wtorek, 18 września 2012

Nasz poranek

Dzisiaj znów to samo.Pobudka.Przeciąganie się.No i Meluta zawija się w kołderke.Tylko oczka widać.
"nie ide do kola, ide pać, nie ciem ić do kola"
Ryk, płacz.Moje ubieranie jej i zagadywanie jak tylko się da.Że świnka Peppa też chodzi, że dzieci będą, że pójdą na plac zabaw.
No ryczy.Leki wzięła.Zęby umyte.Płacze.Wciskam jej kalosze.Wychodzi.Patrzy na mnie z rąk taty smutno.
Kurcze szkoda mi jej jak diabli.Chciałabym już takiego etapu,że wstaje , uśmiecha się, ubiera, mówi co dzisiaj może będzie się działo w przedszkolu. Tiaa cudowne dziecko.

Może jak w przyszłym roku będzie starsza to będzie łatwiej.A póki co musimy to przejść...
Przeraża mnie też wizja zimy jak o godzinie 7.30 będzie jeszcze ciemno a tu wstawać trzeba będzie i ubierać się.Nie chodzi mi o wstawanie :) bo ja to moge i o wiele wcześniej ale ,że ona zobaczy ,że ciemno to po jakie licho ma wstawać jak noc??



Zdjęcie sprzed 2 tygodni.Na polu :)
Mel ma taką krótką fryzurkę teraz.Dalej jest antyspinkowa i antygumkowa więc nie zapuszczamy.

5 komentarzy:

  1. Kochana , nie martw się. Wytrzymaj jeszcze trochę. Okres adaptacyjny trwa do momentu, kiedy dziecko zauważy powtarzalność sytuacji. Wtedy zaczyna się czuć bezpiecznie.
    Przygotuj Małej taki pasek czasu , narysuj po kolei czynności, które wykonuje w przedszkolu (je śniadanie, bawi się leżakuje.... ) niech sama śledzi jakie czynności już za nią.
    Pracowałam przez kilka lat w przedszkolu z maluszkami i wiem że, to nam rodzicom trudniej sobie przepracować , to że nasze dzieciaczki nie są już do nas tak przylepione i wtulone.
    Ściskam mocno i wspieram.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      oby to jakoś minęło.Może faktycznie to mi po prostu jest to ciężko ogarnąć.
      Wiem,że jak już tam zostaje to jest zabawa,dzieci,tańce, hulańce.Że zapomina o mnie.Bo jak zaglądam do sali przy odbieraniu to siedzi sobie przy stoliku coś tam dłubie i jak Pani jej powie "Amelka mama przyszła" to tak w ryk i wychodzi taka zapłakana.Ranyyyy ... :)
      Z czasem pewnie będzie lepiej z tym wstawaniem i płaczem rano tylko ja już taka jestem,że bym chciała NA JUŻ :) a to się niestety tak nie da.

      Usuń
  2. I ja się zimy boję, to ubieranie w cztery warstwy... to rozbieranie z warstw w przedszkolu...A co będzie, jak wrócę do pracy, to już w ogóle mózgiem nie ogarniam....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz marudze a tak samo nie ogarniam myśli jak już znajde tą prace to wtedy to już w ogóle będzie wesoło...
      Teraz wstajemy , elegancko na 8 młoda do przedszkola i jest lajcik. Później będzie wszystko w biegu z potem lejącym się po d...e :P
      A te warstwy ciuchów to przyprawiają mnie o mdłości.Mały człowiek się ubierze ,czapka, kurtka,szalik,rękawice,kozaczki i nagle ...... przypomina się temu małemu człowiekowi ,że chce jeszcze zrobić siku przed wyjściem.To są jaja!! :D

      Usuń
  3. u mnie ten nastrój na NIE wynika z nastawienia.Ja to zawsze pesymistka byłam.
    Będzie ciemno zimą - będzie ŹLE
    Mała marudzi przed wyjściem do przedszkola ŹLE (bo ja bym chciała żeby już była taka super,mega,wow ogarnięta w temacie i szła z uśmiechem na buzi) (!!!)
    Będzie zimno,błoto,deszcze ŹLE.
    We łbie musi mi się poprzestawiać.Tylko póki co sytuacja w domu też mi nie pozwala na pozytywne myślenie.No tak mam.Oby minęło ..kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń