Dzisiaj wielki dzień dla Mel , mianowicie całkowite pożegnanie z butlą!!!!!!!!
Ogólnie to już długo pije z bidonu z rurką a butla była tylko do spania , ale ostatnimi czasy butla w niczym jej nie pomagała.Wczęśniej przy niej poprostu zasypiała a teraz to wyglądało tak ,że wypiła mleko i dalej buszowała w łóżeczku więc stwierdziliśmy z mężem K. ,że po co jej butla. I dzisiaj dobranockowe mleko wypiła z kubeczka z dziubkiem tyle ,że z takiego "kapka" ,że musiała siedzieć i pić.WYpiła bez marudzenia,że to nie butla , ciągnęła jak smok i po skończonym mleku , położona miała zasnąć...właśnie MIAŁA ale gdzie tam!!!! Wojowała jeszcze chyba z 1,5 godziny ,więc chodziliśmy do niej na zmianę a to trochę popiła jeszcze wody a to powciskała melodyjki , pogadała do miśków aż w końcu poszłam, położyłam, pogładziłam,pośpiewałam i usnęła i śpi :) Dziecko odbutelkowane !!!!! Jutro zrobimy oficjalne pożegnanie i sama będzie musiała butelki wyrzucić do śmietnika a może ja to zrobie żeby jej nie przypominać ?? A w zamian kupie Melutce jakiś nowy kubeczek ?? zastanowie się nad tym... :) ale jestem przeszczęśliwa z tą myślą ,że już mam ten etap za sobą :)
Ogólnie to już długo pije z bidonu z rurką a butla była tylko do spania , ale ostatnimi czasy butla w niczym jej nie pomagała.Wczęśniej przy niej poprostu zasypiała a teraz to wyglądało tak ,że wypiła mleko i dalej buszowała w łóżeczku więc stwierdziliśmy z mężem K. ,że po co jej butla. I dzisiaj dobranockowe mleko wypiła z kubeczka z dziubkiem tyle ,że z takiego "kapka" ,że musiała siedzieć i pić.WYpiła bez marudzenia,że to nie butla , ciągnęła jak smok i po skończonym mleku , położona miała zasnąć...właśnie MIAŁA ale gdzie tam!!!! Wojowała jeszcze chyba z 1,5 godziny ,więc chodziliśmy do niej na zmianę a to trochę popiła jeszcze wody a to powciskała melodyjki , pogadała do miśków aż w końcu poszłam, położyłam, pogładziłam,pośpiewałam i usnęła i śpi :) Dziecko odbutelkowane !!!!! Jutro zrobimy oficjalne pożegnanie i sama będzie musiała butelki wyrzucić do śmietnika a może ja to zrobie żeby jej nie przypominać ?? A w zamian kupie Melutce jakiś nowy kubeczek ?? zastanowie się nad tym... :) ale jestem przeszczęśliwa z tą myślą ,że już mam ten etap za sobą :)
To jej wojowanie w łóżku to chyba też przez kolejnego zęba i tu mowa o drugiej górnej czwórce.Bo pod palcem wyczułam ,że coś tam się szykuje.A swojego zająca z którym śpi i wszędzie z nim chodzi o mało nie pożarła przed spaniem.Ma on taką wstążke która jest notorycznie przez Mel gryziona aż warczy jak ją gryzie a zając sobie pewnie myśli "a daj Ty mi już dziewczyno święty spokój" i wcale się mu nie dziwie :)
Miło się czyta to, co piszesz, chociaż mi do bycia mamą jest daleko :)
OdpowiedzUsuńCo do kuchni, z poprzedniego posta, to strasznie przytulna i rodzinna. Chociaż wolę nowoczesny, syntetyczny design (i taki będę projektowała w przyszlości), to jest on chłodny i nie do końca sobie wyobrażam otaczanie się takim. Dziękuję za dodanie do obserwowanych i pozdrawiam Ciebie i Amelkę!