Chyba napiszę po prostu co u nas..Miałam tyle pomysłów na posty ale jak już mam chwilę żeby się zabrać za pisanie to wybierając między laptopem a książką wybieram książke a i tak przeczytam kilka stron i mnie nie ma bo zasypiam po całym dniu.
Weekend na uczelni spędziłam i byłam na mało przyjemnym spotkaniu towarzyskim.Zapowiadało się na fajnie ale wyszło inaczej...nevermind...
Mela z prawie 40stopniową gorączką przespała dosłownie całą sobote i później całą noc.Zaczęło się w piątek.Temperatura spadała tylko po czopku ,syrop na zbicie gorączki niezbyt sobie radził.W niedziele dużo lepiej a dzisiaj no to już zdrowiusieńka , tylko kaszlnie czasami.Zrobiłam jej prześwietlenie w czwartek ale jeszcze nie odebrałam zdjęcia.Za to ja wczoraj dostałam takiego bólu gardła ,że myślałam ,że jajo zniose i że będe po ścianach chodzić.Myślałam,że to znów coś z tym migdałkiem.Doktórka przed zapisaniem mi antybiotyku stwierdziła,że mam zmiany ropne na prawym migdałku i faktycznie jak mnie bolało to tylko po prawej stronie i schodziło na prawe ucho.Skończył mi się antybiotyk i wszystko wróciło.Więc zawieziona przez Małża na pomoc doraźną robie z siebie kretynke jaka to ze mnie bidulka bo ja na tę nieszczęsną doraźną tylko z gardłem przyjechałam a nie,że umierająca.Bo tam tak ludzi traktują.Że jak nie lejesz się przez ręce osoby z którą się przyjechało to po jaką cholere tłuczesz się na doraźną.Ale jednak miła pani doktor zajrzała mi do paszczy i mówi "Paniii ....tu całe gardło czerwone całeeee"
Pytam czy tam na migdałach nic nie ma.Mówi,że nie.Spisuje mój pesel z karty dla zarejestrowanych w Urzędzie Pracy i mówi "eee dobrze ,że pani nie pracuje teraz, święta idą i podkurować się będzie kiedy"
No to jej się żart udał,nie ma co.Zapisała antybiotyk.Ale Małż mi do sklepu wieczorem poleciał i na dział z lekami zajrzał i kupił mi zwykłe tabletki do ssania z dodatkiem słowa INTENSIVE .Bo już te bez INTENSIVE mi nie pomagają i póki co daję rade.Alleluja i do przodu.Jest duża poprawa.
Śnił mi się koniec świata.Że coś z nieba spadało.Najpierw się tak chmury przesuwały a później ziemia pękała...ale o co chodzi nie wiem...
A i spotkałam przemiłego pana radiestete.I chyba zaczne jeszcze bardziej wierzyć w te ich metody.
Ale o tym postaram się jutro...
oby do swiat wszystko sie unormowalo.
OdpowiedzUsuńoj oby bo nie zamierzam siedzieć przy stole z bolącym gardłem i brakiem humoru z powodu choroby mojej czy Meluchy
UsuńTy sie nie wyglupiaj! Końca swiata nie będzie... Napewno nie teraz.. :-) intensive sie kuruj !!!
OdpowiedzUsuńkońca świata być nie może bo jeszcze tyle rzeczy w życiu do zrobienia mam :)
Usuń