Tak właśnie-pożegnanie.Wczoraj oficjalnie rozstaliśmy się z łóżeczkiem szczebelkowym.Póki co nie zostało ono zastąpione tym bardziej doroślejszym legowiskiem i Melo śpi jak w przytulisku na materacu z łóżeczka.Ale i tak dla nas to cud,miód,malina,jeżyna i co tam jeszcze kto by chciał :) przez ostatnie dwa tygodnie spałam z Franem małym a mężulo na podłodze.Od kiedy w naszym życiu wszystko zawirowało na jakiś rok Mel musiała przeprowadzić się do naszego pokoju.Ale od tamtej pory znienawidziła swoje łóżeczko.Wczoraj się w końcu za to zabrałam i rozkręciłam potwora na części.Został materac.I dziecko śpi,całą noc przespała.A łóżeczko będzie , będzie na gwiazdkę :) Nowe, białe z barierką.Mam już upatrzone :)
I zaczyna się era "siama siama" tzn.jeszcze Fran nie mówi tego "siama" ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na nadchodzący czas 'niby samodzielności'.A zaczęło się to objawiać tym,że karmiona nic nie tknie ale dać widelec,to czyści talerz.A jak się coś nie chce nabić na widelec to drze pyszczek "mamaaaaaaa" wtedy trzeba podejść,nabić i nie do pysiaka ooo nie nie,widelec koniecznie w łapke i dalej "siama" taka ino intrukcja obsługi dziecka dorastającego :P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz