poniedziałek, 24 września 2012

Są takie dni

Są takie dni ,że wszystko idzie zgodnie "z planem".
Począwszy od zrobienia makijażu , który dzisiaj jakoś tak  wygląda lepiej niż np.wczoraj.Mimo ,że codziennie robi się na twarzy to samo malowidło.Włosy których wygląd się nie zmienił ,dzisiaj układają się rewelacyjnie.Ciuchy, które w szafie leżą trochę i ciut,ciut dłużej,dzisiaj wyglądają WOW.
I słońce zaświeci to do razu człowiek energie czerpie.Ja bynajmniej tak mam.Jak jest słońce to już mi dobrze.Kiedy spotkam się z kimś kto podtrzyma na duchu a nawet nie musi tego robić bo rozmowa o głupotach nawet już dużo daje.Kiedy jest wysprzątane,ugotowane,poprane...
tak ,dzisiaj mam taki właśnie dzień.
I gęba mi się cieszy,że w środę do kina się wybieram na wyczekiwany przeze mnie film....i znów mi się gęba cieszy ,że w weekend studia mi się zaczynają, te po których będę mogła sobie mgr w CV napisać :P, który miejmy nadzieję mi się kiedyś przyda.I ludzi spotkam na zajęciach tych już mi dobrze znanych jak i tych nowych.Kurcze no, chłone takie dni w pełni.
Psycha mi podupadła przez ostatnie miesiące??Tak,mogę powiedzieć już ,że miesiące.Dlatego cieszę z pierdół.Pewnie jeszcze wiele zmartwień przede mną.Dużo jeszcze spraw niewyjaśnionych jest.Czekam w dalszym ciągu na rozwój wydarzeń....domowych...
Pełno niewiadomych.Ale dzisiaj w głowie mi jest lepiej i muszę to podtrzymać jak najdłużej.Bo dzisiaj jest po prostu miło.

Mam kilka zdjęć z wczorajszego mega długiego spaceru.I muszę wspomnieć,że Córulinda, która wczoraj skończyła 2,5 roku :))) była super dzielna. Bo wytrzymała chodzenie bez swojej spacerówki o którą wręcz często błaga bo ją nóżki bolą :) Chyba pomógł nam jej mały wózeczek na którym mogła się podeprzeć w chwili kryzysu :P
I królik z nami był, który pilnował kasztanów żeby nie wypadły.Swoją drogą spóźniłyśmy się po te kasztany bo wszędzie już wszystko przebrane.Ale trochę mamy.Jak się zbiorę to spróbujemy zrobić ludki bo jej obiecałam :) chociaż wielkiego zainteresowania z jej strony zbieraniem kasztanów nie zauważyłam.Jak tylko robiłam przerwe to ona "mama oć na spacel" to szłam na spacer i dorzucałam bez większego zatrzymywania się małe zdobycze :)




3 komentarze:

  1. :)
    póki co jeszcze się ciesze z tych studiów :P ale będą chwile ,że będę jeszcze miała tego dosyć.
    a bo to wykładowca się trafi jakiś nie tego...albo będę miała dość siedzenia od rana do wieczora na uczelni :P
    Ale na chwilę obecną chęci są ogromne i tego się trzymam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ale fajne masz buty :) też chcę takie ;p

    OdpowiedzUsuń