czwartek, 10 maja 2012

jak dobrze wykorzystać czas na kibelku?

A no tak,że jak na prawdziwą kobietkę przystało można poprawiać urodę smarując się pomadką bezbarwną albo też można poczytać ciekawą lekturę (czytanie na kibelku to już chyba po tacie)






poniedziałek, 7 maja 2012

Pozy

Tak właśnie córulinda wydziwia jak rysuje kredkami.To i tak jest nic.Czasami jest tak powykręcana,że mam wrażenie ,że jest z gumy :D

piątek, 4 maja 2012

MAJÓWKA :)

Dzisiaj nadgonie trochę i będzie o majówce którą zakończyliśmy wczoraj.
Ale zacznę od niedzieli:

NIEDZIELA

Spędzona na naszej budowie. Jest piach, jest duża działka,miejsce do biegania i kopania piłki.Byli sąsiedzi,było ognisko,pogoda.I na koniec zdarte kolana.



 










WTOREK

Wtorek spędzony u znajomych.Którym można powiedzieć zawdzięczamy to ,że budujemy własny dom.Tak,mogę stwierdzić że budowanie zaraża :) Dzień spędzony na opychaniu się jedzeniem, na rozmowach o rzeczach ważnych i o głupotach. Nocka przegadana do godziny 4tej nad ranem.Plotki,ploteczki z życia mam :) i powrót do domu na drugi dzień.

Usypianie.Dzieciarnia była tak śpiąca,marudząca ,że trzeba było jakoś ich położyć spać.Nie pomógł przyciemniony pokój,mleko i bajki.Ale za to dzielny Pan Małż mój osobisty wpadł na pomysł żeby ich wsadzić w foteliki i wytelepać na podwórku.Z daleka było tylko widać latające głowki w fotelikach ale udało się.I ta mina Małża podjeżdżającego pod dom,pełna dumy.I cały wieczór przypominanie ,że dwie matki dzieci nie uśpiły a Małżowi się udało :D




Godzinna drzemka w samochodzie :)



Kurczak z grilla prosto do łapek :)





Padnięcie dopiero gdzieś około 1ej w nocy chyba.



Poranne "kako" (kakao) ostatnio to rytuał. Rano woła o kako i wieczorem też :)



Po powrocie do domu po południu spałyśmy z Melą 3 godziny.Trzeba było odespać :)


CZWARTEK


Działka u Dziadzi :) i znowu kiełbasy, sałatki,ogórki.Ketchup ostry,ognisty,musztarda rosyjska.Odpoczeliśmy.Małż odpoczął , spał na kocu.Królik też spał :)
Ja już lekko padałam.Dobrze,że majówka.Dobrze,że grille,spotkania.Ale też dobrze ,że już koniec :)



















sobota, 28 kwietnia 2012

Boskooooo :)

Ciepło.Parno.Upalnie.Najlepiej.Nareszcie.
Jest fajnie.Krótkie rękawy.Baaa japonki,gołe giry,krótkie spodenki.
Familiady jeżdżące na rowerach.
Dzieci krzyczące na podwórku.
Zaczyna się to co kocham i na co czekam zawsze o tej porze roku.Czyli ogólnie panująca ciepłota :D

WSZYSTKIM ŻYCZĘ MIŁO SPĘDZONEJ MAJÓWKI.
POGODA JUŻ JEST WIĘC KORZYSTAJMY :D

wtorek, 24 kwietnia 2012

Dzionek :)

Pogoda piękna.Słońce świeci.Matka próbowała bez kurtki chadzać :)
Wybrałyśmy się dziś kaczki karmić.Doszłyśmy w zaplanowane miejsce,dziecko woła sisi sisi.Mówie luz, no problemo . Nie zdążyłam.Posikała się.Na szczęście Małż jechał do domu , zawinął nas ,przebrała się i z powrotem w to samo miejsce.Kaczki były ale uciekały przed Melą.Tak samo jak pies który się przybłąkał i kot który się grzał na słońcu.Nie dziwne jak dziecina do każdego zwierza podchodzi i mówi nu nu nu i grozi im palcem.Popuszczałyśmy bańki.A w zasadzie ja puszczałam.
Bułka była wysuszona na wiór i przeznaczona dla kaczek ale Mel się uparła ,że ona ją chce i już :)




Nosio czerwony od płaczu,nie pamiętam z jakiego powodu




 


poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Plotki z piaskownicy i generalnie plac nie dla dzieci

