niedziela, 29 maja 2011

bezdzieciowy dzień

odpoczywam dzisiaj pełną gębką :) Mężulo wziął Mel do teściowej a ja mam czas dla siebie.Na uzupełnienie bloga, na porobienie porządku ze zdjęciami, których wczoraj narobiłam 140 będąc na działce.
Chciałam zmienić swojemu dziecku środowisko choć na jeden dzień.Codziennie ogląda blokowisko a chodniki z naszej trasy spacerowej już dawno mocno przetarte.Więc spakowałyśmy się i do dziadka na działke. Melaśka była tam pierwszy raz więc było to dla niej mega atrakcją i przeżyciem. Tak się wybawiła ,że na pół godzinki ucięła sobie drzemke na świeżym powietrzu. Sama też uwielbiam takie klimaty. Zewsząd słychać przeróżne ptaki,świeże powietrze, przeróżni działkowicze klęczący na kolanach i dłubiący między ścieżkami. Zmiana widoku przed oczami dobrze na mnie wpływa. Latałam tylko z aparatem i cykałam komu i czemu się dało.Efekty tego biegania na pewno zamieszczę w najbliższym czasie w albumie "rodzinkowym".Więc zapraszam do obejrzenia niedługo. Melaśka cała w trawie, troche w błocie dłubała sobie między kwiatkami.A u dziadka (mojego taty czyli) gąszcz, łąka i ogólnie działka wygląda jak tajemniczy ogród. Została przekazana tacie od osoby która już nie dawała rady cokolwiek tam robić i teraz tata ma swego rodzaju rozrywkę. Dla dziecka raj.Mnóstwo ścieżek ,schodków poukrywanych gdzieś skrzynek,przyrządów.Miejsce dla większego dziecka do zabawy w chowanego wymarzone. I tak zleciało do południa.Poźniej odwiedziłam swoich dziadków i tam też trochę pobyłyśmy i po tych wszystkich wojażach wróciłyśmy padnięte do domu. Super dzień.A! jeszcze wieczorem malowałam swoje wcześniej zrobione solinki, które pewnie też niedługo tu wstawię tylko musze im najpierw zrobić sesje zdjęciową.Dobrze mają, pieką się w piekarniku niczym w solarium,pożniej dostaną ubranka poprzez pomalowanie ich a na koniec sesja :P Tym razem mało ich było bo anioł (dużyyy), prześmieszna gąsienica i jabłko z robakiem :P
Nocka minęła mi tak sobie.Mel coś dokuczało i nie spała zbyt dobrze.Może to z nadmiaru wrażeń, nie wiem.Albo kolejny potwór ZĄB ?? O 2ej poszłam do niej , wyciągnęłam z łóżeczka i razem z nią zasnęłam u niej w pokoju na łóżku.I tak do rana. Po przebudzeniu jej humor nie był wcale lepszy. Ale zapewne u babci jej się poprawi .Zawsze jak widzi moją teściową to aż piszczy z zachwytu. I nic się dla niej wtedy nie liczy.

Ostatnio kiedy byłam u mojej matki wpadła mi w ręce książka siostry pod tytułem "Horror , czyli skąd się biorą dzieci". Oto kilka tekstów z niej - "dzieci biorą się z allegro, trzeba tylko dobrze licytować i dziecko przynosi kurier" albo "z kapusty,trzeba dobrze podlewać bo inaczej będzie małe i krzywe" albo też "ze sklepu 1001 drobiazgów". Ogólnie książka śmieszna ale końcówka mnie zmroziła.Jest wytłumaczone dosłownie jak TO wszystko się odbywa ale w taki sposób opisane ,że szkoda słów. Ogólnie dla 7 latki chyba lekka przesada.Zdaję sobie sprawe ,że młodsze dzieci pytają jak się pojawiły na świecie ale ta książka raczej nie jest dobrym wprowadzeniem w tematy seksu , pojawienia się dziecka itp. a faktycznie możną odnieść wrażenie ,że to jakiś Horror jak w tytule.
Ot takie moje spostrzeżenie. Poznałam już kilka książek gdzie sprawy współżycia,powstania dziecka,poznawania ciała itd. są bardziej przystępne dla małych dzieci niż wtej książce. Sama mam taką książke jeszcze z dzieciństwa po której na pewno nie latałam po domu i nie krzyczałam o penisach , gołych dupach i tego typu rzeczach jak to robi teraz moja siostra !!! Tak bywa właśnie....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz