Weekend minął.Kilka zaliczeń wpisanych do indeksu.Leci.Mało zostało ale najgorsze przede mną.Egzamin z logiki.W sobotę.Nic nie kumam.NIC!
I nie wiem na co liczę w sumie.Na to ,że się uda.Cudem.
W pracy kocioł.Dzieci chorują.Mało ich przychodzi a te co są to też zakatarzone i kichające.Niektóre z zapaleniem płuc w domu.Dwie opiekunki ode mnie z grupy na zwolnieniu.Więc jesteśmy we dwie na placu boju.Dajemy radę.Ale bywa gorąco.
Zaliczyłam sobie ginekologa.W sensie wizytę :) Piszę o tym, bo stwierdzam,że mam super lekarza :) aż chce się go słuchać i do niego chodzić.A ja jakoś 1,5 roku nie mogłam się wybrać :/ wstyd.Wszystko gra. Cyto zrobiona.Tego staram się pilnować.Mój doktorek stwierdził,że wszystko jest ok i nic tylko zachodzić i rodzić :P w tym temacie umówiłam się z nim za rok.Na zachodzenie.He,nie z nim oczywiście.Ogólnie pozytywna wizyta.Wyszedł z gabinetu za mną,ubrał mi kurtkę.Miłe.
I poszłam też do fryzjera.Pana fryzjera.Byłam u niego jakiś czas temu.I tak mi przypadł do gustu,że tylko do niego będę chodzić bo tak jak mu powiedziałam tylko on mnie rozumie :)
Tak mi łepetyne masował,że myślałam,że odlece tam na tym fotelu.Przyszłam 20 min za wcześnie więc miał czas żeby poszaleć :P I tak mi głowe masował,masował a mi się tylko oczy przymykały.
Jezuuuu mogłabym tak codziennie.Ogólnie wizytę zakończyłam z lekką głową,przejściem na TY z Karolem i zdobyciem jego nr telefonu!! Nie,nie szukam romansu.Wzięłam nr jakby kiedyś go w tym salonie zabrakło to zawsze mogę dryndnąć zapytać gdzie teraz ciacha :)
Miłe popołudnie z fajnymi facetami :P
wtorek, 29 stycznia 2013
czwartek, 24 stycznia 2013
W biegu
Dokładnie jak w tytule.Wszystko w biegu.
W pracy ok.Dzieciarnia super.Oczywiście są wyjątki,które doprowadzają mnie do szału ale w każdej grupie trafi się jakiś As! I te opowiastki dzieciaków:
Przy przebieraniu do spania:
-Ale W.masz duży brzuszek po obiadku - mówię
-Mam duży brzuszek taki jak tata - odpowiada dziewczynka
-Coś Ty,tata ma duży brzuszek?? - pytam
-Tak,od piwa!! z uśmiechem kończy W.
:)
A później z uśmiechem na twarzy patrzy się na tych rodziców odbierających swoje maluchy,które na prawdę sporo potrafią opowiedzieć :P
Chorujemy trochę.I ja i Mel.Ja chodzę dzielnie do pracy.Nie mogę dać ciała na samym początku więc łykam tabletki,pije herbatki,ubieram się na noc grubo i się lecze.Jakoś.
Mel kaszle i ma katar.Osłuchowo czysto więc do przedszkola chodzi bo tam każde dziecko w takim stanie więc co z tego,że w domu ją podlecze a później wraca i jest to samo.
Snu mi brakuje.Wczoraj padłam o 21.00!Spałam do rana...bo uwaga...Mel przespała całą noc.Bez pobudki na picie,siku na "mamooo bojem sięęęę sama spać,nie chce tuuu spaććć"
Spała pięknie całą noc.A to na serio nowość.
Brakuje mi odpoczynku z jednej strony a z drugiej lubię to,że tak wiele się dzieje.Serio nie ma czasu na nudę.Dziś kolejne dobre wieści w tym roku.Tym razem dotyczące kogoś z bliskiej rodziny.Więc dobra passa nowego roku trwa :) oby tak dalej.
Pewnie nawet nie zdołam zajrzeć tu przez weekend bo SZKOŁAAA. Zachciało się :)
więc już dziś życzę Miłego Weekendu !
W pracy ok.Dzieciarnia super.Oczywiście są wyjątki,które doprowadzają mnie do szału ale w każdej grupie trafi się jakiś As! I te opowiastki dzieciaków:
Przy przebieraniu do spania:
-Ale W.masz duży brzuszek po obiadku - mówię
-Mam duży brzuszek taki jak tata - odpowiada dziewczynka
-Coś Ty,tata ma duży brzuszek?? - pytam
-Tak,od piwa!! z uśmiechem kończy W.
:)
A później z uśmiechem na twarzy patrzy się na tych rodziców odbierających swoje maluchy,które na prawdę sporo potrafią opowiedzieć :P
Chorujemy trochę.I ja i Mel.Ja chodzę dzielnie do pracy.Nie mogę dać ciała na samym początku więc łykam tabletki,pije herbatki,ubieram się na noc grubo i się lecze.Jakoś.
Mel kaszle i ma katar.Osłuchowo czysto więc do przedszkola chodzi bo tam każde dziecko w takim stanie więc co z tego,że w domu ją podlecze a później wraca i jest to samo.
Snu mi brakuje.Wczoraj padłam o 21.00!Spałam do rana...bo uwaga...Mel przespała całą noc.Bez pobudki na picie,siku na "mamooo bojem sięęęę sama spać,nie chce tuuu spaććć"
Spała pięknie całą noc.A to na serio nowość.
Brakuje mi odpoczynku z jednej strony a z drugiej lubię to,że tak wiele się dzieje.Serio nie ma czasu na nudę.Dziś kolejne dobre wieści w tym roku.Tym razem dotyczące kogoś z bliskiej rodziny.Więc dobra passa nowego roku trwa :) oby tak dalej.
Pewnie nawet nie zdołam zajrzeć tu przez weekend bo SZKOŁAAA. Zachciało się :)
więc już dziś życzę Miłego Weekendu !
poniedziałek, 21 stycznia 2013
Taki weekend.Nasz.
I minął mi weekend w którym miałam zamiar się byczyć, lenić i nabrać sił.I tak było.
Teraz przez trzy tygodnie nie będę miała wolnej soboty i niedzieli bo tak mi jakoś zjazdy poukładali do kitu,że będę siedzieć wtedy w szkole :/
Kurka wodna zero odpoczynku a do tego sesja.Większość przedmiotów na luzaka ale są takie które już takie luźne nie są.
dawno nie miałam tak udanego weekendu.Faktycznie się wyspałam,odpoczęłam,nie sprzątałam,nie gotowałam.Wszystko ogarnęłam w piątek.
Było miło,wspólnie.Mąż gotujący dla mnie :) Ostatnio to polubił więc zdarza mu się tworzyć całkiem wymyślne dania :) bo w życiu bym się nie spodziewała,że jest skłonny zrobić np. steka na camembercie z sałatką i chrupiącymi ziemniaczkami (!) A tu proszę taki ci suprise po 7 latach związku.A ja się rozwodzić chciałam !! :P
A że jeść uwielbiamy oboje to jest to przyjemność dla nas obojga.Więc odpoczywaliśmy razem.
Był wypad do fajnego miejsca,fajnych ludzi.Miejsce super bo być może w tym roku uda się zamieszkać obok :)
Było kino i "Sęp".
Jak dla mnie dobry.Nie jest to HOLIŁUD jak niektórzy stwierdzili ale muszę przyznać,że jest to coś już innego.Polubiłam Żebrowskiego na Przybylską zawsze mi się dobrze patrzy.Nawet cyckami świeci w jednej scenie.Ale nie są to chyba piersi po trzech ciążach :P Coś tam było kombinowane myślę.Ale jeśli nie, to do pozazdroszczenia.Tak mi się nasunęło.
A! I muzyka dobra.Ogólnie temat filmu ciekawy...
Zaczeliśmy też oglądać ale to już w necie "Niemożliwe".Też teraz wchodzi do kin.Po paru minutach już robi wrażenie,ale coś się zacinało więc odpuściliśmy.Ale lubimy,lubimy takie kino więc na pewno dokończymy niebawem.
Teraz przez trzy tygodnie nie będę miała wolnej soboty i niedzieli bo tak mi jakoś zjazdy poukładali do kitu,że będę siedzieć wtedy w szkole :/
Kurka wodna zero odpoczynku a do tego sesja.Większość przedmiotów na luzaka ale są takie które już takie luźne nie są.
dawno nie miałam tak udanego weekendu.Faktycznie się wyspałam,odpoczęłam,nie sprzątałam,nie gotowałam.Wszystko ogarnęłam w piątek.
Było miło,wspólnie.Mąż gotujący dla mnie :) Ostatnio to polubił więc zdarza mu się tworzyć całkiem wymyślne dania :) bo w życiu bym się nie spodziewała,że jest skłonny zrobić np. steka na camembercie z sałatką i chrupiącymi ziemniaczkami (!) A tu proszę taki ci suprise po 7 latach związku.A ja się rozwodzić chciałam !! :P
A że jeść uwielbiamy oboje to jest to przyjemność dla nas obojga.Więc odpoczywaliśmy razem.
Był wypad do fajnego miejsca,fajnych ludzi.Miejsce super bo być może w tym roku uda się zamieszkać obok :)
Było kino i "Sęp".
A! I muzyka dobra.Ogólnie temat filmu ciekawy...
Zaczeliśmy też oglądać ale to już w necie "Niemożliwe".Też teraz wchodzi do kin.Po paru minutach już robi wrażenie,ale coś się zacinało więc odpuściliśmy.Ale lubimy,lubimy takie kino więc na pewno dokończymy niebawem.
Takich weekendów mi trzeba.Jest dobrze.Niech trwa...
sobota, 19 stycznia 2013
Twarzą w śnieg
Jesteśmy.Żyjemy.Wszystko gra.Czas ucieka jak nie wiem co.Doba się strasznie skróciła.Jest stanowczo zbyt krótka.W tygodniu zajrzałam do blogowego świata tylko na chwilke. Zerknęłam co u Was i koniec.Staram się kłaść spać o 22.00.Żeby się wysypiać.Wczoraj po pracy ogarnęłam całe mieszkanie,wstawiłam 4 prania (!!) żeby dzisiaj lenić się na całego.I to robię :D
Praca bardzo mi się podoba.Mam grupę prawie 3latków więc są to dzieci już bardzo kumate,większość mówi całkiem dobrze.Można się pośmiać z niektórych historyjek :) Godziny w pracy lecą szybko więc nie ma czasu na nudę.
Amelka zaliczyła tydzień temu pierwsze w życiu wyjście na sanki.Późno wiem.Ale wcześniej nie było sanek.A i wiek taki był,że co to za frajda.Teraz frajda była a i owszem......
Pierwsze wyjście,piękny puszysty śnieg,wieczór,rodzice ciągną sanie.Dziecko ubrane grubo,przykryte kocem patrzy na nas nieufnie.Lekko się uśmiecha ale jest przerażona. Mówię do K.rozpędź się trochę niech sanie nabiorą prędkości!To pobiegł ojciec dziecięcia z tym dziecięciem na saniach ale zamiast prosto jak najdłużej to mu się zakrętów zachciało....i co było??A no sanki się tak przechyliły,że to nasze dziecko ubrane w trzy warstwy,opatulone kocem,nie mogące wykonać ŻADNEGO ruchu wylądowało twarzą prosto w ten piękny puszysty dopiero co napadany śnieg.Leci matka bo już wie co będzie,ojciec walczy podciąga sanie.Jest!Widać tę twarz całą w śniegu,to przerażenie i słychać...no ryk słychać na całe osiedle!Matka się śmieje bo już nie mogła wytrzymać,ojciec śnieg otrzepuje.Dziecko się drze,że brudnaaaa mammoooo jestem brudna.Ot mi się dama trafiła.I nagle sobie przypomniała o swoim króliku.Już zapomniała o sobie,że cała buzia w śniegu,szuka królika a ta sierota (ten królik) leży cała w śniegu,ledwo co go widać.Wyciąga go otrzepuje,głaszcze.I już miała dosyć spaceru.Już chciała do domu.I tak zakończyło się pierwsze wyjście.A żeby było śmieszniej to na drugi dzień było to samo!!!I też sanie ciągnął K.Ale tym razem po mału.Tylko śnieg był zmarznięty i trochę było nierówno i sanki się przechyliły.I już wiadomo co było... :)
Praca bardzo mi się podoba.Mam grupę prawie 3latków więc są to dzieci już bardzo kumate,większość mówi całkiem dobrze.Można się pośmiać z niektórych historyjek :) Godziny w pracy lecą szybko więc nie ma czasu na nudę.
Amelka zaliczyła tydzień temu pierwsze w życiu wyjście na sanki.Późno wiem.Ale wcześniej nie było sanek.A i wiek taki był,że co to za frajda.Teraz frajda była a i owszem......
Pierwsze wyjście,piękny puszysty śnieg,wieczór,rodzice ciągną sanie.Dziecko ubrane grubo,przykryte kocem patrzy na nas nieufnie.Lekko się uśmiecha ale jest przerażona. Mówię do K.rozpędź się trochę niech sanie nabiorą prędkości!To pobiegł ojciec dziecięcia z tym dziecięciem na saniach ale zamiast prosto jak najdłużej to mu się zakrętów zachciało....i co było??A no sanki się tak przechyliły,że to nasze dziecko ubrane w trzy warstwy,opatulone kocem,nie mogące wykonać ŻADNEGO ruchu wylądowało twarzą prosto w ten piękny puszysty dopiero co napadany śnieg.Leci matka bo już wie co będzie,ojciec walczy podciąga sanie.Jest!Widać tę twarz całą w śniegu,to przerażenie i słychać...no ryk słychać na całe osiedle!Matka się śmieje bo już nie mogła wytrzymać,ojciec śnieg otrzepuje.Dziecko się drze,że brudnaaaa mammoooo jestem brudna.Ot mi się dama trafiła.I nagle sobie przypomniała o swoim króliku.Już zapomniała o sobie,że cała buzia w śniegu,szuka królika a ta sierota (ten królik) leży cała w śniegu,ledwo co go widać.Wyciąga go otrzepuje,głaszcze.I już miała dosyć spaceru.Już chciała do domu.I tak zakończyło się pierwsze wyjście.A żeby było śmieszniej to na drugi dzień było to samo!!!I też sanie ciągnął K.Ale tym razem po mału.Tylko śnieg był zmarznięty i trochę było nierówno i sanki się przechyliły.I już wiadomo co było... :)
wtorek, 8 stycznia 2013
Zaczynam
Od jutra zaczynam nowe zastępstwo w żłobku.Rano dostałam telefon.Podniecona jestem strasznie.Idę ponoć za jakąś kobitkę :) która zaraz rodzi więc szykuje się dłuższe zastępstwo.A od września najprawdopodobniej dyrekcja chce mnie pchać do nowo otwieranej placówki już na stałe. Aaaaa szaleję z radości.Oby było tak fajnie jak na ostatnim zastępstwie.Dosyć już siedzenia w domu.Chce do pracy,do ludzi,do dzieci :) A jeszcze dzisiaj rano myślałam sobie,że jeśli się nie odezwą do końca stycznia to zaczynam szukać pracy gdziekolwiek.Ale jednak.Miałam obiecaną tę prace,miałam tylko czekać.Nawet sama zaraz po Nowym Roku zadzwoniłam czy coś wiadomo w sprawie zastępstwa.Dostałam informację,że mam czekać bo coś się szykuje ale nie wiadomo dokładnie kiedy.A tu proszę.
Jeśli tak się ten rok zaczyna to mam nadzieję ,że dalej będzie tylko jeszcze lepiej.Ach,nie musi być lepiej , niech będzie po prostu dobrze i już :)
Wychodzi na to,że mogę odhaczyć jeden punkt z mojej tablicy marzeń na ten rok.
Wykonałam sobie takie coś pierwszy raz w życiu i chciałabym się przekonać czy to faktycznie działa.Zobaczymy :)
Jeśli tak się ten rok zaczyna to mam nadzieję ,że dalej będzie tylko jeszcze lepiej.Ach,nie musi być lepiej , niech będzie po prostu dobrze i już :)
Wychodzi na to,że mogę odhaczyć jeden punkt z mojej tablicy marzeń na ten rok.
Wykonałam sobie takie coś pierwszy raz w życiu i chciałabym się przekonać czy to faktycznie działa.Zobaczymy :)
poniedziałek, 7 stycznia 2013
Miły wypad
Weekend minął.Całkiem optymistycznie.Sobotni wieczór był wieczorem piwnym.Mózgownica się odstresowała.Jak ja uwielbiam te nasze wypady droga K. :D
Lubie wyjścia gdzie nie musze myśleć o tym co w domu.O zabawach,kąpieli,kakałku.Gdzie mogę zrobić sobie mocniej oko i się odstrzelić lepiej niż w tygodniu :P Lubię pełny pub,gdzie szum ale gdzie muza nie wali po uszach.Fajnie jest jak ludzie zmieniają się przy barze i można sobie co nieco poobserwować :)
Tu pozdrawiam panią w bordowym i dwunastu panów policjantów.Swoją drogą co z niektórymi męskimi mózgami a może nie mózgami a tym co między nogami robi dość OBFITY biust dziewczyny przy stoliku obok....ciekawe... :)
I fajne to uczucie dostać propozycję wypicia drinka od całkiem obcego mi faceta.Który wygląda naprawdę dobrze a nie jest podchmielonym młodzieniaszkiem :) oczywiście się drinka odmawia uśmiechając się mile i pokazując GPS-a na palcu :D bo akurat też się już do domu wychodziło.
Ale w duchu się myśli ,że nie jest jeszcze z Tobą tak źle kobitko skoro ktoś cię w tym tłumie przyuważył.
I z takim dobrym nastrojem się wraca do domu.
Lubię ten odpoczynek w głowie.
Lubie wyjścia gdzie nie musze myśleć o tym co w domu.O zabawach,kąpieli,kakałku.Gdzie mogę zrobić sobie mocniej oko i się odstrzelić lepiej niż w tygodniu :P Lubię pełny pub,gdzie szum ale gdzie muza nie wali po uszach.Fajnie jest jak ludzie zmieniają się przy barze i można sobie co nieco poobserwować :)
Tu pozdrawiam panią w bordowym i dwunastu panów policjantów.Swoją drogą co z niektórymi męskimi mózgami a może nie mózgami a tym co między nogami robi dość OBFITY biust dziewczyny przy stoliku obok....ciekawe... :)
I fajne to uczucie dostać propozycję wypicia drinka od całkiem obcego mi faceta.Który wygląda naprawdę dobrze a nie jest podchmielonym młodzieniaszkiem :) oczywiście się drinka odmawia uśmiechając się mile i pokazując GPS-a na palcu :D bo akurat też się już do domu wychodziło.
Ale w duchu się myśli ,że nie jest jeszcze z Tobą tak źle kobitko skoro ktoś cię w tym tłumie przyuważył.
I z takim dobrym nastrojem się wraca do domu.
Lubię ten odpoczynek w głowie.
piątek, 4 stycznia 2013
Wiosno chodź!
Byłam dzisiaj w galerii handlowej tak zerknąć co tam na wyprzedażach.Kupiłam to co chciałam i jak mi się ciepło na sercu zrobiło jak zobaczyłam mnóstwo kolorowych bluzeczek na ramiączkach, z rękawami ale jednak kolorowe i szorty i spódnice.I lżejsze kurtki.No wiosna jak nic a nawet lato bym powiedziała.Cudnie.
A wszystkie kurtki,płaszcze na przecenach po 50% mniej a idźcie z tym wszystkim w cholerę.Teraz tylko czekać aż w pogodzie zrobi się bardziej słonecznie a nie tak ponuro jak teraz i już będzie całkowicie git :)
I znów zerkam na moją choinke.No stoi jeszcze poczciwina.Lubię jak ciemno w pokoju a tylko lampki się świecą.I nawet nic a nic się nie posypała.Szkoda mi ją wyrzucać jeszcze.Niech stoi jeszcze chwilkę.
Książka z poprzedniego posta wciąga,pochłania mnie do reszty.I tylko zakreślam i notuję gdzieś tam obok ważniejsze zdania.
A Amelka no jak to Amelka.Zadowolona poszła znów do przedszkola.W tej kwestii jest duży postęp.Ponoć super się zachowywała po tej przerwie.Spała na leżakowaniu,ładnie jadła.Nie wołała mamy ani o nią nie pytała :)
A! I ostatnio zaczęła nosić spinkę.Tylko jedną mamuniu jak to zaznacza przy jej zakładaniu.Więc już nie marudzę o gumkę,warkoczyka tylko godzę się na jedną bo przecież do tej pory nie nosiła NIC.
A wszystkie kurtki,płaszcze na przecenach po 50% mniej a idźcie z tym wszystkim w cholerę.Teraz tylko czekać aż w pogodzie zrobi się bardziej słonecznie a nie tak ponuro jak teraz i już będzie całkowicie git :)
I znów zerkam na moją choinke.No stoi jeszcze poczciwina.Lubię jak ciemno w pokoju a tylko lampki się świecą.I nawet nic a nic się nie posypała.Szkoda mi ją wyrzucać jeszcze.Niech stoi jeszcze chwilkę.
Książka z poprzedniego posta wciąga,pochłania mnie do reszty.I tylko zakreślam i notuję gdzieś tam obok ważniejsze zdania.
A Amelka no jak to Amelka.Zadowolona poszła znów do przedszkola.W tej kwestii jest duży postęp.Ponoć super się zachowywała po tej przerwie.Spała na leżakowaniu,ładnie jadła.Nie wołała mamy ani o nią nie pytała :)
A! I ostatnio zaczęła nosić spinkę.Tylko jedną mamuniu jak to zaznacza przy jej zakładaniu.Więc już nie marudzę o gumkę,warkoczyka tylko godzę się na jedną bo przecież do tej pory nie nosiła NIC.
Miłego weekendu !
czwartek, 3 stycznia 2013
Dziś po bardzo długiej przerwie Mel poszła do przedszkola.Szczęśliwa,radosna.Ubierając się opowiadała kto będzie w przedszkolu i ,że pokaże cioci swoje umalowane paznokcie :)
Dobrze to zrobi i mi i jej.Odpoczywam.Ale tęsknie.Musze znów wpaść w ten przedszkolny rytm.Tymczasem idę sobie poczytać.Bardzo mi tego trzeba.
Dzisiaj zaczynam:
środa, 2 stycznia 2013
Córka uczciwa jest
Dzień sylwestrowy.O 8.00 rano poszłyśmy z Melutką do sklepu zrobić ostatnie zakupy na wieczór.
Chodząc po sklepie Dziewcze dostało soczek w kartoniku i Misia Lubisia.Już w domu mówiła,że ona dzisiaj tylko chce Misia Lubisia.Więc zgodnie z umową dostała.Ale powiedziałam,że pani najpierw musi go skasować a dopiero później można go zjeść.I tak jeździła sobie w wózku sklepowym,trzymając w ręku soczek i Misia.
Zajeżdżamy do kasy.Pani skasowała moje zakupy i pyta czy soczek też skasować.Ja się ocknęłam i mówię,że tak pewnie.Że nie zauważyłam.Skasowała.Odjeżdżamy na miejsce gdzie zostawia się wózki.
A Mel na cały głos "Mamoooo pani nie skasowała misiaaaaaaa"!!!!!!!!!!!!
Ja purpura na twarz,patrzę na nią,ona na mnie.Wracamy.Tłumaczę się,że zapomniałam,nie zauważyłam.Pot mi się po tyłku leje.Zestresowałam się.Pani się uśmiechnęła,skasowała nas i po wszystkim.Uczciwa ta córka moja.
Swoją drogą napadu na bank z nią nie zrobię,oj nie :P
Chodząc po sklepie Dziewcze dostało soczek w kartoniku i Misia Lubisia.Już w domu mówiła,że ona dzisiaj tylko chce Misia Lubisia.Więc zgodnie z umową dostała.Ale powiedziałam,że pani najpierw musi go skasować a dopiero później można go zjeść.I tak jeździła sobie w wózku sklepowym,trzymając w ręku soczek i Misia.
Zajeżdżamy do kasy.Pani skasowała moje zakupy i pyta czy soczek też skasować.Ja się ocknęłam i mówię,że tak pewnie.Że nie zauważyłam.Skasowała.Odjeżdżamy na miejsce gdzie zostawia się wózki.
A Mel na cały głos "Mamoooo pani nie skasowała misiaaaaaaa"!!!!!!!!!!!!
Ja purpura na twarz,patrzę na nią,ona na mnie.Wracamy.Tłumaczę się,że zapomniałam,nie zauważyłam.Pot mi się po tyłku leje.Zestresowałam się.Pani się uśmiechnęła,skasowała nas i po wszystkim.Uczciwa ta córka moja.
Swoją drogą napadu na bank z nią nie zrobię,oj nie :P
wtorek, 1 stycznia 2013
Plany
I po Sylwestrze.Minęło na spokojnie. Meluta wytrwała do 1.00 !!! Cóż się dziwić jak przycięła komara o 18.00 na godzinkę :P
Objedzeni byliśmy już dość wcześnie i tylko czekaliśmy do północy żeby zerknąć za okno ,złożyć sobie życzenia i pójść spać.To nasz kolejny Sylwester w domu.Nie mam parcia na wielkie imprezy i przeżywanie tego wieczoru z pompą.Ot,koniec roku,nowa data.Bez szału.
Ponoć za rok mamy gdzieś sobie wyjechać.No cóż, zobaczymy co z tego wyjdzie.
Postanowień nie mam, bardziej plany.
Rok 2012 nie był dla mnie zbyt łaskawy.Zbyt dużo się działo.Było kiepsko.Mam nadzieję,że ten rok będzie o wiele lepszy.Spokojniejszy ale też i intensywny.Że będzie więcej powodów do radości niż smutku.
Plan jest taki żeby być bardziej wesołą, optymistycznie patrzeć na kolejne dni.
Żeby z pracą coś się ruszyło.Z tą,którą bym chciała wykonywać :)
Ha! Jest plan żeby na zumbe się zapisać.
Chciałabym mieć więcej czasu na czytanie i móc dzięki temu kupować szybciej następne książki.
Koniecznie częściej chodzić do kina.
A tak generalnie to WYSYPIAĆ bym się chciała.Bez pobudek Melonkowych na siusiu,kakao czy z powodu potfolów i duchów (???).I żeby u siebie spała tak już na stałe,każdą noc a nie etapami,że trochę jest już w tym temacie dobrze a później znów trzeba ją do nas w nocy taszczyć.
Nic szczególnego.Niech będzie najzwyczajniej w świecie lepiej w tym roku :)
Objedzeni byliśmy już dość wcześnie i tylko czekaliśmy do północy żeby zerknąć za okno ,złożyć sobie życzenia i pójść spać.To nasz kolejny Sylwester w domu.Nie mam parcia na wielkie imprezy i przeżywanie tego wieczoru z pompą.Ot,koniec roku,nowa data.Bez szału.
Ponoć za rok mamy gdzieś sobie wyjechać.No cóż, zobaczymy co z tego wyjdzie.
Postanowień nie mam, bardziej plany.
Rok 2012 nie był dla mnie zbyt łaskawy.Zbyt dużo się działo.Było kiepsko.Mam nadzieję,że ten rok będzie o wiele lepszy.Spokojniejszy ale też i intensywny.Że będzie więcej powodów do radości niż smutku.
Plan jest taki żeby być bardziej wesołą, optymistycznie patrzeć na kolejne dni.
Żeby z pracą coś się ruszyło.Z tą,którą bym chciała wykonywać :)
Ha! Jest plan żeby na zumbe się zapisać.
Chciałabym mieć więcej czasu na czytanie i móc dzięki temu kupować szybciej następne książki.
Koniecznie częściej chodzić do kina.
A tak generalnie to WYSYPIAĆ bym się chciała.Bez pobudek Melonkowych na siusiu,kakao czy z powodu potfolów i duchów (???).I żeby u siebie spała tak już na stałe,każdą noc a nie etapami,że trochę jest już w tym temacie dobrze a później znów trzeba ją do nas w nocy taszczyć.
Nic szczególnego.Niech będzie najzwyczajniej w świecie lepiej w tym roku :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






