środa, 27 lipca 2011

ZĘBY czyli no nie pogadasz :)

O Matko Przenaświętsza !!! Co za dzień !!! Ogólnie to noc też nie należała do tych lepszych.Moje dziecko oszalało a ja niedługo oszaleję razem z nią.A zaczęło się w nocy , jedna pobudka,łyki wody spanie.Druga pobudka,łyki wody spanie.Po 20minutach znów pobudka.Nie wytrzymałam.Poszłam,przytargałam do swojego łóżka,przytuliłam gołą szkitke,śpi.Do 5.00.Budzi mnie ruch na łóżku.Otwieram oko a z przerażeniem drugie i widze roześmianą od ucha do ucha paszcze która chodzi sobie po łóżku w poszukiwaniu bidonu.A ,że zczaiła ,że jest u matki na wyrze tak więc ahoj przygodo.Więc biore ,kłade,popija sobie,śpi.I tak do....6.00.I nie dało rady jej już położyć.Wstałam w takim stanie jakby mnie walec przejechał kilkakrotnie a i jeszcze zawrócił i jeszcze raz przejechał.Jezuuuu.No nic lekko nie było.Odwiedzili nas moi dziadkowie.Mel ładnie się zachowywała ale po ich wizycie była tak wykończona ,że jak już siorbała mleko do spania to zasypiała.Pospała 2 godz.Poleciałyśmy na spacer.Wróciłyśmy i odwiedziła nas moja koleżanka Kasiucha.I tutaj w moje dziecko nie wiem co wstąpiło bo tylko na ręce na ręce na ręce.Nie było mowy żeby coś ją zainteresowało na dłużej niż 5minut.Przytargałam jej do pokoju w którym siedziałyśmy tyle zabawek ,że wyglądało to jakby bawiło się tu pięcioro dzieci a nie jedna mała istota.No była tak marudna ,że momentami trzeba było się przekrzykiwać żeby się dogadać.Co za mały szatan.Ale i tak było miło.Z Kasiuchą poplotkowałyśmy,pojadłyśmy,piwko jedno wypiłyśmy ale następne spotkanie na pewno poza domem :) bez małych szatanów :P:P:P Dobrze mi to spotkanie na mózgownice zrobiło.Bo jak mężuli K.nie ma to cała moja Mela na mojej jednej głowie.Dzisiaj mu z rana takiego rozżalonego smsa wysłałam,że aż sama się sobie dziwię . Ale już napisał ,że jak przyjedzie to ja mam relaks także już się na to cieszę.Meli idą zęby więc te jej przytulańce i smutki i marudzenie i niejedzenie pewnie z tego powodu.Jakby można było to dałabym jej wiadro nurofenu albo całe opakowanie czopków żeby coś jej to dało.Kiedyś jej to minie i mam nadzieję ,że do tego czasu nie wyląduję w kaftanie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz