niedziela, 22 stycznia 2012

5 dzień był bardzo ważny :)

Wczoraj minął 5 dzień odpieluchowania. Zakończył się MEGA SUKCESEM. A zaczęło się u Dziadków. Pojechaliśmy na kolacje do mojej babci i dziadka z racji ich święta. Meli została założona pielucha tak na wyjście tylko. Nocnika nie braliśmy ze sobą. W pewnej chwili zawołała "sisi" ( co wcześniej zdarzało się tylko jak już zrobiła to sisi :) .Więc podążam z nią do łazienki i pokazuje ,że nie ma nocnika. A moje dziecko pokazuje na kibelek i mówi "tu" . I posadziłam ,trzymałam żeby nie wpadła :P i zrobiła !!!! Od tamtej pory nie zrobiła ani razu do nocnika tylko cały czas robi do kibelka :D heh. i od wczoraj bez żadnej wpadki :D I tylko woła swojego nocnikowego kumpla misia żeby siedział z nią. Bo nocniki u nas były dwa , na jednym siadała Mel a na drugim miś. Teraz Mel jest ciut wyżej a misiu dalej na nocniku :) Wczoraj wieczorem jak tak cały czas wołała,że chce siusiu i robiła w tej łazience to tak sobie pomyślałam ZNÓW, że ona taka już duża i taka mądra. I tak myślę sobie jeszcze ,że dziecko to taki fajny mechanizm - cały czas uczy się czegoś nowego, i ciągle czymś zaskakuje i ciągle można się nią cieszyć i cieszyć. I tak można na nią patrzeć i patrzeć. I mamy też nowe słówko , bo jak już Meli udało się zrobić co trzeba na nocnik to oczywiście gratulacjom nie było końca i wszyscy też musieli klaskać , nawet wspomniany miś. Tak więc teraz jak już się wszystko udaje Melon stoi przy kibelku i krzyczy BLABLOOOO ( czyt. brawoooo) i patrzy na misia i też mu każe klaskać krzycząc MISI !!!!!!!! No przecież wszyscy muszą jej pogratulować :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz