wtorek, 24 kwietnia 2012

Dzionek :)

Pogoda piękna.Słońce świeci.Matka próbowała bez kurtki chadzać :)
Wybrałyśmy się dziś kaczki karmić.Doszłyśmy w zaplanowane miejsce,dziecko woła sisi sisi.Mówie luz, no problemo . Nie zdążyłam.Posikała się.Na szczęście Małż jechał do domu , zawinął nas ,przebrała się i z powrotem w to samo miejsce.Kaczki były ale uciekały przed Melą.Tak samo jak pies który się przybłąkał i kot który się grzał na słońcu.Nie dziwne jak dziecina do każdego zwierza podchodzi i mówi nu nu nu i grozi im palcem.Popuszczałyśmy bańki.A w zasadzie ja puszczałam.
Bułka była wysuszona na wiór i przeznaczona dla kaczek ale Mel się uparła ,że ona ją chce i już :)




Nosio czerwony od płaczu,nie pamiętam z jakiego powodu




 


3 komentarze:

  1. moje dziecie też , ale najchętniej w domu.Na dworzu jakoś zbyt dużo innych atrakcji i bańki okazały się nudne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. dziękuje.Staram się jak mogę.Wszystko niestety robione telefonem bo aparat jakiś czas temu został zalany i nic już nie udało się z nim zrobić.Także trzaskam mnóstwo zdjęć a później wybieram te ,które nadają się do wklejenia tu :)

      Pozdrawiam

      Usuń