uff gorąco dziś.Mimo wieczoru czuje się ciepłote dnia.Teraz jest 16 stopni więc jak na tak poźną porę to super temperatura. Okna i tak mam pozamykane bo mieszkanie na pierwszym piętrze ściąga do domu wszelkie robactwo,które poźniej ujawnia się pod osłoną nocy. A ja mam zaraz wizje ,że coś mi do ucha lub nosa wejdzie no a już nie daj Boże jakby Małej coś buszowało w łożeczku.
Dzień minął mi bardzo przyjemnie. Znowu odwiedziła nas koleżanka ( a nawet dzisiaj nazwana siostrą ) Kamila z synkiem Filipem - i ta zabójcza jego minka z wyszczerzonymi ziąbalami.Aż żałuję ,że mu zdjęcia nie zrobiłam bo wygląda wtedy prześmiesznie :) Generalnie dzieciaki dały rade jak na ten dzisiejszy skwar.Melaśka trochę momentami przymarudziła , ale ogólnie była dzielna jak na 3godzinny spacer po mieście. W końcu była to godzina jej drzemki.
Po przyjściu do domu padła jak kawka. I pod wieczór heja znów na drugi spacer.Trzeba korzystać bo przecież nigdy nic niewiadomo ile taka pogoda się utrzyma.Wróciłyśmy całkowicie wymęczone do domu.Ale czas minął nam błyskawicznie co teraz jak mężula nie ma bardzo się liczy.A mężulo dzwoni, tiaaa dzwoni po kilka razy na dzień.Momentami nie ma o czym rozmawiać bo przecież dzwonił godzine temu no to co tu opowiadać ?? :) Ale dobrze, niech dzwoni :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz