poniedziałek, 21 maja 2012

Dziecko moje antyowocowe jest i uznaje przeważnie tylko banany. Jakże się zdziwiłam kiedy kupiłam arbuza dla siebie a młoda zaczeła go podjadać bez proszenia, wymyślania historyjek itp. Dużo nie zjadła ale przynajmniej spróbowała :)



PS.
1) Miło widzieć , że grono odwiedzających mój blog się powiększa. Miłego czytania i oglądania życzę :)
2) Nie dostaliśmy się do żłobka, w państwowym mamy 2 miejsce na liście rezerwowej. W prywatnym
     5miejsce na rezerwowej.Teraz trzeba czekać do lipca :/

5 komentarzy:

  1. Moje dziecie tez jest antyowocowe i do tego jeszcze antywarzywne.i tez lubi banany, az sie zastanawiam co one takiego w sobie maja;) 2 -gie miejsce to i tak sukces, my nie mamy co marzyc o takim luksusie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak właśnie sobie często myśle co te banany takie mają , bo ja już patrzeć na nie nie moge.
      Chyba zaczne jej słoiczkowe owoce kupować żeby chociaż troche smak jej zmienić bo przeż ileż można.Pocieszam się,że jak się uda i pójdzie do żłobka to zobaczy jak inni jedzą i się wreszcie nauczy :)

      Usuń
  2. jako osoba arbuzokochliwa uwierzyć nie mogę, że można go nie lubić i zjeść mało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj ja też kocham :D i mogłabym jeść całe lato :D a w sumie cały rok bym mogła :D

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń