Wczoraj mojemu dziecku chyba się nogi poplątały bo wylądowała na buzi kilka razy.dzisiaj po jednym upadku została ryska a po drugim lekkie przetarcie koło ust.A wcale nie powinno być lekkie bo tak upadła na szafę ,że z mężem myśleliśmy ,że nos ma złamany ale uderzyła bokiem jakoś, ale ryk był straszny.Uspokajała się na rękach u taty z których później ni cholery nie można było jej odczepić.Więc taka uwieszona na tatusiowych rękach trwała do wieczora.Śpi dobrze.Dzisiaj pobudka o 4.00, woda , zmiana pieluny i spanie do 8.00.Nocnikujemy się znów, jest postęp.Mała nie ucieka na widok pieluchy i wizji zmiany pampersa.Siada na nocnik , robi co trzeba, jak zrobi to puka w nocnik i daje sobie zmienić piluszkę.Dzielny zuch.Sadzam ją równo co godzine i na 5 razy wczoraj (bo zaczęłyśmy pod wieczór), 4 razy udało jej się coś w tym ustrojstwie zostawić.
Jeszcze co do dnia wczorajszego to byłyśmy na placu zabaw gdzie kaurat była jakaś wakacyjna grupa przedszkolna.Mel wzbudziła ogromny zachwyt wśród dzieci (4latki). Jedna dziewczynka się nią zaopiekowała,prowadziła za ręke na zjeżdżalnię, łapała ją jak Mel zjechała, zjeżdżały razem.A jak chciałam Melonce podać ręke żeby jej pomóc to gdzie tam, wystawiła łapkę do dziewczynki i koniec.Parę razy się przewróciła i właśnie z podwórka przyniosła rysę koło nosa.Heh niby rośnie, lepiej chodzi a upadków więcej niż jak zaczynała chodzić.
Temat mieszkania coraz bardziej gorący ,co bardzo mnie cieszy.Kombinujemy z mężem K.jaki by tu kredyt wziąć itd.Narazie to oglądamy sobie w internecie plany różnych mieszkań,lokalizację i wszystkie pomysły są póki co w głowie.Musimy czekać do września aż mężulo umowe na stałe dostanie i podwyżkę zarazem.Dla mnie bardzo ważny jest układ mieszkania, ma być jasne,przestronne,przytulne,ciepłe i nie wiem co tu jeszcze.... nawet lokalizacja nie jest już dla mnie ważna.Byle daleko od mojej matki.No np.wczoraj... wychodząć z domu i patrząc na jej okna domyśliłam się ,że nie ma jej w domu.I w duchu gadałam do siebie obyśmy tylko z Melonką jej i mojej siostry nie spotkały.I nagle na osiedlu obok patrze idą ://///. Myślę sobie "matka z daleka ludzi często nie poznaje więc może przemknę niezauważona" , lekko schowałam się za samochodami ale niestety nie udało się .Siostra mnie wypatrzyła :/ i gadka szmatka o niczym a to ,że do mnie wpadną z wizytą , posiedzieć.Mówie im ,że jak jest ładna pogoda to nie zamierzam z dzieckiem kisić się w domu i możemy się spotkac ale gdzieć na placu zabaw.A matka do mnie ,że one przyjdą do nas jak będzie brzydka pogoda !!!!! Dżizasssss.Dlatego powiedziałam do mężuli ,że niech on tam sobie wymyśla gdzie chce mieszkać ale ma być daleko od mieszkania mojej matki bo nie chce ciągle myśleć ,że ją gdzieś spotkam ,że się będzie wpraszać do nas moja siostra itd.itd. mam dosyć czegoś takiego. Przecież ona oszaleje jak już kiedyś zobaczy to nowe mieszkanie ale nie z radości tyle z zazdrości. Niestety taką mam sytuację z matką ,że ona nie będzie cieszyć się razem ze mną ,że się urządzamy tak jakby na nowo,że polepszamy sobie no i wszystkie te rzeczy tylko będzie pękać i kipić.Taka jest....A ja chce jej pokazać ,że można jak się tylko bardzo chce.Sama przez rozwód z moim ojcem sobie nic nie polepszyła, ba!!! a nawet pogorszyła więc teraz złość ją bierze jak komuś się układa.Chciała mieć niby lepiej a ma no co tu dużo gadać źle.Na zewnątrz robi z siebie damulkę i co to nie ona bo się ubierze,zrobi na niby bóstwo tylko w domu wcale takiego miodu nie ma .aj sama tego chciała.Teraz wszystko się na niej mści.Oczywiście nic jej nie powiem , nawet ,że mamy takie plany , jak już np.będzie wiadomo gdzie itd.też nie powiem bo a nóż wymyśli też przeprowadzkę i to w tym samym budynku co my albo blisko.Chociaż tyle czasu nic nie wymyśliła więc teraz też by nic nie zrobiła ale z drugiej strony to ,że ja się przeprowadzę było by dla niej impulsem żeby być lepszą.Piszę to dlatego bo ostatnio kupiliśmy nowy telewizor.Powiedziałam jej a ona nagle "no my też musimy zmienić" , wyciągnęła ze mnie wszystkie informacje i szuka teraz dla siebie oczywiście jeszcze większego,lepszego z wieloma innymi funkcjami których nazw nawet nie potrafi wymówić ale ważne ,że będzie miał wszystko co tylko telewizor mieć dla niej MUSI.No czy to jest normalne?? Mój mąż to już nawet tego nie komentuje,wie ,że ona ma nie tak pod kopułą i już.A ja mam serdecznie dosyć mieszkania w jej okolicy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz