Wczoraj wieczorem ,przed Meli kąpielą szykowałam jej piżamę,pieluchę i kątem oka zobaczyłam ciemną plamę na ścianie.Już miałam wizję szerzącego się robactwa.Mieszkamy na pierwszym piętrze a przed oknem mamy drzewa,trawy,krzaki i niestety ale daje to mnóstwo muszek wieczorami a już nie wspomnę o innych pająkach blechhh.No więc spoglądam i widzę pięknego motylka.Udało mi się go złapać oczywiście nie w celu maltretowania go ale po to żeby Melka zobaczyła nowe stworzonko.Idę i pokazuje dziecku motylka.
Motylek zaczął się mocno trzepotać chyba wkurzył się już tą niewolą więc po obserwacji wypuściłyśmy motylka przez okno i Mel poszła do kąpieli :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz