Wieczory u nas wyglądają tak,że jak Mel zaśnie ja siadam sobie do laptopa.Czytam,pisze oglądam a w tle leci tv.Wyciszone prawie na maksa.Lubie jak coś tam się rusza i cicho gada.Ale radia nie zniese :)
W pewnej chwili patrze w tv a na TVN program o operacjach plastycznych "Sekrety chirurgii".I niby nic w tym dziwnego.Takich programów było już mnóstwo na innych kanałach ALE były albo angielskie bądź amerykańskie i jakoś tak nie robiły na mnie wrażenia..Podgłośniłam.To był pilot nowego programu, który będzie od września.Muszę przyznać,że było hm...nooo ciekawie.I dużo scen jest pokazanych z samej operacji.A to nosa a to piersi czy brzucha.Niekiedy pokazane hardcory.Momentami krzywiła mi się twarz jak dr Marek Szczyt walczył nad stołem operacyjnym.
źr.internet
Zakochałam się :P no co za gość.Sympatyczny,kochający swój zawód z luźnym podejściem.I te jego teksty albo przyśpiewki :)
"Wie Pan dlaczego dr zakłada maseczkę do operacji?
-żeby nie oblizywać skalpela"
I takie właśnie teksty.
Ale do rzeczy.Do wrażliwych należę więc rusza mnie wiele rzeczy.I nawet to jak ludzie spełniają swoje marzenia co do własnego wyglądu.I nie mam tu na myśli wydumanych historii typu powiększania piersi do rozmiaru g,h czy z. Albo dodawanie trzeciego oka bądź też doszycie trzech dodatkowych palców.Mam na myśli np. kobietę, która miała fatalny nos i okropnie się z nim czuła ponieważ ludzie mówili,że wygląda jak czarownica albo że ma nie robić sobie nigdy zdjęć z profilu.Lub Kobieta,która przez swoją otyłość nie może zajść w ciąże... no wiele by można tutaj wymieniać.To tylko namiastka tego co było w programie.
Ale rozwalił mnie gość,który przyszedł i była mowa,że chciałby się upodobnić do jakiegoś aktora (!!!) siedzi przed tym doktorem i mówi "tutaj bym chciał podnieść,usta wypełnić,twarz zrobić kwadratową a w zasadzie to sam już nie wiem".To ręce i nogi opadają.Lekarz odmówił.Gość się wku***ł. Tyle.
Teraz trochę o mnie.Zawsze coś mnie tam bolało w tym moim wyglądzie.A to cera nie taka.W biuście mogłoby być więcej.Cellulitu mniej.Chudsza łydka.Usta za małe.Nos lekko garbaty.Pierdoły w sumie.Aleeee tak sobie myślę,że w sumie jak kiedyś będe stara i brzydka :P może inaczej. Jak będe starsza i coś mi tam już zacznie wisieć na szyi, powieka zacznie opadać to w sumie czemu nie.Może nie operacja ale mały zabieg.Trochę kwasu tu i tam.Na cycki bym się raczej nie zdecydowała.No nie na pewno nie,bałabym się.
Kurcze,patrze na niektóre kobitki w wieku 50+.Takie co to zmęczone życiem.Nie mające czasu albo też pieniędzy żeby zadbać o siebie.Które zgłaszają się do programów "poprawiających urodę" to zawsze mam łzy w oczach jak patrze na to jakie one stają się szczęśliwe.Jak widać co można z każdą kobietą zrobić.Wystarczy gdzieś coś tam poprawić,uczesać inaczej,usta (zaznaczam LEKKO) powiększyć,oko machnąć,kwas wpuścić.I jest się zupełnie innym człowiekiem ale nie na zewnątrz tylko wewnątrz.
I mam świadomość tego ,że najlepiej jest zaakceptować siebie takim jakim się jest.I pokochać każdą pojawiająca się zmarszczkę.Ale nie każdemu ładnie jest w "kreseczkach" w kącikach oczu itd.itd. a przede wszystkim nie każda kobieta czuję się z tym dobrze.Więc ja jako jeszcze całkiem młoda kobitka mogę powiedzieć ,że mówię zabiegom i operacjom plastycznym TAK.Byle z umiarem.Na zdrowo.Delikatnie.Bez wydziwiania.Jeżeli komuś ma to pomóc to jak najbardziej.
Ciekawi mnie Wasze zdanie.Co WY myślicie na ten temat.Czy chciałybyście sobie coś poprawić??
Jakie macie do tego podejście??
Jeżeli ktoś ma ochotę odpowiedzieć to zapraszam :)