Jesteśmy.Żyjemy.Wszystko gra.Czas ucieka jak nie wiem co.Doba się strasznie skróciła.Jest stanowczo zbyt krótka.W tygodniu zajrzałam do blogowego świata tylko na chwilke. Zerknęłam co u Was i koniec.Staram się kłaść spać o 22.00.Żeby się wysypiać.Wczoraj po pracy ogarnęłam całe mieszkanie,wstawiłam 4 prania (!!) żeby dzisiaj lenić się na całego.I to robię :D
Praca bardzo mi się podoba.Mam grupę prawie 3latków więc są to dzieci już bardzo kumate,większość mówi całkiem dobrze.Można się pośmiać z niektórych historyjek :) Godziny w pracy lecą szybko więc nie ma czasu na nudę.
Amelka zaliczyła tydzień temu pierwsze w życiu wyjście na sanki.Późno wiem.Ale wcześniej nie było sanek.A i wiek taki był,że co to za frajda.Teraz frajda była a i owszem......
Pierwsze wyjście,piękny puszysty śnieg,wieczór,rodzice ciągną sanie.Dziecko ubrane grubo,przykryte kocem patrzy na nas nieufnie.Lekko się uśmiecha ale jest przerażona. Mówię do K.rozpędź się trochę niech sanie nabiorą prędkości!To pobiegł ojciec dziecięcia z tym dziecięciem na saniach ale zamiast prosto jak najdłużej to mu się zakrętów zachciało....i co było??A no sanki się tak przechyliły,że to nasze dziecko ubrane w trzy warstwy,opatulone kocem,nie mogące wykonać ŻADNEGO ruchu wylądowało twarzą prosto w ten piękny puszysty dopiero co napadany śnieg.Leci matka bo już wie co będzie,ojciec walczy podciąga sanie.Jest!Widać tę twarz całą w śniegu,to przerażenie i słychać...no ryk słychać na całe osiedle!Matka się śmieje bo już nie mogła wytrzymać,ojciec śnieg otrzepuje.Dziecko się drze,że brudnaaaa mammoooo jestem brudna.Ot mi się dama trafiła.I nagle sobie przypomniała o swoim króliku.Już zapomniała o sobie,że cała buzia w śniegu,szuka królika a ta sierota (ten królik) leży cała w śniegu,ledwo co go widać.Wyciąga go otrzepuje,głaszcze.I już miała dosyć spaceru.Już chciała do domu.I tak zakończyło się pierwsze wyjście.A żeby było śmieszniej to na drugi dzień było to samo!!!I też sanie ciągnął K.Ale tym razem po mału.Tylko śnieg był zmarznięty i trochę było nierówno i sanki się przechyliły.I już wiadomo co było... :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz