Uwielbiam takie wieczory.Wczesna kąpiel.Oczywiście wspólna.Piana na nosach,głowie.Śpiewanie.
Kiedyś pewnie wspólne maski na twarzach,spadające ogórki z oczu itp. :)
Później wcinamy razem pizze,podgryzamy frytki.Ja sącze piwko,młoda soczek albo woła o kakao.Siedzimy,wygłupiamy się,gilamy.Szukamy w miare ciekawego filmu."Gadamy" sobie śmiesznie.
Później młoda pada,ja dopijam piwko.Dzisiaj jeszcze rozmowy z psiapsiółą na 100 lat nieużywanym gg :P
Śmiechy hihy.Czas leci.Młoda zasypia.A ja ide wrzucić popcorn do mikrofali :P
Zapach i smak ciepłego popcornu - niebo w paszczy :D
Dupa rośnie.echh
Peszek.
Ale co tam.
Jakoś tak mniej się wściekam.A w zasadzie w ogóle się nie darłam,nie poganiałam.Nie przeklinałam w duchu.Fajne takie wieczory.
A tu już śpiąca gwiazda :P
Zdjęcia nie z dziś ale jakoś z tego tygodnia :)
No ta noga na noge mnie zabiła :P


i z domu nie trzeba wychodzić.Piżama party coś w ten deseń.Jedzenie w łóżku.Może to mało wychowawcze,ale jakie milusińskie.
OdpowiedzUsuńI spanie na okruchach :P
Czasami można.
Właśnie tak sobie wczoraj wieczorem myślałam o tych wspomnieniach.Ja mam nie za ciekawe.Moja matka traktowała mnie raczej służbowo.Tak to mogę w sumie nazwać.Nie było wspólnego siadania i wygłupiania się, okruchów w łóżku, łażenia pół dnia w piżamie, brudzenia się zupą czy czekoladą.A szkoda.
OdpowiedzUsuńDlatego chciałabym żeby moja mała miała te fajne wspomnienia.Takie spędzanie z nią czasu teraz myśle ,że zaprocentuje w przyszłości.Bo bardzo zależy mi na tym żebyśmy miały fajny kontakt ze sobą :)