Katar jakby mniejszy a dla równowagi kaszel na mega potęge co by się nie nudziło chyba. Dziecko płuc o mało nie wypluje.Ale męcz się człowieku :///. Dzisiaj zmieniam syrop bo ten zapisany przez doktorkę raczej kiepski. Na dodatek matke małego ludzia chorowitka też coś bierze i rozkłada. Bo jakoś tak dzisiaj mizernie się czuję.
Chyba znalazłam żłobek a raczej już przedszkole dla Melonki. Prywatne. Z racji, że na ogół jestem pesymistką zakładam, że do państwowego się nie dostanie tak więc poszukałam prywatnego na których ilość w naszym mieście narzekać nie mogę. Bo z reguły powstają na niemalże każdym osiedlu jakieś albo kluby malucha albo przedszkola co biorą dzieci młodsze takie 2,5letnie a jak ktoś bardzo chce to i nawet 2latka ogarniętego wezmą (czyli takiego co pieluchy nie używa i sam je) . Więc do wyboru mamy takie z językami angielski,niemiecki, zajęcia z logopedą, z teatrzykami, zajęciami muzycznymi a no i z monitoringiem. Żeby matka czy też tatuś mogli sobie w pracy wejść na stronke i dziecko swoje podglądać. Przeglądając wszystkie te oferty, kierując się dobrem mego dziecia
ALE też i ceną i własną wygodą chyba wybrałam takie które wszystkim będzie odpowiadało :) A mianowicie: lokalizacja osiedle obok,minuta drogi,czyli tutaj odpadają nam dojazdy ,nerwy w korkach itd.itd. można wstać ciut później bo trasa do przebycia mała. Zajęcia jakie dzieci mają to tańce, chulańce, rytmika, angielski (to było ważne), spacery, wycieczki, takie tam, także ok. Jedzonko jest. Leżakowanie, czytanie książek, rozwijanie mowy. Brak monitoringu ale no bez przesady. Kiedyś tego nie było i człowiek w żłobku, przedszkolu przetrwał a i rodzic niespecjalnie panikował. Wiadoma rzecz, teraz czasy są inne ale jeszcze ja się tej mojej pierworodnej nakontroluje także niech ma dziewczyna trochę luzu chociaż teraz :P A ta cała
PRZYJEMNOŚĆ będzie nas kosztowała
390zł + 10zł dzienna stawka żywieniowa. Tragedii nie ma , porównując oferty podobne ale za cenę 900zł myślę ,że to dobry wybór. Czasu zostało sporo bo do września kawał czasu ale zapisy trwają więc trzeba iść zająć sobie miejsce i oddać w końcu dziecko w obce ręce :/ teraz piszę to z uśmiechem na twarzy ale na tyle co znam samą siebie to będe ryczeć jak bóbr jak już nadejdzie ten 1września.