Żeby nie było tak monotematycznie i obrzydliwie :P po dentyście udałam się do sklepu zakupić kilka nowych ciuchów dla Meluty.I tak wymieniłam jej po części garderobę na turkus.Już nie mogę patrzeć na róż.Ok jak ktoś lubi to niech robi z córki princeskę,ja nie lubię i robić nie zamierzam i ona też nie lubi jak ją się w princeskę robi.ta dammm :)
Najbardziej podoba mi się szara koszulka w czaszki kupiona w dziale chłopięcym :) mogłabym więcej kupić w tym właśnie dziale ale niech ma trochę z dziewczyny :) nie to żebym chciała mieć pierwszego chłopca.I stąd ta chęć męskiej garderoby u córuliny nie nie.Tylko poprostu lubie takie małe dziewuchy na sportowo bardziej a nie pięknie ubrane i byle się nie ubrudzić.Jeszcze dresik jakiś siwy muszę jej wyszukać i będzie ok.Sukienke też dostała,przymierzyła ,powiedziała NIE i zdjęłam.Będzie na jakieś wyjścia :)
Po tych zakupach minęłam przystanek autobusowy.Nie jechałam autobusem z 7 lat.I tak sobie pomyślałam,że czemu nie.Spojrzałam w rozkład miał być za 5 min był za 10.Obok stał kiosk,przypomniało mi się ,że dziś nowe "M jak mieszkanie" od razu zawsze nasuwa mi się "M jak miłoooość" ti ri ri ram.Kupiłam i nagle mnie olśniło,że przecież muszę kupić bilet hellooooołłłł. Autobus nadjechał długi,przegubowy,wsiadłam na końcu ledwo co wcisnęłam bilet do kasownika podbija gość KANAR i grubym głosem "bileciki do kontroli" .Ha! Sama do siebie się zaśmiałam bo przed wejściem do autobusu pomyślałam,że niezłe były by jaja jakbym zapomniała o bilecie i musiała płacić.O ludzieee.Dumna pokazałam mu ten BILECIK do kontroli. I jechałam dalej.Tak mi się jakoś przyjemnie jechało,że prawie zapomniałam wysiąść na swoim przystanku.Fajnie tak się po takimmmm długim czasie wytelepać w autobusie cztery przystanki :)
A teraz chwila dla mnie , przejrzeć muszę nowe M jak mieszkanie, gazety wnętrzarskie i strony w necie o tej tematyce to jak jakiś nałóg ostatnio ale nie dziwota jakoś trzeba zaplanować swoje przyszłe domostwo.Poczytać też chcę nowego Cobena którym Małż mnie uraczył na zająca :D


to mi miło i czytaj ile wlezie :)
OdpowiedzUsuńmądra Franiuta :] Też różu nie lubiłam (i do dziś tak mam), a babcie zawsze jak na złość uszczęśliwiały prezentami w tym kolorze.
OdpowiedzUsuńJak to czytam to mam Cię przed oczami jak to tak wszystko mówisz, haha fajny styl i lubię te potoczne wstawki :)