piątek, 5 października 2012

To się matka nie wyspała

To się nachwaliłam,nazachwycałam..tyle mojego.Ta noc po tej przespanej okazała się totalnie niewyspana.Mel dostała takiego napadu kaszlu,że dusiła się całą noc.Dosłownie pokasływała co minute.Więc i zasnąć jej było ciężko...mi też.Otworzyłam okna szeroko.Ponoć pomaga.Wzięłam ją do siebie.Przykryłam grubo.Pomagało na chwile.Przespałyśmy może z 30 minut na całą noc.Rano do lekarza.Gardło bledsze niż ostatnio, osłuchowo czysto.Obserwować.Tym razem dostałyśmy syrop na suchy kaszel.W dzień jest troszkę lepiej.Ta noc w miarę.Więc myślę ,że do niedzieli dojdziemy znów do WYSYPIANIA SIĘ!!!
Ale co za ironia losu.Pisałam,że jak to mi cudownie jest,że Mel śpi u siebie trele morele.A na drugi dzień takie jaja.
Wczoraj zasnęła mi o 18ej. No tak sama z siebie.Bez mycia,kolacji.Poszłam do kuchni,wracam ta śpi.Przeniosłam ją do łóżka.Spała 3 godziny.Budzi się , uśmiechnięta (ja już zamulona) i przemawia do mnie uroczo "mama ja już nie śpiem, ja wstawam"  no to wstała.Posiedziała,połaziła,zjadła.
Ot, co by się matce samej nie nudziło.Co sobie będzie sama kobiecina siedziała.
I o 22.30 znów spała.DZIĘKI O PANIE! Bo już myślałam,że będzie szaleć do rana :)
Dzisiaj to samo.Ja w wannie.Przyszła do mnie i drzwi zostawiła otwarte szeroko.Proszę, błagam biorę na litość ,że mi zimno od tych drzwi.Tej się przykro zrobiło i w ryk.Poszła.Wyje,wyje.Ja w tej wannie.Słucham ...cisza.Wołam Meluś!!! Meluś!!! Myśle, no padła.W sensie coś się stało,że cisza.Wytaczam się z wanny, lece na golasa,cieknie mi woda wszędzie, ślizgam się na płytkach o mało łba nie rozwale. Patrze leży.Na łóżku niczym aniołeczek.Na brzuszku. Ręce rozłożone.Placek mały taki.Tv wyciszyłam,światło przyciemniłam, kołderke dałam.I poszłam do wanny.Później przeniosłam.Ciekawe o której dzisiaj się obudzi.A może będzie spać długo...

A najlepsze z dzisiaj.
Robi siku, wstaje, podciągam jej galoty i rajstopy a ona się przytula i mówi
"kocham baldzo ciebie"  no zatkało mnie.Ukochałam i powiedziałam jej to samo.
Tak mi się miło zrobiło w tej łazience :)






6 komentarzy:

  1. jej jaka ona musi być słodka :) :) ja uwielbiam takie dzieci przylepy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona ostatnio to jak nie przylepa a raczej rzep :)
      wszędzie z matką,za matką.Ciągle by siedziała na kolanach więc musze się ruszać więcej po mieszkaniu niż siedzieć w miejscu np.przy laptopie :P Robie obiad to siedzi na blacie i chce mącić w garach.I(de do łazienki ,leci za mną.Bawi się to ciągle woła "mamooo pomósssss"
      Odkąd do przedszkola poszła tak się zrobiło.A niech już będzie i tak.Wszystko przeżyje :)

      Usuń
  2. Coś jest w tym procesie wydalania, że dzieciaki wtedy miłość wyznają. Ono tez zawsze przy zakładaniu Majciochów przytula się i mówi: "kochana jesteś, mamuć" albo "Tak Cie ocham". Dla takich chwil jest się matką.
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak patrze na to co napisałaś, że Ono mówi "ocham" i moja też tak.Źle w poście napisałam :)
      Śmieszne to "ocham". Te chwile wynagradzają te wszystkie inne kiedy człowiek ma naprawde dość :)

      Usuń
  3. aż mi się dzieciaka zachciewa, jak to czytam ;)
    To musi być najpiękniejsze uczucie na świecie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to trza się do roboty brać ha!!!
      Pewnie ,że najpiękniejsze na świecie.Najlepsze jest to,że dzieciaki to tak wiesz, spontanicznie mówią.No zakładasz Takiej gaciory po zrobionym siuśku a Ta się przytula i mówi taki tekst.Idzie się rozpłynąć :)

      Usuń