niedziela, 27 października 2013

Jesteśmy,żyjemy tylko tak czasu brak.A może nie czasu tylko chęci do zabrania się za pisanie...
Tak w tygodniu czekam na weekend a ten,który właśnie minął totalnie nietrafiony :/
Przespany i nudny.
Jeszcze dzisiaj zmiana czasu co jeszcze bardziej nas zamuliło.Albo sobie wmawiamy,że to przez to.
Mela kaszląca od 4 dni.Dzisiaj wybrałam się na pomoc doraźną sprawdzić czy wszystko ok i czy może jutro iść do świątyni zabawy i najukochańszego przez nią miejsca - PRZEDSZKOLA (nawet w weekend pyta czy może tam pójść)
Lekarz osłuchał,zbadał.Wszystko gra.A że budynek znajduje się w parku to zrobiłyśmy sobie spacer do domu.Było dość wcześnie więc nie było tam nikogo.Aura mało sprzyjająca to i zdjęcia takie nijakie.Ale coś tam jest.
Po powrocie do domu leżeliśmy,zamulaliśmy a później poszliśmy spać.A mnie najbardziej przeraża to że jak będę kończyć ostatnią zmianą w pracy to już będzie ciemno :/

Nie lubię jesieni i zimy :/ buuuuu :(
Nie bawią mnie te ciemności.Źle się czuję w taką pogodę.
Nie bawią mnie deszcze,ciapy,śniegi.
Wydaje mi się,że szybciej o tej porze roku się denerwuję,dołuję.Źle na mnie wpływa brak słońca.
Nie lubię chodzić w kurtkach,płaszczach,szalikach.Nie lubię jak marzną mi stopy a marzną zawsze choćbym miała dwie pary skarpet GRUBYCH!
Tyle w temacie jesieni,zimy,pogody na dziś.
No,tak właśnie kiepsko na mnie działa ta aura :/
Widać właśnie efekt po tym poście.





niedziela, 13 października 2013

O Niej

O Niej dziś będzie.O Córku mym :)
Otóż pomysł na posta powstał w pracy.Jako,że pracuję z dziećmi temat ten jest poruszany non stop.
I tak ostatnio rozmawiałam z koleżanką właśnie z pracy, która ma syna 2 letniego i generalnie młody rzuca się,rzuca zabawkami,bije mamę,rozkazuje,krzyczy,piszczy.
Na moje oko bunt 2latka.Jak nic.
Powiedziałam jej,że u mnie było podobnie no może bez bicia,rozbijania się po podłodze itp.ale też łatwo nie było.
Teraz?
Ba!
Jest ogromna różnica. Ogromnaaaa.
Dla mnie 3,5 latka to już mała kobietka.Bardzo rozumna istota.I wg mnie na niektóre rzeczy do nauczenia jest już zbyt późno.Bo to moje dziewczę ma już swoje nawyki,przyzwyczajenia,teksty i trudno było by to teraz zmienić.I faktycznie zaczynam wierzyć w to co mi klepali na studiach,że bardzo ważne jest to czego dziecko się nauczy do 3 roku życia.

I będzie to post na plus duży dla Młodej.
Tak jak wcześniej były awantury rano o ciuchy ,że nie teeeeeeee.Że wszystko drapie,że nie te groszki ona chce w paski.Tak teraz ciuch przygotowany dzień wcześniej wieczorem jest ciuchem tym w którym faktycznie idzie do przedszkola.Bez awantur.Pach,pach jest ubrana.Wie doskonale,że jeszcze mycie zębów,siku,sama przeczesuje włosy,zakłada opaski,chwyta gumki bo ciocia M. (opiekunka) robi najładniejsze dobierańce bo matula robi jakieś za luźne :P i gotowa.

Właśnie dobierańce, opaski,gumki.Nosi.Nareszcie.I to dobiera do koloru bluzki czy leginsów.Wchodzi do łazienki patrzy na swoją bluzkę i biorąc jakąś opaskę stwierdza czy ten kolor będzie jej dziś pasował.Jaja normalnie.Dama!

Nie,nie dama.KRÓLEWNA.Tak się określa ostatnio.Ona jest królewną,mama księżniczką a tata królem.
Buduje z materacy zamki dla królewny a powiedz,że jest kotkiem ,królikiem to stanowczo krzyczy ,że ona jest królową!!!

I jak na damę przystało ma dobre maniery.Aż sama jestem w szoku.Proszę,dziękuje,przepraszam czasami aż używane w nadmiarze.
Dzień dobry sąsiadom , do widzenia w sklepach - normalka.Nie muszę już przypominać,upominać.Ja powiem to i ona zaraz tak samo.
I odważniejsza się robi.
Sama wejdzie do sklepu i poprosi o to co aktualnie by chciała.Jeszcze niedawno jak pani w sklepie ją zaczepiała chowała się za mnie i strzelała fochy,że aż pani nie wiedziała co mówić.Teraz one sobie rozmawiają (Meli niekiedy wpadnie jakaś czekoladka za zrobiony dla pani rysunek) a mama robi zakupy.Bajka.

