piątek, 22 lutego 2013

Tęsknota

Bardzo duża.Tęsknie bardzo.
Za niebieskim niebem.Za suchymi chodnikami.Za ciepłem.Zielonymi drzewami.Parnym,dusznym latem.Tęsknie za tą taką szarówką przed burzą.Za zapachem letniego deszczu.
Za krótkimi rękawami,japonkami.Opalonym ramieniem.
Tęsknie jak diabli.A tęskno się robi jeszcze mocniej jak widzę,że słońce takie oślepiające,odbijające się od śniegu.Wtedy już myśle,że jesteśmy ciut bliżej.I dziś tak było.Mroźno ale bosko słonecznie i jakoś tak zrobiło się... bliżej...


A jakieś dwa dni temu, godzina 6:15




poniedziałek, 18 lutego 2013

Po weekendowo

Weekend minął.Zbyt szybko.Ale może to dobrze.Dużo czasu spędziliśmy razem.Wszyscy.Mela zaliczyła fryzjera.Ma ładnie podcięte włoski,które w dalszym ciągu mega się kręcą z tyłu więc nie widać w sumie ,że rosną ale raz na jakiś czas trzeba je ciachnąć.
Kupiłam buty na wesele,które mi się baaardzo podobają ale jeszcze sukienka przede mną i biżuteria.Jakiś tam już pomysł mam ale może szukając wpadnie mi w oko coś innego.Póki co w butach "chodzi" moje dziecięcie.
Odbyliśmy też dwie wizyty towarzyskie.Dziecko wybawione.Mama "odpoczęta".Można wracać do pracy.Lubię tak się naładować i wracać do życia codziennego.


Swoją drogą macie jakieś pomysły co zrobić kiedy dziecku tak straszliwie leci głowa do przodu podczas spania w foteliku???







piątek, 15 lutego 2013

Zaskoczona w luzowej pracy

Wczorajsze Walentynki.Dzień w zasadzie jak każdy inny.No bo co?Nagle mamy się bardziej kochać?Iść na kolacje do restauracji którą lubimy za cichą atmosferę i iść dzisiaj kiedy tłumy,kiedy powieszony balon wisi nam nad głową a postawiona na środku stolika różyczka tudzież tulipan przeszkadza w patrzeniu na osobę nam towarzyszącą.To właśnie robić dzisiaj?
Nie!Nie lubię.Nie obchodzimy tego jakoś na ŁAŁ. Ale w tym roku zostałam zaskoczona przez K.Po raz pierwszy dostałam kwiaty przez pocztę kwiatową do pracy!Szok w trampkach.Miły gest. Się bym w życiu mym nie spodziewała,że ten ślubny taki się zrobi walentynkowy.Porobiło się,porobiło :)

Luzu ciąg dalszy:
Mel pyta wczoraj:
-Gdzie dzisiaj byłaś,w szkole czy w placy?
-W pracy
-Achaaa ale to była fajna placa ....taka luzowa.

Wieczór,Mel dorwała mazak,cisza w pokoju.Idę.Ściana pomazana tymże mazakiem.Mi ręce,nogi..no wszystko mi opadło.Myślę sobie,że spróbuję to zmyć.Zeszło wszystko.A przed snem Mel mówi:
-musim wcześnie wstać,obudzić tate i kupić nową ściane.

Dobra teoria,jak się coś zniszczy to trzeba kupić nowe!



poniedziałek, 11 lutego 2013

Luzowy

Nie chodzi o luz :) tylko o kolor różowy! Mel póki co mówi LUZOWY.
Nie mam szału na ten kolor.Ale owszem w Melowym pokoju jest kilka rzeczy różowych.W garderobie jest kilka ciuchów różowych.Wzbraniałam się ale no wyszło jak wyszło :)
Ale nie jest typem różowej dziewczynki w kiecuni w dwóch kiteczkach z różowymi gumeczkami.To nie ten typ.Nie lubi tego więc i ja nie zmuszam.
I nie wiem skąd u niej w mowie tak często występuje słowo LUZOWE.
Przykład:
Kupiłam sobie niedawno botki...w dodatku CZARNE.
Mel podchodzi,ogląda i mówi "łaaaałłłł ale masz nowe buty...luzowe takie"
I nasze mieszkanie też ogarnął róż.Mamy różowe krany,różową wanne,różowe koce,sztućce.
Ba!Jedzenie też jest różowe.Bo właśnie zaraz będziemy zajadać LUZOWĄ pomidorówkę ;P

Nie potrzeba nam już różowych okularów takie mamy różowe życie pfff... :P

piątek, 8 lutego 2013

Poranki i jazda

Dzień w dzień to samo.O tyle dobrze,że zaczęła super spać.Jedna pobudka albo wcale.Wszyscy jesteśmy wyspani.ALEEE rano zaczyna się jazda.
Ta bluzka nie,te spodnie nie,nie te rajstopy,nie te skarpety.
Obkupiłam ją w nowe ciuchy,rano poukładałam kilka bluzeczek żeby sama sobie wybrała,którą chce a ten mój Czort twierdzi,że ona chce starą, znoszoną bluzkę, przymaławą i spraną.Dopiero jak powiedziałam,że wszystkie nowe wyrzuce do kosza to ubrała jedną z nich.Tak samo dzisiaj.Rajstopy ją uwierają.Zawsze muszą być przy paluszkach idealnie ułożone.Więc poprawiam raz,drugi i ciągle tylko "mamoo poplaw,poplawwwwww!!!!!!!!!!"
W bloku cisza.Ludziska śpią a ta się drze na całą klatkę.Ściągnęłam,założyłam inne.
Strój swój zobaczyła na dzisiejszy bal.I ,że ona nie chce.Nie założy.Nie ma mowy.
Już w duchu sobie myślałam "wyjdźcie mi już z tego domu i dajcie odpocząć"
Echh wiem,że sporo dzieci ma swoje dziwactwa,bo siostra też TAK MIAŁA,że metki wszystkie ją gryzły a rajstopy i skarpety nosiła na lewą strone chyba do 7 roku życia!!

Byle nie zwariowac, byle nie zwariować!!

czwartek, 7 lutego 2013

Co u nas

Nie wyrabiam się ostatnio z niczym!A dodatkowo jestem od dzisiaj na L4.Ogólnie rzecz ujmując mam ostre zapalenie gardła,ból języka,całego podniebienia.Wzięłam wolne.Ból paszczy był nie do zniesienia.Jest antybiotyk,spray,tabletki.
I dzisiaj sobie ogarnęłam mieszkanie,wstawiłam 4prania. Wszystko mi w tygodniu wszędzie zalega.Nic się nie chce.

Mel zdrowa.Zaliczyła już dwa razy wyjście z grupą do kina.Gdzie ze mną nie była ani razu.Ponoć wytrzymała cały seans,podejrzewam ,że ze mną po 15minutach zaczęło by się marudzenie :)
Jutro ma pierwszy w życiu bal karnawałowy.Sukienek i spódniczek nie lubi więc nie chciałam jej zamęczać strojem księżniczki więc wypożyczyliśmy jej strój ....Świnki Peppy ;P
Jeszcze go nie widziała.Zobaczy dopiero jutro w przedszkolu.

Tłusty czwartek bez szału.Jeden pączek z Mel na pół.
Egzamin z logiki chyba będzie zaliczony ale jeszcze nic nie wiem.Chciałam oddać pustą kartkę ale poczekałam,posiedziałam (jak większość).I po pewnym czasie kartki zaczęły latać po całej sali,każdy z każdym się wymieniał.A ten co nie miał czyt.JA dostawał gotowe zadania.Mam nadzieje,że dobrze zrobione :p więc myślę,że będzie do przodu.Ale jeszcze sporo mi zostało.W tą sobotę mam egzamin,mnóstwo jeszcze prac do napisania.

Zdjęć ostatnio mało robię.Brak sprzętu.A telefonem wychodzą tylko w miarę JAKIEŚ na dworzu.
Te zrobiłam w przerwie między zajęciami na zjeździe.Z reguły na każdym zjeździe gdzieś się wybieramy w kilka osób.Co by się rozerwać :)
Było okropnie zimno.Wiało.Czy ta wiosna w końcu nadejdzie??Mam wrażenie,że zima ciągnie się już z rok czasu i nigdy się nie skończy :/