Poszłyśmy dzisiaj,pierwszy raz w tym roku do piaskownicy.No jakoś tak wyszło bo wracałyśmy od lekarza,dziecina odmówiła pójścia do domu.Mówie ok,spoko ładna pogoda,słońce świeci,idziemy na spacer.Ale zapomniałam,że za blokiem wyłoni nam się największe skupisko plotek,krzykaczek i tym podobnych historii.Dziecina jak zobaczyła inne dzieci to nie mogła odmówić sobie tej zacnej przyjemności żeby wśród nich nie poprzebywać.Zaliczyłyśmy huśtawkę,karuzelę,ślizgawkę.
Później przyszedł czas na NIĄ.
Na PIASKOWNICĘ.Przysiadłam obok dziecia i starałam się nie słuchać ale jakoś samo wpadało.
Mama w paski mówi do mamy w bordowym "wiesz,pójde do domu po inną czapeczke bo ta jakaś za ciepła" na to mama w bordowym "idź idź ja popilnuje małej" .W międzyczasie przewinął się Pan Dziadek który biegał za wnusią ,żeby się napiła albo kawałek bananka zjadła bo przecież jak nie zje to zemdleje.Wraca mama w paski mówi "wiesz, no wzięłam tą czapeczke ale teraz jakby słońce zaszło a ta uszek nie przykrywa,może inną przyniose, ja to w ogóle nie wiem co się z tymi czapkami dzieje,małe takie jakieś w praniu się kurczą czy mała tak rośnie" , mama w bordowym " no a co Ty myślałaś , ja kupiłam dwa miesiące temu..........."
i się zaczyna.....opowieści.........
Obok siedzi na ławeczce Pani Babcia z sąsiadką też babcią.Co to wnusia Babci Pierwszej mówi "synuś" na wnusia Babci Drugiej.I tu tematyka jest inna.Babcia pierwsza mówi "oj wiesz Jadziunia ja to nigdy z dziećmi w piaskownicy nie siedziała,roboty tyle było,że same się bawiły.A tu widzisz na co mi przyszło - cóż żem Ci uczynił". I śmieją się do rozpuku. Babcia druga mówi "a Ty Helenka słyszałaś o tej spod 4"?
Helenka patrzy na Jadziunie "tej spod 4b tu naprzeciw?"
"No ,no ta co z tym mężem tak koty darła, spotykam ja Ci ją ostatnio i zapytałam o jej męża bo go dawno nie widziałam.Na to ta pinda odpowiada "Pani! on od roku w domu w łóżku leży i ciągnie kase na L4.Zadowolony bo jak go złamało to do roboty chodzić nie musi a płacą z firmy."
I babcie ciągną dalej temat "tej spod 4"
wykrzykując co rusz "wyjdź z tego piachu bo się wybrudzisz"
"no i widzisz,już się wybrudziłaś" , "zaraz pójdziesz do domu".
Bo przecież na placu zabaw trzeba zachować schludny wygląd :/
Dzieciu memu znudził się piasek poszła na ślizgawkę.W oddali widzę dwóch panów.Jeden o kuli z notatnikiem,drugi bez kuli też z notatnikiem.Na oko oboje po 50tce.Nie pasowali mi jakoś do placu zabaw.Podeszli i się przyglądają ślizgawce,barierkom,drabinkom.Nagle odzywa się Babcia z ławeczki.Odzywa się krzycząc bo przecież na ławce siedzi,daleko. "Tu by się jeszcze jedna deska przydała,a tu barierka,a tu dzieci spadają"
Pan zaczyna się tłumaczyć,że on tylko sprawdza czy nie gniją elementy drewniane ,co zostało zepsute.Nikt jakby go nie słucha.Mama w paski i mama w bordowym nadchodzą mówią,że tu jeden chłopiec wybił dwa zęby a drugi wypadł i złamał ręke.
Pan tłumaczy,że to wina matki a nie urządzeń bo przecież atest...
Wychodzi z tego co pan mówi,że matka powinna być w dwóch miejscach naraz innej opcji nie ma.Ale no co matka nie potrafi??
Pan już z braku argumentów stwierdza,że to nie jest plac i urządzenia dla małych dzieci,tylko dla większych.Co to już potrafią same jak te małpki po tych drabinkach skakać i zwisać.A młodszym dzieciom to tylko piaskownica zostaje.
Ogólnie to nikt z nikim się nie dogadał.Zaczęło kropić.Poszłyśmy do domu.Plac zabaw dla dzieci okazał się placem nie dla dzieci.Ta spod 4 ma utrapienie teraz bo mąż cały czas leży.Czapki się kurczą.Zęby się gubią a ręce łamią.Dzieci zajadają banany i mają wciskane picie i brudzą się w piachu.No nic tylko siedzieć w domu.