czwartek, 19 maja 2011

koperkowo...

tiaaa ,dzisiaj znów marna pogoda. Duchota jakaś i znów zapach trawy, ale już nie takiej "po deszczu".I tu objawienie - pomysł na obiad. Pulpeciory w sosie koperkowym. Uwielbiam zapach kopru. Niebo w gębie. Narobiłam mięsnych kulek i do sosu dowaliłam tyle kopru ,że wyszedł w sumie bardziej sos zielony niż biały. ALe co za przyjemność jedzenia.No ludzkie pojęcie !!! Nawet moje niejadkowe dziecko wszamało jedną kulke z brokułką i ryżem. Gębal mi się uśmiecha na myśl ,że jutro znów będe je jeść. Czasami mam podejrzenia ,że jestem uzależniona od jedzenia ...
Miałam dzisiaj poczytać notatki na niedzielne egzaminy i Kodeks Karny i tak jakoś wyszło,nie wiem w sumie jak, że ....wolałam znów narobić solniaków niż zaglądać do notatek. Dziś zrobiłam nowego anioła , serce i kota na prezent dla żony mojego taty. Teraz się solinki "opalają" w piekarniku więc i tak i tak muszę siedzieć i czekać aż się upieką. Niedługo zamieszczę zdjęcia tyle tylko ,że mam problem z ich dodaniem... dzisiaj walczyłam z tymi albumami ale nie moge za diabła dodać ani jednego zdjęcia.Jutro zrobie do tego drugie podejście.
Zaczął się sezon komarów. Mieliśmy otwarte okno i zapalone światło w pokoju i nagle patrze a przy suficie latają takie "wielkie pająki".Bo to już nawet nie wygląda jak komar heh.Jednego udało mi się upolować ale drugi gdzieś się chowa i zapewne ujawni się jak światła zgasną i zacznie bzyczeć i uderzać o sufit. Obrzydlistwo.
Heh , przypomniało mi się, że mój małżonek osobisty dzisiaj stwierdził, że znów idzie na diete Dukana. :P Już kiedyś na niej byliśmy i muszę przyznać ,że bardzo skuteczna, szybka i pod względem jedzenia tzn.tego co można też całkiem ok. Tylko mąż sobie troche pofolgował i niestety sadełko urosło ha! Zobaczymy ile wytrzyma teraz i czy faktycznie się za to weźmie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz