Które teraz jest "L".
W przedszkolu są co jakiś czas zajęcia z logopedką. Tzn.jedna z opiekunek ma uprawnienia i ćwiczy z dziećmi wymowę.Po któryś tam zajęciach dała Małżowi kartkę z nr telefonu do logopedy żeby umówić Melę na ćwiczenie wymowy "r".
Wiadomo w przedszkolu jest dużo dzieci,zajęcia krótkie więc na wyćwiczenie jednego dziecka warunki kiepskie.
Trochę się jednak zdziwiłam.Ponieważ mamy wśród znajomych kilkoro dzieci w wieku Meli i żadne nie mówi wyraźnie "R".
U nas jest to "L".Trochę pogrzebałam w necie i u dr.Google jest napisane,że jeśli dziecko mówi "L" to pół biedy gorzej jak długo mówi "J" np.jowej.
Przeczytałam też,że na wyraźne "R" jest czas do 7 roku życia.
I mam dylemat ....czy umawiać się na zajęcia w poradni czy poczekać jeszcze do przyszłego roku?
Albo sama z nią ćwiczyć w domu??
Dodam,że do logopedy chodziłyśmy odkąd mała skończyła rok bo była po operacji,bo trzeba było ćwiczyć podniebienie takie tam.Chodziłam bo tak miało być.Mała z czasem zniechęcała się coraz bardziej,raz zajęcia indywidualne innym razem w grupie.Raz z rodzicem a raz bez.I do tego co zajęcia to inna logopedka (w zależności od tego jaka akurat była bo to taka placówka gdzie jest kilku logopedów i nigdy nie wiadomo na jakiego się trafi)
Z czasem jak rosła to jej chęci chodzenia tam były coraz mniejsze.Moim zdaniem niektóre kobiety tam zatrudnione nie nadawały się do prowadzenia zajęć z małymi dziećmi.Ton jakim do nich mówiły,teksty no nie podobało mi się.Mimo,że nie należę do mam,które tylko ciu ciu ciu do swojego dziecka.Ale ich podejście nie odpowiadało mi.W końcu jedna z pań mi powiedziała,żebym zrobiła Amelce miesięczną przerwę bo ona na zajęciach nie może się skupić i tylko "mama i mama" i że współpraca wygląda tak,że muszą ciągle tłumaczyć jej ,że ja jestem za drzwiami,pokazywały jej na kamerę przy suficie i mówiły ,że ja tam patrzę (na niby) to wtedy w miarę jakoś ponoć robiła to o co prosiły.
I tak przerwa trwa już baaardzo długo bo zrezygnowałam z zajęć.Mela tam chodziła jak ledwo co zaczęła mówić więc co ona miała ćwiczyć.Jedynie dmuchanie,wciąganie czegoś rurką,przenoszenie papierka rurką ale nic z mowy.Teraz taka praca miałaby sens bo Mela sporo mówi.
I serio ,nie wiem co robić... czy umówić ją np.na jedną konsultacje z tą logopedką, którą poleciła pani z przedszkola.Czy odpuścić??Poczekać aż skończy 4 lata?
Myślę nad tym cały czas....
Witaj, tutaj masz wpis bardzo sensownej logopedki na temat "r": http://wsiecidzieci.blogspot.com/2013/08/rrrrrrrr.html. Nic dodać, nic ująć. Sama mam dziecko z opóźnionym rozwojem mowy, w trakcie terapii i jestem wyczulona na to, żeby niczego u dziecka nie zaniedbać, ale oczekiwanie od niespełna czterolatka, żeby wymawiał "r", lekko mnie zszokowało.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie, Ania
Dziękuję zajrzę na pewno.
UsuńMy z racji zoperowanego rozszczepu p.miękkiego mieliśmy nacisk na wizyty u logopedy.Też chodziłam żeby później nie pluć sobie w brodę ,że coś zaniedbałam.
Może za jakiś czas znów się wybierzemy w formie takiej jakby kontroli.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuńJa bym sie nie przejmowala. Samo przyjdzie. Tak jak u nas, a ile radości przyniesie..... Pozdrawiam
Wstrzymam się do 4 urodzin czyli do końca marca.I zobaczymy , może już coś tam się uda a jak nie to się wybiorę na kontrolę :)
UsuńZ tego,co nam przekazano w poradni,dziecko może zmiękczaćwyrazy i nie wymawiać r do 5 roku życia...i jest to norma rozwojowa....teraz to się chyba trochę za dużo od dzieci wymaga..znajoma zapisała syna na wszelkie możliwe formy zajęć ruchomych po lekcjach (taniec,karate,piłkę nożną,akrobatykę etc) i teraz wraca codziennie po 19 ze szkoły,dlatego,że pielęgniarka szkolna stwierdiła u niego wiotkość mięśni (chłopak ma 7 lat,wceśnie zaczął siadać,chodzić,potrafi zrobić salto,ciągle jest w ruchu i nie ma nawet płaskostopia,ale podobno podeszwa butów ściera mu się na pięcie nierówno...połowa tych zajęć jest odpłatna,polecony lekarz przyjmuje prywatnie,więc trochę jestem sceptyczna..
OdpowiedzUsuńzawsze możecie się spotkać z tym logopedą i sprawdzić,jak to wygląda w praktyce...może Mel się spodoba:) Ale przejmować nie ma się raczej czym...ja bym jeszcze popytała,ilu rodziców również dostało namiar na tego logopedę..
Myślę właśnie,że jakby Mela zaczęła chodzić teraz do logopedy to by jej to sprawiało przyjemność.Coś już przecież kuma,mówi to łatwiej do takiego dziecka czegoś wymagać.Ale wstrzymuję się.Taka zapadła decyzja :)
UsuńMy mam 4 lata z małym hakiem i nie mamy jeszcze dźwięcznego "r", tylko takie miękkie, angielskie. Jak się pojawi za rok, to dopiero zacznę się martwic. :-)
OdpowiedzUsuńnie będę ukrywała,że mnie pocieszyłaś :)
UsuńTo ja też czekam :)
A ja bym poszła na konsultację.
OdpowiedzUsuńNa pewno tym jej nie zaszkodzisz, a pewnie dodatkowo się uspokoisz, bo usłyszysz od kogoś kompetentnego, że jeszcze Amelka ma czas.
Swoją drogą, brawo dla Pani z przedszkola...inna by olała temat, a ona jednak się zainteresowała.
Wstrzymuję się.Popytałam jeszcze wśród koleżanek,które mają dzieci w podobnym wieku i sytuacja wygląda tak samo.W takim razie nie będę jej zmuszać do ćwiczeń.Może akurat "R" samo się pojawi :)
Usuń