wtorek, 14 sierpnia 2012

Zaczyna się

Sytuacja w sklepie.
Stoimy w kolejce do kasy.Jesteśmy trzecie.Zakupy pakuje Pan.Wysoki, na oko po 40stce i jakby to .... no sporych rozmiarów Pan.Moje dziecko siedzi na siedzonku w wózku sklepowym.Patrzy, patrzy i mówi do mnie Pan duży!! Patrze na nią o co chodzi ...ona pokazuje i mówi znów Tu pan duży!!! Wszyscy w kolejce się śmieją. Mówie "Amelko Pan jest wysoki". Na to ona Pan soki.
Ja już kleje buraka na twarzy.Pan niby się uśmiecha ale wie ,że o nim mowa i ,że dziecko ma na myśli ŻE PAN JEST GRUBY!!!!
Bo muszę dodać że moje dziecko bardzo dobrze zaakcentowało to Pan dużyyyyy. I jeszcze głos zmieniła cwaniara. Pani kasjerka nie zrozumiała mojego dziecka i mówi "Co tam kochanie kupujesz ?Soki?"
Młoda mówi Pan soki! 
Ja już błagam Boga o to żeby mnie ta kobita zaczęła "kasować" i chce wyjść jak najszybciej.A ta dalej "Ochh faktycznie masz soczek w rączce"
No na litość boską.....

Coś czuje,że niejednym tekstem mnie jeszcze zaskoczy.Mnie i innych :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz