niedziela, 28 sierpnia 2011

Fryzjer domowy.

Mały nasz Paziulek , fryzura jak od garnka ale jak dla nas wygląda bosko :P:P:P i nareszcie włosy nie lecą na oczyska :)

sobota, 27 sierpnia 2011

Pogodowe przegięcie :D

Chłodzimy się , chłodzimy... 42stopnie w słońcu mamy więc się chłodzimy, chłodzimy....


piątek, 26 sierpnia 2011

Mel wcina sama :)

Tak Franka wcina sama jogurt w "kaftanie jedzeniowym"  :))))


Metoda Superniani działa nadal.Wiem w końcu co to jest przespanych kilka nocek z rzędu.Młoda śpi od 21:00 do 7-7:30 bez pobudek i będe się pewnie tym podniecać jeszcze sporo czasu :P Bo nareszcie mam takie śpiące w nocy dziecko :) przemiłe uczucie.
Ostatnio Mąż kupił France Wesołą Farmę. Fajna rzecz.Co dwa tygodnie wychodzące pisemko a w zasadzie książeczka na temat jakiegoś zwierzątka.Do każdego numeru są dodane zwierzaki.W tym numerze była krowa i świnka,którą musiałam schować bo Mel chciała ją zjeść.Natomiast krówką mogła się bawić bo jest dość spora.Wrócę jeszcze do książeczki,ładne ilustracje,ładne opisy i informacje.Np.gdzie krowa mieszka,co je ,gdzie śpi,co się robi z mleka.Dla małego mieszczucha ważna informacja bo spora częśc dzieci myśli ,że mleko bierze się z kartonu i pokazane wszystkie odmiany krów jakie żyją na świecie.Dodatkowo jeszcze dwie historyjki.A w następnym numerze kolejne zwierzątka tym razem trzy.Koń ,owca i kura albo kogut ,nie pamiętam teraz i następna książeczka.Mel jeszcze do tych książeczek jest za mała ale niedługo będzie można jej podczytywać i oglądać razem z nią :) A póki co niech się bawi zwierzątkami "wiejskimi" bo za jakiś rok,półtora też zostanie wiejską dziewczynką ...........

Dzisiaj przedpołudnie w parku.Gorącz leje się z nieba niemiłosiernie.Wróciłyśmy skonane.Mel zaliczyła wywrotkę z karuzeli bo za szybko została nakręcona przez inna starszą dziewczynkę.Ale nie ruszyło jej to zbytnio bo trochę popłakała i zaraz znów chciała na karuzelę wracać.Jak Melo wstanie bo aktualnie śpi to zje obiad i może znów gdzieś wyskoczymy ,trzeba korzystać póki trochę lata wróciło.

niedziela, 21 sierpnia 2011

metoda Superniani.

Od kilku nocy Franka gorzej sypiała.Budziła się z 5 razy,napojona dalej pojękiwała i wyczerpana matka brała ją do małżeńskiego wyra gdzie Fasola nie myślała o spaniu bo przecież u rodziców najlepiej się fika po łóżku ale NIE O 3:00 W NOCY NA LITOŚĆ BOSKĄ!!!!!!!!Przy kolejnej takiej nocce mężul K. mówi "zostaw ją niech płacze,bo jest przyzwyczajona ,że się do niej chodzi" .Jakoś szkoda mi się dziecka zrobiło i poszłam.W głowie kłębiła mi się myśl o masakrycznie zasmarkanym dziecku z lecącymi groszkami po polikach ,stojącym w łóżeczku.Poszłam,wzięłam i wiercenie do rana.Kolejnego wieczora powiedziałam DOSYĆ!!!! Położyliśmy Franke spać,zasnęła...śpi do ok. 23.30 budzi się,płacze,drze się.Ja siedze twardo w pokoju 20 minut.W końcu ide,kłade,ani słowa nie wypowiadam,wychodzę.Wkładam sobie stopery do uszu.Franka znów w ryk.Tym razem czekam 10minut.Ide zapalam małą lampke,kłade,przykrywam zostawiam....jęczy,wierci się....zasypia.Śpi od 24:30 do 8.30 bez ani jednej pobudki!!! Szok.Druga noc taka sama.Zasnęła sama,a w nocy zero pobudek.Boszzzzeeee.Ogólnie byłam przeciwna pozwalaniu na taki straszny płacz ,bo serce się ciacha w tym momencie na miliony,milionów,miliony kawałeczków.Chciałoby się zagarnąć malucha ,przytulić,utulić aaa kotki dwa te rzeczy.Ale NIE!!!Metoda super niani na moje dziecko podziałała.Ile było kiedyś takich odcinków ,że matki płakały przed drzwiami dziecka a dziecko się darło w niebogłosy.Ja już się bałam ,że wkońcu sąsiedzi zaczną walić nam do drzwi.Bo co oni musieli sobie pomyśleć jak moja Franka się tak darła i nikt do niej nie szedł??Jest też łagodniejsza metoda 3,5,7 na dobre usypianie dziecka.Niestety ja już nie miałam siły bo chodzenie co 3,5,7 minut do niej i tak by nic nie dało.Wczoraj dwa razy pojękiwała przez sen,chwilkę tak jakby zapłakała na dosłownie minutkę i spała dalej.Mam nadzieję ,że kolejne nocki będą takie same :)

Krwiopijca?

Szczęśliwa bo upaćkana :) Pyszne były te jagódki :)

piątek, 19 sierpnia 2011

"całkiem spora z niej kobitka"

Dzisiaj będąc już w ośrodku gdzie Mel chodzi na zajęcia dowiedziałam się ,że w trakcie ćwiczeń będziemy miały spotkanie z neurologiem.Pomyślałam super ,zawsze to jakaś nowa wiedza na temat mojego dziecięcia :)
I w trakcie zajęć Melonka wyprowadzona przez panią z sali poszła ze mną do pani doktor.Przeprowadzony został ogólny wywiad,co mała mówi,co je,jak się bawi,miała się przejść przez gabinet i wstać z podłogi.Pani doktorka po krótkiej obserwacji powiedziała ,że całkiem spora z Melani kobitka,że dobrze wygląda,ładnie itd.Powiedziała też ,że dziewczynki ponoć dobrze zaczynają mówić tak ok.2-2,5 roku.Więc żebym się nie martwiła.Wiadomo, są dziewuchy co już dużo więcej mówią od Amelki no ale ona najwidoczniej narazie nie ma ochoty na więcej słów :) Dr zapytała mnie czy pracuję.Mówię ,że jestem na urlopie wychowawczym i dzięki temu mam czas żeby z Melaśką chodzić na zajęcia dwa,trzy razy w tygodniu bo gdybym wróciła do pracy to nie mogłabym chodzić wcale bo poradnia czynna do 16stej.Dr powiedziała,że bardzo dobry wybór,że jeżeli mogę sobie na to pozwolić to jak najbardziej.Poźniej wróciłyśmy na ćwiczenia.Po nich pani zawsze opowiada co robiły i dzisiaj grzebały m.in w suchym kolorowym makaronie w poszukiwaniu różnych innych małych rzeczy.Mel była bardziej zainteresowana próbowaniem makaronu niż zabawą w poszukiwanie skarbów :P córa śmieszna.A od września zapisałam ją na zajęcia grupowe które odbywają się z rodzicami.Są to ćwiczenia metodą Dennisona.Podstawowym ich zadaniem jest integracja mysli i działań ,czyli idealna współpraca umysłu i ciała.Zdążyłam już trochę na ten temat poczytać i bardzo mi się to podoba a i dla Melonka dobrze,skoro do żłobka nie idzie to jakieś ćwiczenia w grupie na pewno dobrze jej zrobią :)

wtorek, 16 sierpnia 2011

miłości mojego dziecka :)

Moje dziecinkowo ma kilka swoich miłostek. M.in. są to ziemniaki z koperkiem i miłość do płatków kukurydzianych na sucho które może podjadać cały dzień.
Buziak zapchany ziemniakami :)
I ukochane płateczki :)



Mamo "nie ma" :(

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Czuprynka kochana

Mój mały dziubek.Zdjęcie sprzed chyba trzech dni.Chodziło mi o uchwycenie jej fryzury , ukochanej bujnej czupryny :) i oczywiście nie mogło zabraknąć zająca :)

niedziela, 14 sierpnia 2011

co jest??czyżby jakiś ząb??

Moje dziecko od dwóch dni przechodzi jakis trudny okres i ja i mąż przy okazji też mamy przez to trudny okres.Mel nie śpi w nocy.Tzn.śpi ale budzi się z 5 razy.No krew już nas zalewa.Ja w dzień jestem wykończona przez te jej pobudki.Nie wiem czy to ząb czy to co??Zęba żadnego nie widać ,dziąsła niespuchnięte więc nie wiem co jest.Na dodatek nie chce jeść ten nasz oszołom.Dzisiaj to już dała popis total.Nie spała w dzień bo akurat godzina spania pokryła się z obiadem u teściowej.Więc poszliśmy na obiad.A tam spotkała Melonke niemiła przygoda bo została ugryziona przez teściowej psa a bardziej złapana bezzębną szczęką.Przerażenie moje ogromne,krzyk męża na psa i okrutny płacz małej fasolki.Echhh.Jakoś udało nam się ją zabawić i było ok.Ale po jakimś czasie tak ją zarzuciło w domu ,że uderzyła się głową w futryne i kolejny krzyk.Obiadu prawie nie ruszyła.Pojechaliśmy na wieś.Tam kolejne płacze i żale.Dopadł ją pies który wcześniej mieszkał z nami, czyli labradorka Tequila.Najłagodniejsze psisko świata.A że psisko lubi się bawić i witać to dopadła się do Melonki i zaczęła ją lizać a ,że Mel miała uraz po ugryzieniu to uderzyła w kolejny ryk.I bała się nawet podchodzić do Tequili co wcześniej robiła z chęcią.Poźniej zaliczyła kilka wywrotek na piasku ,zdarte kolana,krew.Na chwile udało ją się utulić na bujanej ławce i zasnęła.Poźniej trochę pofikała na trampolinie ale i tak humor u niej był kiepski.Nie wiem może jakiś ząb dopiero się w dziąśle ujawni a ona już czuje nadchodzące zło ?? Dałam jej czopa na noc.Już raz się obudziła z płaczem.Ale po chwili zasnęła.Powiedziałam mężulowi ,że Franczeske bierzemy dzisiaj do nas do łóżka bo nie chce mi się chodzić do drugiego pokoju 5 razy w nocy.Może to jej pomoże i będzie lepiej spała.

A tu jeszcze chwile gdzie Miśka odzyskiwała na moment humor :)