piątek, 27 lipca 2012

Basen rządzi

Malutki,taki tylko żeby dupke malutką zamoczyć.Zakupiony na szybko.Przed wejściem na plaże żeby dziecko się nie nudziło i zbyt szybko do domu nie chciało wracać.Na plaży furory nie zrobiło.Ale w domu.Ba!!!!
Proszę bardzo.

Basen zataszczyła do wyra,piła w nim kakao,ogladała bajki i zasnęła na noc z basenem w łóżku.Ile to radości za 16zł :)

Kalol

Zbierałam się.Długo się zbierałam.Żeby napisać cokolwiek.Chcę tu wrócić.Pisać.Cieszyć się z tego pisania.Mieć frajde.Ale ostatnio mało co sprawia mi frajde.Tak jakoś się dzieje czasami że życie płata nam figla.Kopie nas w dupe.Wyłazi gdzieś zza ściany diabełek i cieszy się szyderczo.Wszystko pryska jak bańka mydlana.To tyle na chwile obecną o sytuacji CO ZE MNĄ....i CO U MNIE.

U Ameluty postępy pełną gębą :) gada jak najęta.Powtarza mnóstwo słówek.Już zaczynam się łapać na tym,że muszę ostro się hamować w tym co mówie.A najbardziej pocieszne jest to jak kładzie się wieczorem spać i przytula się mocno aż prawie dusi i odpowiada na moje kocham Cię swoim ocham baldzo moco :)
Co oczywiście oznacza kocham bardzo mocno! Aż mi łzy stają w oczach.
A słowo bosio uwielbiam.Jak ściąga skarpetki i krzyczy bosio bosio! Mama bosio ,Ty bosio! Bo przecież na siebie mówi w dalszym ciągu TY.I uczymy się liczyć do dziesięciu.Tzn.Mel uczy się powtarzania i śmiechu mamy przy tym co niemiara.Ale okres buntu trwa nadal.I jedyne co na nią działa to groźba ,że wyłącze MiniMini o którym potrafi gadać przez sen.Albo gadki,że przyjdzie pan w okularach.Pewnie źle robie ,że strasze ją jakimś facetem ale naprawde nic innego na nią nie działa :/.Pewnie jej narzeczony okularów posiadać nie będzie bo młoda będzie miała uraz z dzieciństwa.A co do narzeczonego to chyba będzie miał na imie Kalol. Wzięło się to stąd,że jak chodzi ze swoim telefonem komórkowym to jedyne imie jakie powtarza bez przerwy to Kalol. I wszystko mu tłumaczy.Że jest w domu,że była dada,że było bujubuju,że była woda itd.
Więc tak,mamy wyimaginowanego narzeczonego Kalola :) 

wtorek, 10 lipca 2012

Ostatnio brak weny.Weny brak.Dni lecą.Dużo się dzieje.A w zasadzie po staremu.Nie młodemu bo urodziny zaraz.Kolejne.Bliższe do 30stki.Ale jednak do niej jeszcze trochę.Kremy kupuje.Przeciwzmarszczkowe.Takie 30+.Żeby to co jest zmniejszyć.A żeby nowe nie powstało.Wierze w to.Głupia.Pukam się w czoło.Z cellulitem walcze.Poddam się zaraz i lody wchłone.Dziecko śpi.Odpoczywam,łapie oddech.Szukam pracy.Bez spięcia ale szukam.Jak się znajdzie coś ciekawego pójde a co.Niech grosz wpadnie.Bo budowa.Budowa przecie.A ja dziś połowe pensji męża przepuściłam.Zła kobieta ze mnie.Humor dopisuje bo lato,ciepło.Nie straszne mi 34stopnie.Lubie to.Ci co narzekają to muszą lubić chyba to ,że lato trwa z reguły 3 tygodnie a zima 6 miesięcy (!!!) .Książke zakupiłam nową.Ide.Czytać będe.Jak mumia się nabalsamowałam.Pachnie.Bosko.Wącham sobie ciało.Ide po lody do kuchni.Relaks.Lubie to.