Za niebieskim niebem.Za suchymi chodnikami.Za ciepłem.Zielonymi drzewami.Parnym,dusznym latem.Tęsknie za tą taką szarówką przed burzą.Za zapachem letniego deszczu.
Za krótkimi rękawami,japonkami.Opalonym ramieniem.
Tęsknie jak diabli.A tęskno się robi jeszcze mocniej jak widzę,że słońce takie oślepiające,odbijające się od śniegu.Wtedy już myśle,że jesteśmy ciut bliżej.I dziś tak było.Mroźno ale bosko słonecznie i jakoś tak zrobiło się... bliżej...
A jakieś dwa dni temu, godzina 6:15


Bliżej, bliżej. Ale i tak daleko. Mam doła.:-/
OdpowiedzUsuńNajgorsze dla mnie jest zawsze to,że taka pogoda kiepsko działająca na moją głowę w sensie właśnie dołków,złego nastroju trwa od października gdzieś do marca a tej wiosny,tego słonecznego upalnego lata zawsze jest tak mało.Zbyt mało :/
UsuńJa od dzisiaj zaklinam słońce!
OdpowiedzUsuńNiech cholibka przyjdzie wiosna!
oby przyszła jak najszybciej :)
Usuń