wtorek, 7 lutego 2012

Wczorajszy protest

Sytuacja z samego rana wyglądała tak:
Franka jakby wiedziała, że coś jest "nie halo" na dworzu bo niczym jej nie mogam obudzić. Ani moje gadanie do siebie nie pomogło, ani śpiewanie ukochanego "panie Janie" i "sto lat"  ani mizianie, ani włączony telewizor - NIC!!!
Mrozy lubimy i taka zima to jest zima ale bez przesady .Więc oczywistą oczywistością jest fakt ,że jak nie musimy to nie wychodzimy :P Kołdrujemy się do 9.00 :) I tylko na zajęcia i do domu.

A tu jeszcze zdjęcie z soboty.I teraz UWAGA szał jakości zdjęcia !!!! Robione telefonem, w ciemnościach, w śnieżycy :P jest ogień mówie Wam!!! Ech tak to jest jak się nie ma akumulatorków do aparatu i super, mega, łał :) aparat w telefonie, niech to kule biją :/
Mój mały ludź, wędrownik w poszukiwaniu mamy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz