W sobotę wybraliśmy się z wizytą do koleżanki Kamili i ogólnie do jej rodzinki.Czas przemile spędzony.Piękne okolice,spokój,cisza.Jak jechaliśmy to napotkaliśmy kilka ruchów wahadłowych.Więc matka wariatka korzystając z okazji narobiła troszkę zdjęć:
Ogólnie podziwialiśmy budowę a dzieciaki pałętały się tu i tam.Mel widziała jak rybki wcinają chlebek,spróbowała marchewki i ogóra prosto z grządki.Dostałyśmy kilka pysznych pomidorków koktajlowych i zestaw garnuszków Mel dostała też :) .Filipek bidulek nie mial zbytnio weny żeby Melonke oprowadzać po swoim "gospodarstwie" bo bidulek chorowity troszkę. Ale Melonka na pewno dokładnie obserwowała majątek swojego narzeczonego :P hehehehe a oto narzeczeni:
Filip leży i myśli "przynieś mi piwo kobieto!"
"Już je mi z ręki" :P
Melon wykończona szaleństwami zasnęła w samochodzie dosłownie po 5 minutach.
Ten wyjazd dał nam sporo do myślenia i następnego dnia czyli w dzień naszej pierwszej rocznicy ślubu podjeliśmy bardzo ważną decyzję,życiową decyzję w sumie.Ale o tym kiedy indziej....



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz