sobota, 26 listopada 2011

Chwali się matka

Chwali się a co?! Bo dumna jest z siebie gdyż,iż,aż,ponieważ wczoraj nareszcie zabrała swoje szanowne cztery litery na fitness :D Trwało to zapisywanie trochę ale udało się.Znalazła się towarzyszka spalania kalorii i razem ruszyłyśmy.Wcześniej jedna chętna się wykruszyła bo się jej zaciążyło (czego oczywiście gratuluję i trzymam kciuki) , druga stwierdziła,że jest zbyt leniwa a trzecia się zdecydowała.Tak więc wczoraj był wieczór próby.Bo i step i wyginanie się na piłkach,ciężarki i wyciąganie się na matach.Czyli wszystko czego dusza zapragnie :D.Z zakwasami dzisiaj myślałam,że będzie gorzej,ale póki co uda lekko bolą.Ale jak w poniedziałek wykupimy karnety to już nie ma ,że boli trza bedzie chodzić :) I z jakim bananem na gębalu się wraca do domu jak tak człowiek się trochę wyrwie i zrobi coś dla siebie...chodzi mi po głowie jeszcze basen ale tutaj też pewnie musi minąć trochę czasu żeby odpowiednio się za to zabrać :P A od poniedziałku działamy pełną parą-regularnie dwa razy w tygodniu :)

1 komentarz: