wtorek, 26 lipca 2011

Ćwierćwiecze czyli wszystkiego najlepszego babko!

I minęło 25 lat.Jakoś tego jeszcze nie czuję tego przemijającego czasu. Dorobiłam się :) męża , dziecka,mieszka się normalnie bez jakiś problemów,do tego jestem w trakcie studiów,mam kilka zainteresowań,pasji.Mam czas na relaks i na zapieprzanie.Czas na spotykanie się z rodziną,znajomymi i na dziecko swoje ukochane.I się wszystko kręci.Nie uważam żeby coś mnie ominęło ,żebym coś straciła. Staram się planować swoje życie.Chciałam męża,chciałam dziecko i mam a reszta przyjdzie..Tak sobie właśnie kiedyś planowałam.Że jak będe w tym wieku to te dwie rzeczy chcę osiagnąć i do tych urodzin mieć.Udało się :) Do 30stki daliśmy sobie czas na mieszkanie i mam nadzieje ,że uda się wcześniej :P ale póki co życzę sobie wszystkiego najlepszego :)

Dzisiejszy dzień zaczął się dobrze,bo słońce waliło po oknach a to z Mel lubimy bo buszujemy po dworzu.Akurat dzisiaj po 9.00 biegłyśmy na zajęcia do ośrodka. Melonka ćwiczyła dźwięki naśladowcze. A w szczególności zwierzęta co uwielbia.Krowa muu,Kotek miauuu,Kurka kokoko,Kaczka kwakwa kwa i Piesek w wykonaniu mojego dziecka to uuu uuu.Z takim niskim głosem to uuu.Śmiesznie to wygląda bo gdzie zobaczy psa tam jest uuu uuu.To brzmi jak Święty Mikołaj z bajek "hoł hoł hoł".Nasłuchała się psów u mojej teściowej i tak powtarza za nimi.AAA i bym zapomniała jeszcze udaje świnke heh jak ja jej pokazuje jak robi świnka i chrumkam to ona robi coś w stylu wrr wrr wrr.Ogólnie pani powiedziała,że jeżeli chodzi o zwierzęta to radzi sobie dziewczyna.A nowe słowo w małej słowniku to kupa.Zrobi kupe i mówi albo tak po dziecinnemu kupa albo upa.Tak śmiesznie przeciąga uuuupa uuupa.Co za mały pociech z niej.No a po ośrodku poszłyśmy do mojej koleżanki Karoliny i jej córci Laury-miesiąc młodszej od Melaśki.I zajadałyśmy tam pyszne gofry,dopiero co zrobione,ciepluchne i pachnące z bitą śmietaną i bananami.Uczta dla podniebienia ale cios w moją dietę.Podratowałam się tym ,że przez resztę dnia mało zjadłam i tylko potrawy mało kaloryczne.Gofry kocham.Najbardziej te z bitą śmietaną i polewą czekoladową.Tydzień temu tylko na gofry udaliśmy się z mężem K.nad morze.Zjedliśmy po pycha goferku i wróciliśmy do domu.Pierwszy jest mój wersja minimalistyczna drugi zaś należy do męża wersja full wypas.



I myślałam ,że z tą bombą kaloryczną mam spokój do następnych wakacji ale jak usłyszałam ,że koleżanka Karolina robi to czemu nie :D i tak szamałyśmy a dziewuchy ganiały się po mieszkaniu.Poźniej do domu,drzemka i coś tam coś tam do wieczora...
Teraz z głośnika płynie sobie Katie Melua tylko wina i mężuli brak ale odbijemy sobie to na pewno :) ...........

1 komentarz:

  1. Tak tu u Ciebie dawno nie buszowałam i proszę urodzinki się miało....
    A to wszystkiego pięknego, ważnego i spontanicznego .... no i oczywiście mieszkania , by wpisało się w plan!
    Usciski urodzinowe!!!

    OdpowiedzUsuń