czwartek, 22 marca 2012

Ziemniaki :)

Wczoraj jakiś depresyjny nastrój mnie ogarnął.Pogoda wołająca o pomstę do nieba nie zachęcała zupełnie do niczego.Pół dnia przechodziłyśmy z Melą w piżamach.Włóczyłyśmy się po domu bez żadnych pomysłów na nowe zabawy.
Dziecko znudzone matką i jej brakiem siły na szaleństwa, samo w miaręęęę się sobą zajmowało. Słońce wyszło,owszem ale wieczorem.Wtedy jak matka właśnie szła się pocić w gronie innych kobiet i wymachiwać ciosy przed lustrami to taaaak słońce było. Ale dzisiaj jest lepiej oj tak, dużo lepiej. Słońce wali po oknach od samego rana.Dzieciarnie też od samego rana słychać na osiedlu.Ludność w wiatrówkach,skórkach z apaszkami, w balerinach,pantofelkach.To i my na wiosennie się odziałyśmy.Matka jeszcze czarne szkła na oko zarzuciła i się zrobiła na lale :P
Zaliczyłyśmy zajęcia i całkiem długi spacer do kaczek (sztuk było dwie) tylko na tyle leniwe były ,że nie chciały podchodzić więc podrzuciłyśmy im buły na poźniej.

A w domu upiekłam sobie ziemniaki w piekarniku bo tak za mną chodziły, chodziły, chodziły aż dotarły :)
Naoglądałam się zdjęć w necie takich fajnych, upieczonych, rumianych ziemniaków, że w końcu zrobiłam.
I pierwszy raz wyszły takie jak chciałam.Pierwszy raz nie przywarły i pierwszy raz były pycha.A że ostatnio mam jakiś wstręt do mięsa tzn. głównie kurczaka w każdej postaci to zrobiłam sobie jeszcze inne warzywa i miałyśmy kolorowy wiosenny obiad.
Zdjęcia niżej :) Nie ma to jak wstawiać zdjęcia ziemniaków :P ale może kogoś też tak najdzie jak mnie :D








A jutro bardzo zacny dla Meli dzień...........



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz