środa, 15 czerwca 2011

co u nas...

Trochę nas tu nie było ale jakoś tak czasu brakło ostatnio.Córa Amelkowa właśnie śpi więc dopadłam laptopa i jestem :) Wczoraj byłyśmy u laryngologa bo pół roku po operacji trzeba sprawdzić uszka.Z lewym wszystko ok a w prawym trochę płynu i Mel ponoć słabiej na nie słyszy.Narazie lekarz żadnego leku nie zapisał bo mówi ,że mała za mała :) i mamy przyjść za m-c do kontroli. Dzisiaj była kolejna wizyta w ośrodku.Córa tak jak wcześniej panią za ręke i do sali.Nie minęło 15 minut a pani z młodą na rękach wychodzi i mówi ,że mam przyjść bo Melaśka buzia w podkówke i pochlipuje.I siedziałyśmy sobie na zajęciach razem.Oczywiście dziecko moje przy mnie rozkręciło się na dobre i nie chciała iść do domu :) Jutro też tam lecimy może będzie lepiej :)

Właśnie mi się przypomniało..Melańki nowa umiejętność to dawanie "cześć"
( narazie podaje lewą ręke ) i muszę tu dodać ,że nauczona jest tego przez swojego tatę.Wczoraj tatulek mówi do córy "Amelka, daj cześć" , Amelka podała rączke a mężulo dumnie patrzy na mnie i mówi " i tatuś nauczył dziecka czegoś nowego" ach ten nasz tata :) . Parę razy jeszcze udało jej się to powtórzyć i latała od tatuśka do mnie i raz mamie "cześć" raz tacie. Tak samo robi z buziakami raz buziak mamie i leci do taty i daje całusa i tak parę razy aż się zmęczy.

Ach! Do wczorajszego dnia muszę jeszcze dopisać wizytę u dziadków i .... lepienie pierogów heh. Ostatnio rozmawiając z babcią wspomniałam ,że robiłam pierogi i zapytałam babci jak ona je robi i zaczęła mi tłumaczyć aż w końcu mówi "ale najlepszą metodą żeby się nauczyć robić dobre pierogi jest przyjazd do nas" :) tak więc spakowałyśmy się z Melańką i pojechałyśmy na pół dnia. Mój tata wziął Mel na działke do mojego dziadka a ja z babcią lepiłam pierogi tzn.ja się przyglądałam bardziej :P Wyszło gdzieś ok. 100 także można podjeść co w rezultacie wszyscy uczyniliśmy.Melonka wróciła z dziadkiem z działki , uchachana , ponoć podjadła groszku i później sama zrywała strączki no ogólnie była przeszczęśliwa :) Oczywiście nie obyło się bez robienia zdjęć. Cały czas dbam o to żeby Melka miała jak najlepsze pamiątki, wspomnienia z dzieciństwa i żeby pamiętała  jak wyglądała prababcia czy pradziadek :) I co można było u nich robić A! i jeszcze ,że moja babcia robi najlepsze pierogi na świecie :D

Parę dni temu podjęłam w końcu próbę zrobienia decoupag-owych pudełek. I jak na pierwszy raz to nawet , nawet wyszło :) Oto efekty : najpierw pudełko wyglądało tak:

A tak wygląda po :



I drugie :


Latarnia, łódka, żaglówki, aniołki naklejone są z serwetek a reszta domalowana farbami :) całkiem miło to wygląda ale jeszcze dużo jest do zrobienia, nauczenia się , poczytania na ten temat.








2 komentarze: