W końcu wiedziałam, że i tak już nie zasnę więc usadowiłam się na jej łóżku z książką i czytałam sobie.Ona spała.
Do 5!!!!! Budząc się mówi ,że już się wyspała i "że wstawamy mamuniu" .Wstałyśmy,układałyśmy puzzle,poszłyśmy na bajkę bo o 8ej już nie dałam rady.Musiałam się położyć.Przysypiałam co chwilę ale tylko słyszałam ,że mam się z nią bawić,że mam wstać,że soczek ,że siku.Wstałam bo i tak nic by z tego spania nie było.Było śniadanko,zabawy.Zero dworu.A już mnie szlag trafia.Chce wyjść,chce żeby była zdrowa w tym sensie żeby jej ulżyło ale i mnie.Padłyśmy obie w południe na 2,5 godziny.Sennie tak dziś.Cały dzień pada śnieg.A jeszcze była wizja ,że Małż mógł wyjechać do Szwecji do wtorku ale na szczęście nie wyszło.Także zawsze to jakieś pocieszenie.
Co do książki , czyta się super.Leci strona za stroną.Bosko się czyta jak w domu ciemnawo , zima za oknem.W książce temat podobny,zima,przygotowania do świąt a wśród nich nowe tajemnice.Można się nieźle wczuć jak za oknem podobna aura.
Koleżanka mnie dzisiaj "pocieszyła" mówiąc ,że jak jej córka zaczęła chodzić do przedszkola to do marca chorowała.Pocieszenie dobre,trzeba przyznać,wyszło jej jak jasna cholera.
TAKŻE BYLE DO WIOSNY! :) zleci szybko :)
pewnie masz rację,oby nie zwariować do tego czasu :P
OdpowiedzUsuń