Coś okropnego taka samotność.Coś okropnego ten wewnętrzny smutek.Coś okropnego te ciche wieczory.Coś okropnego ciągle o tym wszystkim myśleć...
Miał to być wesoły blog o mojej córce.No,o naszym życiu też.Ale bardziej o tych radosnych chwilach chciałam pisać.Niestety życie okrutnie to zweryfikowało.Dla mnie okrutnie.Mam tego bloga też jednak po to żeby wylewać to co mam w głowie.I może nie powinnam.Może powinnam pisać tylko o Niej , dla Niej.Ale nie zamierzam niczego udawać.Pisać że jest cudownie.I może Jej kiedyś będzie to łatwiej wszystko zrozumieć.
Dzięki Bogu jest Ona.Jakoś się musze trzymać.Przy niej rzadko pozwalam sobie na chwile słabości.Ale nie udaję też twardzielki.Pozwalam sobie na płacz jak już Ona zaśnie.Nie jest lekko.Tym bardziej komuś kto nienawidzi samotności.Lubie mieć kogoś przy sobie.Dzielić się najmniejszymi pierdołami dnia.Rozmawiać.Po prostu być z kimś na kim mi zależy i kogo kocham.
"Samotność to taka straszna trwoga...."
I tak faktycznie jest.Że robi mi się lepiej jak chociaż tu WYWALE co mi leży.
OdpowiedzUsuńA jak jeszcze KTOŚ wesprze tak wirtualnie nawet to już w ogóle miło jest :)