poniedziałek, 23 maja 2011

weekend minął, końca świata nie było, żyjemy i jest ok :)

ach i po weekendzie. Na szczęście 3 egzaminy na studiach też. Mam nadzieje,że chociaż dwa do przodu bo z jednym to totalna katastrofa ale czekam wciąż na wyniki. Zobaczymy :) Chwilka wolna jest to i popiszę sobie a co ?! Córa drzemkuje a ja zamiast ogarnąć chałupe to do laptopa ale co sobie będe żałować :P
A właśnie co do córy , od dwóch dni a w zasadzie nocy śpi sama w pokoju.A my z mężulą przeprowadziliśmy się do drugiego pokoju. I jak jest?? cudownie !!!! Mała ma w końcu swój całkiem spory pokój myślę. Nasze wyro zostało złożone i zostało sporo miejsca do zabawy dla małej.Jak pierwszy raz to zobaczyła to biagała od ściany do ściany bo nareszcie miała miejsce żeby się poruszać :) Pokój nabiera dziecięcego,dziewczęcego wyglądu. Zakupiłam jej nowe naklejki na ściane tyle ,że musiałam kilka z nich podwiesić wyżej bo moja (myślałam,że nadal mała) córuchna zdążyła zerwać ze trzy  :) Ale to jeszcze nie to co bym chciała ,żeby miała w pokoju. Zostały do zrobienia ściany na nowy kolor , firanki do kupienia i pierdółki ale wszystko z czasem na pewno się zrobi póki co i tak się cieszy ,że ma środek pokoju dla siebie i dużo miejsca na rozwalanie zabawek :)
Za to ja ze Ślubnym nie stresujemy się , że jakieś nasze nocne , łóżkowe pogaduchy czy inne tam :P ją zbudzą albo samo włażenie do łóżka potrafiło ją obudzić rzadko bo rzadko ale zdarzało się. I śpi dużo lepiej dlatego postanowiliśmy zostawić ją w nocy samą. Zbudzi się może raz , siorbnie dwa łyki wody i śpi jak anioł do rana. Po roku wojowania w nocy mogę powiedzieć ,że mam złote dziecko :)
Ha ! i jeszcze coś. Kolejne obserwacje z serii - "Dziecina dorasta" :) od dwóch dni nie potrzebuje wesprzeć się na jakimś meblu , żeby stanąć na nogi i wędrować tylko sama z kucaka tyłek do góry i stoi! No coś pięknego heh.
Jutro kolejna wizyta u logopedy.Tym razem Amelka powędruje sama z logopedką na zajęcia a ja mam czekać przed salą. No zobaczymy co z tego będzie. Niby mała garnie się do ludzi ale tam nie wiem czy tak łatwo pójdzie. A napisałam ,że się garnie bo ostatnio przyjechała do nas koleżanka po nasz wózek który sprzedawałyśmy no i trochę latałyśmy po dworzu znosząc wózek itd. Melo koleżanke za ręke i "matka możesz sobie iść" nawet mi ręki nie chciała podać, franca mała :P:P:P
Dzisiaj biorę się za zrobienie aniołów na dzień mamy.Jeden dla teściowej a drugi dla mojej matki. Dla niej to by się diabeł przydał. Gdzieś widziałam takiego właśnie z masy solnej ale stwierdziłam ,że na pewno mi się nie przyda bo niby komu miałabym go zrobić-jak bardzo się myliłam :) No nic , dostanie anioła i niech się cieszy :)  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz