wtorek, 10 kwietnia 2012

Zębisko,róż na nie i czas dla siebie :)

Wystartowałam dzisiaj o 10:00 do dentysty, doktorka chciała mnie zobaczyć i ewentualnie naciąć dziąsło żebym wytrzymała do tego 20.04. Ogólnie jest poprawa od wczorajszego wieczora nie wzięłam ani jednej przeciwbólówki.Jest sukces. Więc zajrzała mi do paszczy.Sam dotyk sprawiał ból.Stwierdziła,że nacinać nie będzie.Moje wrażenie było takie ,że chyba bała się ruszać,młoda dziewczyna, stomatolog nie chirurg więc się nie dziwie. Powiedziała,że nic nie zrobi , mam płukać i takie tam.Dała zastrzyk,wcisnęła tabletke i wsio.Wytrzymam , teraz jest dobrze.Oczywiście łzy polały mi się po polikach jakaś mało odporna jestem na bóle zębowe i wizyty u dentysty.No niestety tak mam.Chirurgów u nas w mieście nie brakuje ale o tej na którą czekam akurat nie słyszałam,że rzeźnik albo coś w tym guście.
Żeby nie było tak monotematycznie i obrzydliwie :P po dentyście udałam się do sklepu zakupić kilka nowych ciuchów dla Meluty.I tak wymieniłam jej po części garderobę na turkus.Już nie mogę patrzeć na róż.Ok jak ktoś lubi to niech robi z córki princeskę,ja nie lubię i robić nie zamierzam i ona też nie lubi jak ją się w princeskę robi.ta dammm :)


Najbardziej podoba mi się szara koszulka w czaszki kupiona w dziale chłopięcym :) mogłabym więcej kupić w tym właśnie dziale ale niech ma trochę z dziewczyny :) nie to żebym chciała mieć pierwszego chłopca.I stąd ta chęć męskiej garderoby u córuliny nie nie.Tylko poprostu lubie takie małe dziewuchy na sportowo bardziej a nie pięknie ubrane i byle się nie ubrudzić.Jeszcze dresik jakiś siwy muszę jej wyszukać i będzie ok.Sukienke też dostała,przymierzyła ,powiedziała NIE i zdjęłam.Będzie na jakieś wyjścia :)
Po tych zakupach minęłam przystanek autobusowy.Nie jechałam autobusem z 7 lat.I tak sobie pomyślałam,że czemu nie.Spojrzałam w rozkład miał być za 5 min był za 10.Obok stał kiosk,przypomniało mi się ,że dziś nowe "M jak mieszkanie"   od razu zawsze nasuwa mi się "M jak miłoooość" ti ri ri ram.Kupiłam i nagle mnie olśniło,że przecież muszę kupić bilet hellooooołłłł. Autobus nadjechał długi,przegubowy,wsiadłam na końcu ledwo co wcisnęłam bilet do kasownika podbija gość KANAR i grubym głosem "bileciki do kontroli" .Ha! Sama do siebie się zaśmiałam bo przed wejściem do autobusu pomyślałam,że niezłe były by jaja jakbym zapomniała o bilecie i musiała płacić.O ludzieee.Dumna pokazałam mu ten BILECIK do kontroli. I jechałam dalej.Tak mi się jakoś przyjemnie jechało,że prawie zapomniałam wysiąść na swoim przystanku.Fajnie tak się po takimmmm długim czasie wytelepać w autobusie cztery przystanki :)

A teraz chwila dla mnie , przejrzeć muszę nowe M jak mieszkanie, gazety wnętrzarskie i strony w necie o tej tematyce to jak jakiś nałóg ostatnio ale nie dziwota jakoś trzeba zaplanować swoje przyszłe domostwo.Poczytać też chcę nowego Cobena którym Małż mnie uraczył na zająca :D
Franiuta śpi więc biorę się za swoje przyjemności :)

2 komentarze:

  1. to mi miło i czytaj ile wlezie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mądra Franiuta :] Też różu nie lubiłam (i do dziś tak mam), a babcie zawsze jak na złość uszczęśliwiały prezentami w tym kolorze.
    Jak to czytam to mam Cię przed oczami jak to tak wszystko mówisz, haha fajny styl i lubię te potoczne wstawki :)

    OdpowiedzUsuń