poniedziałek, 9 września 2013

Pewne sprawy chyba nigdy nie przestaną mnie dziwić....
Szkoda,że tak wychodzi.
Bo później inaczej patrzymy na tego kogoś...
Bywa...
Z wiekiem wyrastam z aż takiego przeżywania.
Chociaż jeszcze wiele mi brakuje do całkowitego
nieprzejmowaniasię.

Mówię:
- szkoda.

EDIT:
Chyba wypada napisać lekkie sprostowanko.
Post nie dotyczył relacji żona-mąż-żona-męża-żony-dziecko czy tego typu.

Ale wracając do mojego tematu z wczoraj chyba dzisiaj lepiej jest mi się nie przejmować.




6 komentarzy:

  1. Chyba całkowitego stanu "nieprzejmowania się" nie da się, niestety, osiągnąć.... A szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja to jestem z tych którzy przejmują się,przeżywają bardzo.To zależy od sytuacji i myśli jakie akurat mam w głowie.Chciałabym tak kiedyś się NAUCZYĆ mieć WYRĄBANE.

      Usuń
  2. ja też zawsze sobie mówię "aaa mam to głęboko", a i tak wieczorem siadam i ciągle myślę, ciągle się przejmuje...tak jak napisała poprzedniczka...nie da się, po prostu się nie da.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz,ja sobie nawet tak nie mówię bo wiem,że jak się coś tam dowiem,coś tam do mnie dotrze to i tak się spinam ,denerwuje.
      K.zawsze mi mówi,że mam się czymś tam nie martwić,olać itd.
      I wiem,że ma racje bo ludziom,którzy się nie spinają żyje się łatwiej.

      Usuń
  3. napiszę tylko "ooooj gdyby tak się dało niczym nie przejmować... " :) życzę wytrwałości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dużo bym dała żeby przejmować się mniej.
      może kiedyś :)

      Usuń