..wkładam słuchawki do uszu, zapuszczam nute i ide. Włącza mi się power.Bez muzyki idzie się ot tak sobie.Ale muzyka w uszach potrafi mnie tak nastroić,że nawet słońce nie musi wychodzić.I tak dzisiaj z samego rana miałam sprawe do załatwienia.Zlazłam pół miasta i parku ze słuchawkami.Chodziłam sobie w rytm muzyki a w myślach podśpiewywałam.Śmiałam się z panów robotników którzy tak niefortunnie stanęli ciężarówką ,że skasowali znak drogowy, który w sumie tak teraz myśle mógł zwalić się prosto na mnie bo byłam tusz obok.
I tak sobie szłam ,gęba mi się śmiała.Tak, muzyka w uszach to absolutnie "mast hef" :P jak dla mnie tej jesieni.
I najlepsze jest to,że jest takie odczucie jakby wszyscy dookoła też tą muzyke słyszeli.
Ale to tylko moje wrażenie bo ludzie których mijałam lecieli w pośpiechu do pracy i mieli zupełnie inne miny niż ja.
Miłego dnia i muzyki w uszach :)
Ja tez lubie muzyke :) dawniej gdy nie miałam dziecka to przy każdej okazji wkładalam sluchawki do uszu by posluchac muzyki :) dziś sluchawki służa tylko do rozmow telefonicznych :)
OdpowiedzUsuńJa generalnie rzecz biorąc nie lubie słuchać muzyki.Tzn.nie lubie radia w domu,nie oglądam vivy,mtv i tych wszystkich innych.Jak spodoba mi się jakaś piosenka to męczę ją na YouTubie do znudzenia.Ogólnie lajkuję się w starociach.Szczególnie tych z którymi mam miłe wspomnienia.
UsuńZaczęłam słuchać muzyki tak więcej jak rok temu chodziłam na fitness.Było już bliżej zimy,ciemno,zimno.Z domu nie chciało mi się wychodzić.I wtedy słuchawki w uszach były zbawienne.Trasa mi się przez to skracała i pozwoliło mi się to "nakręcić" przed ćwiczeniami :)
miałam podobnie dzisiaj. Zbunkrowałam tak kabelek i słuchawki ,że pod czupryną i sporą apaszką nie było nic widać.I tak sobie ide. Wczułam się w rytm i zaczęłam nucić a bardziej gadać tekst jednej z piosenek Paktofoniki.I tak chyba po minucie się skapnęłam,że jestem na dworzu.Helołłł :P
OdpowiedzUsuńMija mnie milion samochodów.A ja nawijam sama do siebie. Fuck!