Jest ogień.Na chacie.Dziecko moje jeśli chodzi o zachowanie to idzie mega książkowo.Mam na myśli bunt dwulatka.W naszym przypadku dwulatki.Zdjęcie powyżej to istny anioł przecie.Ale pod skórą ma od jakiegoś czasu diabła.Obiecałam sobie,że moje dziecko tarzać się w sklepie po podłodze nie będzie,że wrzeszczeć nie będzie.Że płaczem nie wymusi.I faktycznie to jako tako wychodzi.W sklepach mam spokój.Buła w ręke i może jeździć w wózku sklepowym.Ale jeśli chodzi o zakazy no to głucha jest,no głucha jak pień.I śmieje mi się w twarz jak gadam po raz setny,milionowy "nie wolno" , "uważaj" , "nie ruszaj" , "stój". I upierdliwa się zrobiła.Słowo opa co przecież oznacza weź mnie matka na ręce w tej chwili bo nie dam ci żyć śni mi się po nocach.Gadam do niej weź się ogarnij dziewczyno masz nogi to zaiwaniaj na nich bo matce od noszenia kręgosłup wystrzeli niedługo.Gdzie tam.Chce na dwór,widzi że się ubieram w celu wyjścia do sklepu SAMA.A ta zacznie swoje dada dada . Nie ulegam,zostawiam.Z Małżem albo babką.Na klatce jeszcze słychać jak płacze :/
Wczoraj komunia mojej siostry.Poszliśmy wylansowani do kościoła.Baaa raczej przed kościół bo ja już oczywiście miałam wizje-Wchodze z nią do środka.Ta widzi tłumy ludzi,no nie daj Boże dzieci do których się garnie.Ja w obcasach biegająca za nią.Małż za nami,przewracając oczami.Więc odpuściliśmy i czekaliśmy przed kościołem.I co??Miałam to samo co w mojej wizji tylko na dworzu. Bieganie,proszenie,wkur....e się,błaganie.Ryk młodej.Bo ona chciała na schodek,ze schodka,na krawężnik z krawężnika a do drzwi,na ulice,na chodnik.I tak godzinka zleciała nam na powietrzu.Na obiedzie było przyjemnie,odpoczeliśmy bo diabłem zajęła się ciotka czyt.moja 8letnia siostra.Która dla Meli jest jakimś guru.Po powrocie myślałam,że uśnie,bo usiadła i już prawie zasnęła bez kakałka,siku.więc akcja z Małżem hop ją do wyra i do spania.Tiaaa naiwniacy.Nie zasnęła.My się położyliśmy.Przysnęło mi się.Budzi mnie dziwny dźwięk.A to sól w solniczce.A raczej jej resztki.Zgarnęła ją ze stołu i sobie wysypywała.......do łóżka (!!!!) Zabieramy.Ta w ryk.Ale taki,że bębenki wysiadają.Powiedziałam "a drzyj się nawet godzine mnie to nie rusza".Pomogło MINIMINI.
Dzisiaj znów popisy.Musiałam iść z rana na uczelnie , promotorka spóźniona.Standard (głupia babo żeś się jeszcze nie przyzwyczaiła-gadałam do siebie) ale czekam jak zawsze jak chce w terminie podejść.Oczywiście Mel na wejście robi dobre wrażenie ,słodka minka,wstydzioszek te klimaty.Tu ktoś idzie ją za łepek,tam ktoś zapyta jak ma imie i ile lat posiada.Ale po 10 minutach dziecko ogarnia nudaaa.Ciotka w postaci koleżanki przynosi batonika.Jest luz na 5 minut.Soczek kolejne 10min spokoju.Wujek w postaci kolegi też zaczyna pajacować żeby matka mogła coś załatwić i tak spędzamy dwie godziny.Dla mnie mordęga.Małż dzwonił w międzyczasie , klne ,że mam dość,że Mel niegrzeczna,że marudziła.Chce do domu.Śpi.Siadam tu i się wyżalam.
Bo cholera jasna ktoś mi ją podmienił.Tzn.zdarzały jej się różne wybryki ale to co z nią się dzieje ostatnio to koszmar.Modle się już o decyzje z przedszkola.Żeby poszła , ogarnęła się tam.
Wpisałam sobie u dr Google (tak z ciekawości) BUNT DWULATKA.Miliony atakujących informacji.Opisów.Czytam to sobie myśle "no moje dziecko takie sławne ,że na każdej stronie o niej piszą" bo opisy to tak jakby wszędzie jej zachowanie.I wszędzie info ,że "nie przejmuj się droga mamo twoje dziecko rozwija się normalnie,na tym etapie tak MUSI BYĆ"
ja pier....e jakie musi pytam?jakie to normalne? Takie,że niedługo zaczne chodzić po ścianach? Albo w alkoholizm wpadne bo jakoś tak częściej mam ochote na piwko wieczorem? Może jakiś błąd popełniłam po drodze? Rany boskie.Popisałam sobie i troche mi lżej.Musze słabiej walić w klawisze bo się obudzi i będzie jazda od nowa :)
Gwiazda cholera jasna!


Wpis prawdziwy i taki bez "różu i lukru" i chociaż nie jestem stałym czytelnikiem to mam wrażenie,że mało takich można znaleźć.
OdpowiedzUsuńA ja dzisiaj już artykuł w podobnym klimacie czytałam http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,11771437,Macierzynstwo_non_fiction__Nie_dla_lukrowanej_wizji.html
Dla pocieszenia powiem jednak,że to minie na pewno:)Tylko my musimy niestety do tego czasu sięgnąć,po te głęboko schowane pokłady cierpliwości, te których wydaje nam się,że już nie mamy:):)
w artykuł zerkne na pewno :)
UsuńWmawiam sobie "babo głupia przecież to minie , co się wkur....sz na to dziecko". A jak wrzasne czasem i widze jej biedną minke , podkówke która prowadzi do mega płaczu to samej chce mi się płakać ,że rady nie daje i wyżywam się na niej :/
A to minie wiem o tym.Tak jak ząbkowanie,nieprzespane noce i wszystkie inne akcje które za nami.Musze faktycznie sięgnąć gdzieś wgłąb siebie i poszukać czy mam jeszcze ciut cierpliwości :)
pozdrawiam
heh logopedka też mnie pocieszyła,że później będzie bunt 4latka i tak do osiemnastki :P
OdpowiedzUsuńTyle ,że później wydaje mi się ,że będzie łatwiej coś wytłumaczyć,wyjaśnić bo teraz to jak grochem o ściane.Ona płacze,sama nie wie czego chce a ja ręce rozkładam bo nie wiem jak jej pomóc.
Do niektórych wybryków nawet już nam tęskno i na pewno rozważam kiedyś to powtórzyć :D
U mnie pomału bunt przechodzi. Albo znów mam złudne wrażenie, bo nawroty buntu już zaliczyłam dwa ;) nie ma jednego sposobu.. Grunt to spokój, ale łatwo się mówi. Ja w stanach krytycznych zostawiałam ryczucha w pokoju i szłam zamknąć się na 5 szlochów do drugiego. Po prostu musiałam wyjść, żeby nie powiedzieć \ zrobić czegoś czego bym później żałowała. Polecam stosować się do zasady "nie mówić do dziecka jak płacze\krzyczy" bo za żadne skarby nic nie usłyszy, a tym bardziej nie zrozumie... W naszym przypadku jak mała uderzała w ryk po prostu kazałam jej\zachęcałam ją żeby się do mnie przytuliła i jakoś tak łatwiej było i jej i mnie ;)
OdpowiedzUsuńoj to zastosuje się do metody nic nie mówienia a bardziej pójde w przytulanie.U nas jak młoda zacznie dawać koncert którego raczej nikt nie chce słuchać to gadamy i gadamy i faktycznie ryk jeszcze większy. Chociaż o przytuleniu tez nie ma mowy jak już wpadnie szał.
Usuńi mnie również zdarza się wychodzić do drugiego pokoju a najlepiej do łazienki,gdzie puszcze sobie wode i już wtedy nic nie słysze.Mi pomaga :)