze wrażenie,że o czymś zapomniałam :/ może później mi się przypomni.

A to takie zdjątka z dzisiaj :)
Lubie te widoki.
Najpierw chmury na osiedlu z rana.Te lubie ostatnio najbardziej.Generalnie w ogóle lubie chmury ale tylko te na niebieskim niebie :)
Ciocia Wikipedia podaje,że to prawdopodobnie Cirrocumulus albooooo Altocumulus jaki by tam MULUS sobie nie był wygląda to ładnie.

Zdjęcie kiepskie bo telefonem robione ale jest :)


A tu już troche nadmorskich klimatów które są mi bardzo bliskie.




Z tego miejsca chciałabym też podziękować za wsparcie i rozmowy do późna koleżance - a w zasadzie mogę to przyznać - przyjaciółce K.
Wiesz Pipo ,że to o Ciebie chodzi.Mam na myśli to nasze piwkowanie, ploty o mężach i dzieciarni. Dobrze mieć Twoje wsparcie w tych kiepskich chwilach.

A także kuzynce M. babie , którą widzę zbyt rzadko ale zawsze nadrabiamy jak się widzimy. I tak właśnie dzisiaj mam nadzieje udało nam się nadrobić.I mam nadzieje też,że moja sprawa ułoży się tak jak u Ciebie.Przynajmniej mi by to odpowiadało i byłoby całkiem miło :)

Jest 22.50 pada i grzmi.Powietrze się oczyszcza.
A Wy kobietki podczytywaczki mojego bloga macie jakieś takie filmy które możecie oglądać po pare razy ??