Poszłyśmy dzisiaj,pierwszy raz w tym roku do piaskownicy.No jakoś tak wyszło bo wracałyśmy od lekarza,dziecina odmówiła pójścia do domu.Mówie ok,spoko ładna pogoda,słońce świeci,idziemy na spacer.Ale zapomniałam,że za blokiem wyłoni nam się największe skupisko plotek,krzykaczek i tym podobnych historii.Dziecina jak zobaczyła inne dzieci to nie mogła odmówić sobie tej zacnej przyjemności żeby wśród nich nie poprzebywać.Zaliczyłyśmy huśtawkę,karuzelę,ślizgawkę.
Później przyszedł czas na NIĄ.
Na PIASKOWNICĘ.Przysiadłam obok dziecia i starałam się nie słuchać ale jakoś samo wpadało.
Mama w paski mówi do mamy w bordowym "wiesz,pójde do domu po inną czapeczke bo ta jakaś za ciepła" na to mama w bordowym "idź idź ja popilnuje małej" .W międzyczasie przewinął się Pan Dziadek który biegał za wnusią ,żeby się napiła albo kawałek bananka zjadła bo przecież jak nie zje to zemdleje.Wraca mama w paski mówi "wiesz, no wzięłam tą czapeczke ale teraz jakby słońce zaszło a ta uszek nie przykrywa,może inną przyniose, ja to w ogóle nie wiem co się z tymi czapkami dzieje,małe takie jakieś w praniu się kurczą czy mała tak rośnie" , mama w bordowym " no a co Ty myślałaś , ja kupiłam dwa miesiące temu..........." 
i się zaczyna.....opowieści.........
Obok siedzi na ławeczce Pani Babcia z sąsiadką też babcią.Co to wnusia Babci Pierwszej mówi "synuś" na wnusia Babci Drugiej.I tu tematyka jest inna.Babcia pierwsza mówi "oj wiesz Jadziunia ja to nigdy z dziećmi w piaskownicy nie siedziała,roboty tyle było,że same się bawiły.A tu widzisz na co mi przyszło - cóż żem Ci uczynił". I śmieją się do rozpuku. Babcia druga mówi "a Ty Helenka słyszałaś o tej spod 4"? 
Helenka patrzy na Jadziunie "tej spod 4b tu naprzeciw?"
"No ,no ta co z tym mężem tak koty darła, spotykam ja Ci ją ostatnio i zapytałam o jej męża bo go dawno nie widziałam.Na to ta pinda odpowiada "Pani! on od roku w domu w łóżku leży i ciągnie kase na L4.Zadowolony bo jak go złamało to do roboty chodzić nie musi a płacą z firmy."
I babcie ciągną dalej temat "tej spod 4"
wykrzykując co rusz "wyjdź z tego piachu bo się wybrudzisz"
"no i widzisz,już się wybrudziłaś" ,  "zaraz pójdziesz do domu".
Bo przecież na placu zabaw trzeba zachować schludny wygląd :/

Dzieciu memu znudził się piasek poszła na ślizgawkę.W oddali widzę dwóch panów.Jeden o kuli  z notatnikiem,drugi bez kuli też z notatnikiem.Na oko oboje po 50tce.Nie pasowali mi jakoś do placu zabaw.Podeszli i się przyglądają ślizgawce,barierkom,drabinkom.Nagle odzywa się Babcia z ławeczki.Odzywa się krzycząc bo przecież na ławce siedzi,daleko. "Tu by się jeszcze jedna deska przydała,a tu barierka,a tu dzieci spadają"
Pan zaczyna się tłumaczyć,że on tylko sprawdza czy nie gniją elementy drewniane ,co zostało zepsute.Nikt jakby go nie słucha.Mama w paski i mama w bordowym nadchodzą mówią,że tu jeden chłopiec wybił dwa zęby a drugi wypadł i złamał ręke.
Pan tłumaczy,że to wina matki a nie urządzeń bo przecież atest...
Wychodzi z tego co pan mówi,że matka powinna być w dwóch miejscach naraz innej opcji nie ma.Ale no co matka nie potrafi??
Pan już z braku argumentów stwierdza,że to nie jest plac i urządzenia dla małych dzieci,tylko dla większych.Co to już potrafią same jak te małpki po tych drabinkach skakać i zwisać.A młodszym dzieciom to tylko piaskownica zostaje.
Ogólnie to  nikt z nikim się nie dogadał.Zaczęło kropić.Poszłyśmy do domu.Plac zabaw dla dzieci okazał się placem nie dla dzieci.Ta spod 4 ma utrapienie teraz bo mąż cały czas leży.Czapki się kurczą.Zęby się gubią a ręce łamią.Dzieci zajadają banany i mają wciskane picie i brudzą się w piachu.No nic tylko siedzieć w domu.