czwartek, 20 września 2012

Remonty

Nie u nas.U sąsiada.Znów się właściciel zmienił.Ale teraz to już chyba na dłużej ktoś zagości nad naszym mieszkaniem.Od rana tylko walą tymi młotami,wiercą udarami...któryś dzień.
I co jeszcze się okazało?Że muszą u nas sufit w łazience rozwalić.Żeby jakąś rurę przeciągnąć coś tam.Nie znam się.Już wczoraj się wykłócałam z rzekomym panem hydraulikiem i jakimś fachurą od takich spraw.Nie wyraziłam zgody i niech sobie szukają innych rozwiązań.Bo niby mała rzecz do zrobienia a rozwaloną będe miała całą łazienke.Dzisiaj znów mnie zaatakowali poranną wizytą.Tyle,że przyszedł właściciel mieszkania (młody taki na moje oko nie wiem 30lat, lekko przerażony sytuacją) i szef z firmy która tam dłubie się w tym mieszkaniu.Naobiecywali,że będzie po mistrzowsku,posprzątają na błysk i że cała operacja potrwa 2,3 godziny i tu uwaga!! Postarają się nie naruszyć płytek!!
No odpadłam.Poleciałam po tego hydraulika z wczoraj , ściągnęłam go do siebie i pytam jak on to widzi. Niby ma być ok.Jasne!
Zgodziłam się a jak.... wszystko biorą na siebie.Mam sobie nawet zdjęcia porobić na wszelki wypadek!
Na jaki wypadek pytam?? Ok ja się już niczym nie przejmuje.Będą problemy to będą je rozwiązywać.
Nienawidze remontów.Ani swoich ani u sąsiadów...
Tzn.swój zniosę ale muszę się ewakuować na ten czas :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz