sobota, 8 grudnia 2012

Byle do wiosny

U nas chorób ciąg dalszy.Boję się trochę o małą bo cherla i cherla.Katar leje się strumieniami. Wytre a tam już kolejny potok.I pipka mała nie chce dmuchać w chusteczke i pozostaje wyciąganie glutków fridą. Psikam sprayami,daje kropelki, smaruje maścią majerankową i żadnej poprawy.Ma męczący kaszel w nocy.Dzisiaj przegięcie.Budziła się chyba ze 100razy a to ,że "mamo bojem się sama,psyjdź do mnie plosze" no to lazłam.Po te 100razy.Wracałam do łóżka a po chwili 'mamooo socek mi daj plosie".A rozbudza ją ten piekielny kaszel.I doszła nam gorączka.
W końcu wiedziałam, że i tak już nie zasnę więc usadowiłam się na jej łóżku z książką i czytałam sobie.Ona spała.
Do 5!!!!! Budząc się mówi ,że już się wyspała i "że wstawamy mamuniu" .Wstałyśmy,układałyśmy puzzle,poszłyśmy na bajkę bo o 8ej już nie dałam rady.Musiałam się położyć.Przysypiałam co chwilę ale tylko słyszałam ,że mam się z nią bawić,że mam wstać,że soczek ,że siku.Wstałam bo i tak nic by z tego spania nie było.Było śniadanko,zabawy.Zero dworu.A już mnie szlag trafia.Chce wyjść,chce żeby była zdrowa w tym sensie żeby jej ulżyło ale i mnie.Padłyśmy obie w południe na 2,5 godziny.Sennie tak dziś.Cały dzień pada śnieg.A jeszcze była wizja ,że Małż mógł wyjechać do Szwecji do wtorku ale na szczęście nie wyszło.Także zawsze to jakieś pocieszenie.

Co do książki , czyta się super.Leci strona za stroną.Bosko się czyta jak w domu ciemnawo , zima za oknem.W książce temat podobny,zima,przygotowania do świąt a wśród nich nowe tajemnice.Można się nieźle wczuć jak za oknem podobna aura.

Koleżanka mnie dzisiaj "pocieszyła" mówiąc ,że jak jej córka zaczęła chodzić do przedszkola to do marca chorowała.Pocieszenie dobre,trzeba przyznać,wyszło jej jak jasna cholera.
TAKŻE BYLE DO WIOSNY! :) zleci szybko :)

1 komentarz: