piątek, 10 czerwca 2011

Matka jak dziecko , mazańce i słodki Meli czas...

Heh żyje .Żyje po moich pierogach.Miałam pisać wcześniej ale jakoś tak nie mogłam się zebrać.Wczoraj nie miałam kiedy. Mąż K. z kolegą oglądali mecz Polska-Francja ( co za porażka...) więc ja ulotniłam się do łazienki i zrobiłam sobie domowe spa.Zawsze coś. Fajny olejek,scruby,maska na twarz i tak spędziłam 45 minut w zamknięciu :P A jak wyszłam to dosłownie jak dziecko siedziałam z nowym telefonem i sprawdzałam jakie ma funkcje. Tak czasami sobie patrze na Mel jak siedzi i w jakiejś zabawce wciska sobie przyciski , gra melodyjka, coś wyskakuje i wczoraj nie różniłam się od niej wcale siedząc z tym telefonem :)
Pogoda ostatnio nie zachęca do dłuższych wyjść.Wieje,popada trochę albo zagrzmi więc musimy wymyślać zabawy w domu i tak wczoraj w ruch poszły kartki i długopisy.Melaśka mazała mnie a ja ją i sama też się mazała ale przynajmniej zajęcie miała na jakiś czas a poźniej jak takie dziecko podwórka biegała po mieszkaniu cała w niebieskich kreskach. Póki co po ścianach nie maluje i niech ją ręka boska broni bo w innym razie zobaczy kredki , długopisy dopiero jak pójdzie do szkoły hehe. Tiaa do szkoły a poźniej przyprowadzi jakiegoś dupka i powie "  mamo, tato to mój narzeczony"  echhh niech czas stanie w miejscu chociaż na chwilkę :) Bo tak uwielbiam te chwile jak Ameluśka Maluśka weźmie sobie książeczke , siądzie gdzieś u siebie w kąciku i przekłada strony Amelkowymi paluszkami i nawija sama do siebie i dyskutuje z oglądanymi zwierzakami i myśli ,że jej nie widzę :) A ja trzaskam jej z ukrycia zdjęcia albo nagrywam filmiki z tymi jej pogaduszkami. Piękny czas .....

1 komentarz: