sobota, 21 kwietnia 2012

Poranek

Takie poranki to ja lubie.
Obudziła się.Powyciągała,wywaliła girki spod kołdry.Wyciągnęła się.Popatrzyła gdzie matka,powiedziała ceść . Wypiła od razu cały kubek herbaty (duży kubek) , wzieła leki (znów pod groźbą zabrania jej ukochanego królika) , nie lubie tego robić ale już nawet obiecanki ,że dostanie jajo z niespodzianką nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Matka zrobiła sobie śniadanie.Parówki,kanapki.Zaproponowałam jej jak zawsze.Wzięła zjadła.Pierwszy raz w życiu jadła parówke.I chciała jeszcze.Nigdy wcześniej nawet nie wąchała,nie dotknęła.Zawsze było bleee.Może i lepiej bo nie jestem za dawaniem parówek :) Ale jak jednak chciała to niech ma.Pooglądałyśmy razem wnętrzarskie gazety,powygilałyśmy się na rozbebeszonym łóżku,uczesałyśmy ładnie kudełki.
Było bez szarpaniny,bez fochów,bez ucieczek przed miarką z syropem,bez pytania "no zjesz czy nie?"
Bez rzucania wszystkim wszędzie.Było miło.To lubie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz