środa, 10 sierpnia 2011

Miłość kwitnie czyli z wizytą u Filipa :)

Trochę minęło od ostatniego wpisu a więc po kolei.Teraz pogoda kiepska za oknami i to już kilka dni.Nic tylko leje, wieje i zimno jak jesienią.Dla mnie i Mel tragedia i trochę nudno.Ale w ubiegłym tygodniu jeszcze udało się trochę łapać słońca a jak matka miała trochę roboty w domu to dziecko dostało miskę z wodą,zostało wypuszczone na balkon i siedziało całe szczęśliwe dosyć długo chlapiąc się i rozlewając wode.
W sobotę wybraliśmy się z wizytą do koleżanki Kamili i ogólnie do jej rodzinki.Czas przemile spędzony.Piękne okolice,spokój,cisza.Jak jechaliśmy to napotkaliśmy kilka ruchów wahadłowych.Więc matka wariatka korzystając z okazji narobiła troszkę zdjęć:


Ogólnie podziwialiśmy budowę a dzieciaki pałętały się tu i tam.Mel widziała jak rybki wcinają chlebek,spróbowała marchewki i ogóra prosto z grządki.Dostałyśmy kilka pysznych pomidorków koktajlowych i zestaw garnuszków Mel dostała też :) .Filipek bidulek nie mial zbytnio weny żeby Melonke oprowadzać po swoim "gospodarstwie" bo bidulek chorowity troszkę. Ale Melonka na pewno dokładnie obserwowała majątek swojego narzeczonego :P hehehehe a oto narzeczeni:

Filip leży i myśli "przynieś mi piwo kobieto!"

"Już je mi z ręki" :P


Melon wykończona szaleństwami zasnęła w samochodzie dosłownie po 5 minutach.

Ten wyjazd dał nam sporo do myślenia i następnego dnia czyli w dzień naszej pierwszej rocznicy ślubu podjeliśmy bardzo ważną decyzję,życiową decyzję w sumie.Ale o tym kiedy indziej....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz