Może dlatego ,że przywykliśmy?Nieważne.
Ważne natomiast jest to, że kocham morze miłością nieskończoną.Zawsze na zawsze.
Mamy swoje miejsce.Z emerytami i rodzinami a nie z rozwrzeszczaną młodzieżą pijącą piwo.Gdzie można się spokojnie wyłożyć na chwilkę a nie cisnąć ręcznik przy ręczniku.Gdzie blisko do gofra i lodów i gdzie kolejek nie ma kilometrowych.
Lubię takie weekendy :)
A to już inna część weekendu.Ile frajdy może sprawić gonitwa za gołębiami.I po co szukać nie wiadomo jakich atrakcji ;P






Tk, tak, nogi!!! :-) Zazdraszczam okrutnie. :-) Nóg i morza w bliskości!
OdpowiedzUsuńDajcie spokój dziewczyny z tymi nogami! ;)
UsuńA morza momentami sobie sama zazdraszczam .Bo blisko i zawsze można wsiąść w samochód i po prostu tam być :)
haha nogiii mój kompleks ale spokooo ;P
OdpowiedzUsuń