Zakupy właśnie.Następna rzecz.
Kiedyś w koszyku lądowało kilka rzeczy "BO CHCĘĘĘĘĘĘĘĘ TOOOO TERAZZZZZZ"
Mała kobieta w końcu.
Teraz wie ,że idąc na zakupy wybiera sobie jedną rzecz.
Jak chce np.żelki i ciasteczka.Zawsze wybiera jedno i mówi ok mama, ciastka jutro.Dzisiaj jedna rzecz.Starsze panie,które akurat są obok nas zawsze rechoczą z tego jej gadania.
Gazetki dla dzieci z tymi zabawkami.Dla mnie porażka.No nie kupuję.Strata pieniędzy dla mnie.
Ona w sklepie sobie ogląda,popatrzy.I sama mówi jak będę duża to mi kupisz dobrze?
Chodzę z nią na zakupy już z przyjemnością.No,mam na myśli takie zakupy spożywcze.Nie tam ,że centrum handlowe bo tam się boje,że się zgubi i na spokojnie nic nie pooglądam :)

Następna rzecz to gonienie do kąpieli.Kiedyś walka,proszenie,rozbieranie,cudowanie.
Dziś sama mówi,że mama chodźmy się kąpać.Powiem raz czy dwa i idzie.Sama się rozbierze,siku i czeka aż puszczę wodę.

A jeśli już o kąpieli to wspomnieć muszę o myciu głowy.
Darła mi się na cały blok.Wiła w tej wannie i co ja się nacudowałam. Specjalne koła kupowałam żeby woda nie leciała,ręcznik przykładałam.NIC!!!! I tak myłam,lałam wodę a ona się darła i darła.
Heh teraz sama wygina głowę do góry,nie krzyczy,nie marudzi.Cudo :)

I ma mocno sprecyzowane już imiona dla ewentualnego rodzeństwa.Na które to imiona przystaliśmy bo i nam się podobają.Już może też mieć brata bo jeszcze niedawno chciała mieć tylko i wyłącznie siostrzyczkę a teraz może mieć i jedno i drugie :)

Jakieś tam foszki jeszcze ma.Ale rzadko.
Łyżką dziegciu w tej beczce miodu niech będzie to ,że często śpi z nami...
Tak.Długo,długo było tak,że już spała u siebie.Sama zasypiała,Później się odmieniło i po przeczytanej bajce zasypiała po godzinie leżenia obok niej.Każdy był zmęczony bo ja poganiałam żeby zasnęła,mąłż poganiał.Denerwowałam się a Ona dalej nie spała i leżałam z nią tak godzine. Ja albo mąż.Po takim usypianiu sama padałam na twarz i tak wyglądał wieczór.Po którymś tam przeziębieniu i kilku pobudkach naraz zaczęliśmy ją przyprowadzać do nas i sama później zaczęła przychodzić.I tak zasypiała i spała do rana.I z lenistwa naszego dziecko śpi z nami ale śpi całą noc,budzi się na siku,leci sama,wraca,zasypia.Wcześniej krzyczała że mamy przyjść i iść z nią.
Wiem,że to nie bardzo, że tak jest ale w sumie to lubimy to.Ona się tak fajnie wtula.Tak jej dobrze jest a i nam to nie przeszkadza.

Dzięki temu mamy spokojne noce.Chociaż muszę wspomnieć ,że niby twierdzi,że chce wrócić do siebie ale mam spać z nią.Tzn.chodzi jej o usypianie razem.Zobaczymy co z tego będzie.

W ogólnym rozrachunku muszę przyznać,że fajna się zrobiła taka pociecha i tekści do nas niesamowicie.Dużo nam radości sprawia.
Nasza Mysza kochana,Baboszonek :P
Przepraszam - KRÓLOWA :)


Szacun za dotrwanie do końca posta.Dzisiaj było długo i wyczerpująco ale tak właśnie miało być.
Post pisany na gorąco.Bez przygotowań i przemyśleń więc mogłam coś pominąć.Trudno :)



poniedziałek, 7 października 2013

Ojca portret własny

Oto on.
Jej tata.
Który pozwala na oglądanie bajek w takiej ilości,że aż samo dziecko pada z nudów i zasypia
(w ciągu dnia) :P
Który nie krzyczy jak matka a wręcz przeciwnie zawsze wytłumaczy spokojnie i dzieć chodzi jak w zegarku.Nie traci cierpliwości jak matula.

Oto on.
Portret w całości wykonany własnoręcznie jak i podpis również.