Moje zastępstwo żłobkowe dobiegło końca.Dzisiaj znów jestem na bezrobociu.Krótko to trwało ale ile mi dało....
W sumie czuję się jakbym była na zwolnieniu lekarskim bo jestem totalnie rozłożona chorobowo.Od pierwszego dnia pracy czułam się fatalnie bo nie ma co ukrywać spora część dzieci do żłobka chodzi zakatarzona i kichająca a ja z tych podatnych więc tak to już trwa 2,5 tygodnia.
Wczoraj pożegnano mnie tak jakbym pracowała tam ładne parę lat.Były płacze (nie tylko moje) , prezenty,rozmowy.Dyrektorka powiedziała mi ,że mam teraz cierpliwie czekać na telefon bo zrobi wszystko żeby mnie gdzieś upchnąć do czasu aż nie powstanie w przyszłym roku nowy żłobek bo tam planuje wcisnąć mnie już na etat.Nigdy w życiu nie nasłuchałam się tylu pozytywnych opinii na swój temat.W żadnej pracy nie spotkałam tylu miłych ludzi.Kierowniczka powiedziała,że z miłą chęcią zostawiłaby mnie w swoim żłobku a nie dawała do innego.Mówiła,że jest jej przykro ,że byłam tak krótko.Dałam się poznać ponoć od najlepszej strony.Opiekunki z grupy w której byłam ponoć zachwalały mnie bardzo i mówiły ,że wolałyby pracować ze mną niż z kobitką za którą byłam na zastępstwie.Urosłam.I to o ładne kilka centymetrów.Poczułam,że to jest to co chce robić w życiu.Poczułam ,że się do tego nadaję.
No cóż przygoda się skończyła.Mam czekać.Jak następna opiekunka w którymś żłobku pójdzie na zwolnienie to ja mam wskoczyć znów.Tak to wygląda niestety.Praca jest państwowa,dobra,nie po nocach,bez weekendów,z premiami,socjalem więc każda z opiekunek jak już się tam zahaczy to zostaje na długo.Jedyna możliwość załapania się do pracy to taka ,że albo ktoś odchodzi na stałe albo jak otwierają nową placówkę.Poszłam na to krótkie zastępstwo po to aby się pokazać w "branży" , pokazać,że jestem chętna do tej pracy i że się nadaję.Teraz tylko mogę czekać.Mam nadzieję,że się uda.Bo to jest moja wymarzona praca.Dzisiaj mimo bardzo złego samopoczucia z powodu przeziębienia ogromnie brakuje mi porannego harmidru ,szykowania się,całego tego planu dnia.No nic będe czekać.
W moim przypadku ostatnio cierpliwość popłaca.
Jeszcze kilka spraw musi się poukładać ale w końcu wskoczymy na właściwe tory ze wszystkim.
Kurde aż dziw ,że ja tak pozytywnie,bo przeważnie to pesymizm u mnie pełną gębą.
W żłobku w którym byłam szykowano się do świątecznego kiermaszu.Więc zaproponowałam ,że można by zrobić anioły z masy solnej.Tak się babkom spodobało ,że później kilka z nich robiło je ze mną i narobiłyśmy ich około 200 sztuk.Dodam,że powstały piękne rzeczy którym niestety zapomniałam zrobić zdjęcia.Były robione stroiki do powieszenia z szyszek,choinki z szyszek ,makaronów,bombki robione różnymi metodami,domki z piernika,butelki robione metodą decoupage, no cuda wianki i jeszcze pewnie wiele rzeczy których nie udało mi się zobaczyć w trakcie prac.Kiermasz w grudniu i wybieram się na niego z Melą.
A to kilka zdjęć z naszego kącika.To tylko część :)



Jakie cudenka. pieknie :) obys powrocila na 'stare konty' :)
OdpowiedzUsuńjak nie na "stare" to chociaż żebym w tym zawodzie się zahaczyła na dłużej :)
UsuńNo kochana cieszę się że udało Ci się zahaczyć do pracy choć na kilka dni.
OdpowiedzUsuńja już nie mam sił - szkoły pokończone jak dziewczynki małe - CV przygotowane poroznoszone i nic.
Stale czekam
Anielinki superowe. Też robię na kiermasz świąteczny - zawsze coś tam dana Grupa dzieci dostanie za to.
No i ja się dowiedziałam ze będę też sprzedawała różności przyniesione przez dzieci i rodziców.
To fajnie :) Już czuć święta
Zdrowiej nam pozdrawiam !
ja się dowiedziałam,że akurat w tym zawodzie studia są bardzo ważne.I ciesze się ogromnie bo nie żałuję ,że się takich podjęłam.I to im więcej tym lepiej. Myśle już o podyplomówce. Heh gdzie mi do niej jak dopiero co zrobiłam licencjat, jestem w trakcie magisterki ...
Usuńale wiem,że mi się przyda.
Oj tak, czuć święta,tylko śniegu brak :/
Jak miło przeczytać tak pozytywnie naładowanego posta :-)) Najważniejsze, że odnalazłaś to coś, co chcesz w życiu robić :-) A to już połowa sukcesu :-)
OdpowiedzUsuńojjj ileż to ja miałam pomysłów na siebie ,jakie plany ambitne miałam.A po czasie okazywało się ,że to nie to.A tu po prostu wiem,że będzie mi dobrze.
UsuńA ja myślę,że szybko znajdziesz pracę w tej branży- jak już cię zauważono to zawsze metodą pantoflową ktoś gdzieś poleci właśnie ciebie;) fajnie,że wiesz, co cię cieszy i jaką drogę obrać,reszta to już kwestia czasu;)a aniołki cudne!
OdpowiedzUsuńwłaśnie na tym mi zależało,żeby się POKAZAĆ bo z góry wiedziałam,że to praca na krótko.
UsuńChciałam żeby było wiadomo ,że jestem,że jestem chętna do pracy,chciałam się sprawdzić i słuchając innych wyszło mi to ponoć bardzo dobrze.
Aniołki są przepiękne!!! Trzymam kciuki, aby szybko udało się znaleźć wymarzoną pracę.
OdpowiedzUsuńmam nadzieję,że tak będzie :)
UsuńFajnie znaleźć swoje miejsce, prawda? :-) Praca, którą się lubi, jest taka ważna. Trzymam kciuki za ciebie!
OdpowiedzUsuńbardzo fajnie jest się odnaleźć i wiedzieć co się chce w życiu robić.
UsuńOby to moje całe czekanie się opłaciło :)