piątek, 19 sierpnia 2011

"całkiem spora z niej kobitka"

Dzisiaj będąc już w ośrodku gdzie Mel chodzi na zajęcia dowiedziałam się ,że w trakcie ćwiczeń będziemy miały spotkanie z neurologiem.Pomyślałam super ,zawsze to jakaś nowa wiedza na temat mojego dziecięcia :)
I w trakcie zajęć Melonka wyprowadzona przez panią z sali poszła ze mną do pani doktor.Przeprowadzony został ogólny wywiad,co mała mówi,co je,jak się bawi,miała się przejść przez gabinet i wstać z podłogi.Pani doktorka po krótkiej obserwacji powiedziała ,że całkiem spora z Melani kobitka,że dobrze wygląda,ładnie itd.Powiedziała też ,że dziewczynki ponoć dobrze zaczynają mówić tak ok.2-2,5 roku.Więc żebym się nie martwiła.Wiadomo, są dziewuchy co już dużo więcej mówią od Amelki no ale ona najwidoczniej narazie nie ma ochoty na więcej słów :) Dr zapytała mnie czy pracuję.Mówię ,że jestem na urlopie wychowawczym i dzięki temu mam czas żeby z Melaśką chodzić na zajęcia dwa,trzy razy w tygodniu bo gdybym wróciła do pracy to nie mogłabym chodzić wcale bo poradnia czynna do 16stej.Dr powiedziała,że bardzo dobry wybór,że jeżeli mogę sobie na to pozwolić to jak najbardziej.Poźniej wróciłyśmy na ćwiczenia.Po nich pani zawsze opowiada co robiły i dzisiaj grzebały m.in w suchym kolorowym makaronie w poszukiwaniu różnych innych małych rzeczy.Mel była bardziej zainteresowana próbowaniem makaronu niż zabawą w poszukiwanie skarbów :P córa śmieszna.A od września zapisałam ją na zajęcia grupowe które odbywają się z rodzicami.Są to ćwiczenia metodą Dennisona.Podstawowym ich zadaniem jest integracja mysli i działań ,czyli idealna współpraca umysłu i ciała.Zdążyłam już trochę na ten temat poczytać i bardzo mi się to podoba a i dla Melonka dobrze,skoro do żłobka nie idzie to jakieś ćwiczenia w grupie na pewno dobrze jej zrobią :)

wtorek, 16 sierpnia 2011

miłości mojego dziecka :)

Moje dziecinkowo ma kilka swoich miłostek. M.in. są to ziemniaki z koperkiem i miłość do płatków kukurydzianych na sucho które może podjadać cały dzień.
Buziak zapchany ziemniakami :)
I ukochane płateczki :)



Mamo "nie ma" :(

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Czuprynka kochana

Mój mały dziubek.Zdjęcie sprzed chyba trzech dni.Chodziło mi o uchwycenie jej fryzury , ukochanej bujnej czupryny :) i oczywiście nie mogło zabraknąć zająca :)

niedziela, 14 sierpnia 2011

co jest??czyżby jakiś ząb??

Moje dziecko od dwóch dni przechodzi jakis trudny okres i ja i mąż przy okazji też mamy przez to trudny okres.Mel nie śpi w nocy.Tzn.śpi ale budzi się z 5 razy.No krew już nas zalewa.Ja w dzień jestem wykończona przez te jej pobudki.Nie wiem czy to ząb czy to co??Zęba żadnego nie widać ,dziąsła niespuchnięte więc nie wiem co jest.Na dodatek nie chce jeść ten nasz oszołom.Dzisiaj to już dała popis total.Nie spała w dzień bo akurat godzina spania pokryła się z obiadem u teściowej.Więc poszliśmy na obiad.A tam spotkała Melonke niemiła przygoda bo została ugryziona przez teściowej psa a bardziej złapana bezzębną szczęką.Przerażenie moje ogromne,krzyk męża na psa i okrutny płacz małej fasolki.Echhh.Jakoś udało nam się ją zabawić i było ok.Ale po jakimś czasie tak ją zarzuciło w domu ,że uderzyła się głową w futryne i kolejny krzyk.Obiadu prawie nie ruszyła.Pojechaliśmy na wieś.Tam kolejne płacze i żale.Dopadł ją pies który wcześniej mieszkał z nami, czyli labradorka Tequila.Najłagodniejsze psisko świata.A że psisko lubi się bawić i witać to dopadła się do Melonki i zaczęła ją lizać a ,że Mel miała uraz po ugryzieniu to uderzyła w kolejny ryk.I bała się nawet podchodzić do Tequili co wcześniej robiła z chęcią.Poźniej zaliczyła kilka wywrotek na piasku ,zdarte kolana,krew.Na chwile udało ją się utulić na bujanej ławce i zasnęła.Poźniej trochę pofikała na trampolinie ale i tak humor u niej był kiepski.Nie wiem może jakiś ząb dopiero się w dziąśle ujawni a ona już czuje nadchodzące zło ?? Dałam jej czopa na noc.Już raz się obudziła z płaczem.Ale po chwili zasnęła.Powiedziałam mężulowi ,że Franczeske bierzemy dzisiaj do nas do łóżka bo nie chce mi się chodzić do drugiego pokoju 5 razy w nocy.Może to jej pomoże i będzie lepiej spała.

A tu jeszcze chwile gdzie Miśka odzyskiwała na moment humor :)

piątek, 12 sierpnia 2011

Pepino

Nowy wyraz w Mel słowniku to "Pepe" i nie jest to ani świnka Pepa ani papka tylko najzwyczajniej w świecie jej ukochany pępek :) Zapytana gdzie ma pępek mówi "pepe" i pokazuje gdzie ma . I zagląda czy rodzice też mają pępek.No u taty to ciężko "pepe"znaleźć bo tata grubasek już prawie "pepe" ma niewidoczne :P

środa, 10 sierpnia 2011

Miłość kwitnie czyli z wizytą u Filipa :)

Trochę minęło od ostatniego wpisu a więc po kolei.Teraz pogoda kiepska za oknami i to już kilka dni.Nic tylko leje, wieje i zimno jak jesienią.Dla mnie i Mel tragedia i trochę nudno.Ale w ubiegłym tygodniu jeszcze udało się trochę łapać słońca a jak matka miała trochę roboty w domu to dziecko dostało miskę z wodą,zostało wypuszczone na balkon i siedziało całe szczęśliwe dosyć długo chlapiąc się i rozlewając wode.
W sobotę wybraliśmy się z wizytą do koleżanki Kamili i ogólnie do jej rodzinki.Czas przemile spędzony.Piękne okolice,spokój,cisza.Jak jechaliśmy to napotkaliśmy kilka ruchów wahadłowych.Więc matka wariatka korzystając z okazji narobiła troszkę zdjęć:


Ogólnie podziwialiśmy budowę a dzieciaki pałętały się tu i tam.Mel widziała jak rybki wcinają chlebek,spróbowała marchewki i ogóra prosto z grządki.Dostałyśmy kilka pysznych pomidorków koktajlowych i zestaw garnuszków Mel dostała też :) .Filipek bidulek nie mial zbytnio weny żeby Melonke oprowadzać po swoim "gospodarstwie" bo bidulek chorowity troszkę. Ale Melonka na pewno dokładnie obserwowała majątek swojego narzeczonego :P hehehehe a oto narzeczeni:

Filip leży i myśli "przynieś mi piwo kobieto!"

"Już je mi z ręki" :P


Melon wykończona szaleństwami zasnęła w samochodzie dosłownie po 5 minutach.

Ten wyjazd dał nam sporo do myślenia i następnego dnia czyli w dzień naszej pierwszej rocznicy ślubu podjeliśmy bardzo ważną decyzję,życiową decyzję w sumie.Ale o tym kiedy indziej....

czwartek, 4 sierpnia 2011

Powrót taty,szczepienie,sałata czyli ogólnie co u nas...

Chyba dużo dziś pisania będzie.Zacznę od tego ,że tata K. jest już z nami.Miał przyspieszony powrót ,przerwał szkolenie bo....jego mama a moja teściowa wylądowała w szpitalu.Tak więc mężulo w poniedziałek poleciał do Szwecji a już we wtorek z niej wrócił.Z teściową już wszystko dobrze.Do jutra zostaje bo lekarze robią przeróżne badania ale ogólnie jak pojechałyśmy do niej we wtorek z Mel to wyglądała ok i nie była leżąca pod kroplówką itp.Więc jesteśmy dobrej myśli.
Co dzisiaj?? No dzisiaj szczepienie i wizyta w MOPS-ie.Tak więc wybrałyśmy się piechotką na szczepienie a że pogoda sprzyja to można chodzić i chodzić.Przy okazji szczepienie zważyłyśmy się i zmierzyłyśmy.Fasola moja ma 77cm i waży 11,140 więc całkiem spory z niej pulpetto.Nie wygląda na grubaska ale na mała pyzę troszkę tak :) I nie wiem skąd ta waga bo ona prawie nic nie je heh...A ! i pani pielęgniarka też zauważyła ,że niezła z Meli tancerka.Bo tylko tel mi zadzwonił to ta na środku gabinetu zaczęła tańczyć.Ogólnie wesoło było :) Płacz pojawił się tylko już przy samym końcu szczepienia ale dziecko dzielnie patrzyło cały czas na strzykawke wbijającą się w papuśne udko :)
Wracając zaszłyśmy do wspomnianego już MOPS-u.Ludzi nie było więc skorzystałam ,że akurat było po drodze.Załatwiłam co trzeba i uciekałam do domu bo godzina była 12sta więc Meli pora drzemania.I co?? Melani zasnęła w wózku!!!!! Nie było by w tym nic dziwnego gdyby to było normalne.Ale ona już od bardzo dawna nie śpi na spacerach.Może ta szczepionka ją tak zamuliła.Skorzystałam z tego ,że śpi, zrobiłam zakupy na obiad i na wieczorną sałatkę.tak , na sałatkę bo mam wene na sałatki.I pewnie będe je jadła przez tydzień aż w końcu nie będe mogła na nie patrzeć.A teraz zdjęcia.
Śpiąca Melutka :) musiałam to zfotografować bo taki widok śpiącego mojego dziecka w wózku to rzadki widok.
I wczorajsza sałatka którą się tak zapchałam ,że już na nic innego nie mogłam patrzeć.Wrąbałam całą miskę a ta akurat jest malutka i należy do mężuli.

Sałatka jak sałatka...ale dodałam uprażony słonecznik a nigdy tak nie robiłam i dopiero dzięki temu była taka pysznościowa :) i dzisiaj oczywiście na kolację to samo.
Właśnie zrobiłam sobie przerwę w pisaniu i o mały włos bym się zabiła przez butelkę wody.Wala się to wszędzie w naszym mieszkaniu.W kuchni woda,w dużym pokoju woda u małej woda ,szkoda ,że jeszcze w łązience nie stoją butelki.A pije się wody na potęgę.A najwięcej to chyba młoda pije i obowiązkowo cytrynowa pół na pół rozcieńczona z wodą przegotowaną.Takie ma wymagania skubana.Jak naleje jej tylko zwykłej to wykrzywia się jakby cytrynę polizała tak więc musi być chociaż trochę dolanej wody cytrynowej na smaczek :P Za to wczoraj spróbowała pierwszy raz w życiu kanapki ze szczypiorem.Widziała ,że kroje jakieś zielsko do sałatki więc zawisła na nodze mej i ręce wyciąga do góry i jakby umiała to by mówiła "mamo daj" .Dałam dziecku kawałek szczypiorka ,pociumciała,pociumciała i wypluła.Zrobiłam jej kanapeczke to trzy wagoniki udało się wcisnąć.Więc zapoznanie ze szczypiorem jest.A niedawno tez zapoznała się z koleżankami rodzynkami.Najpierw kilka powypluwała a pożniej jadła ze smakiem.Widać podeszło to mojemu niejadkowi :)
Wczoraj byłyśmy w ośrodku na zajęciach i pani bardzooo chwaliła Melona.Chyba pierwszy raz tak bardzoo chwaliła.Mówiła ,że już jej się tak łatwiej odnaleźć,że się odzywa.Że jak "nie" to "nie" jak "tak" to "tak"   i inne "nie ma", bach bam i te sprawy mówi.I fajno.Wychodzi Melon zadowolony z zajęć i ładnie robi papa bo jest wtedy cwana bo u matki na rękach.Wracając zjadła całego banana które to miłuje ostatnimi czasy.Banany są rano,banany na spacerach i banany najlepiej na kolacje.Ach dodam jeszcze bo jak pisałam ostatnio ,że mężulo mówi ,że Melon taki już duży itd.A tyczyło się to też tego ,że jak coś oglądamy to Melon przyjdzie ,siądzie obok i gapi się razem z nami w tv albo jak coś jemy na dywanie :) to siądzie i wcina z nami taka stara maleńka z niej.Siedziałam jakiś czas temu na dywanie i zajadałam płatki kukurydziane prosto z paczki ,Mel usiadła obok,łapka do paczki i wcina.Fajna z niej kumpela.Wyglądałyśmy jak stare koleżanki jedzące chipsy w kinie :) A jak przyniosła ostatnio swoje sandałki i starała się jej sama ubrać co niezbyt jej szło to mąż patrzy na mnie i mówi "Boże ona faktycznie niedługo nas nie będzie potrzebowała"  :P:P:P ot taka moja rozkosznica ukochana.Postęp jest też w myciu zębów.W końcu daje sobie myć.Oczywiście muszę śpiewać przy tym "szczotko,szczotko,hej szczoteczko ooo,zatańcz ze mną hej w kółeczko ooo ....bo to bardzo ważna rzecz żeby zdrowe zęby mieć " itd itd.A jak na chwilę przestaje to ona patrzy na mnie zdziwiona.Cudak normalnie cudak.

wtorek, 2 sierpnia 2011

Obserwacje czyli nowe stworzonko w domu

Wczoraj wieczorem ,przed Meli kąpielą szykowałam jej piżamę,pieluchę i kątem oka zobaczyłam ciemną plamę na ścianie.Już miałam wizję szerzącego się robactwa.Mieszkamy na pierwszym piętrze a przed oknem mamy drzewa,trawy,krzaki i niestety ale daje to mnóstwo muszek wieczorami a już nie wspomnę o innych pająkach blechhh.No więc spoglądam i widzę pięknego motylka.Udało mi się go złapać oczywiście nie w celu maltretowania go ale po to żeby Melka zobaczyła nowe stworzonko.Idę i pokazuje dziecku motylka.
Motylek zaczął się mocno trzepotać chyba wkurzył się już tą niewolą więc po obserwacji wypuściłyśmy motylka przez okno i Mel poszła do kąpieli :)

16m-cy czyli przegląd rozwoju mego dziecka

Parę dni temu Mel skończyła 16m-cy. Mówi jak na swój wiek raczej niewiele.Bo jest to mama,tata,baba,papa,nie,kupa albo upa,bam jak coś spadnie,udaje zwierzęta(kota,psa,kurę, kaczkę i świnkę) , na pieluchę mówi - be,nie ma,lala.To by było na tyle. Ale rozumie dużo.Poproszona o przyniesienie lalki,wózka dla lalek,pieluchy to przynosi bez pomyłki.A już jak wspomne o zającu to leci z uśmiechnięta paszczą.Mężulo się cieszy i mówi ,że niedługo będzie mu piwko przynosić.Niedoczekanie!!!!! :P Wynosi sama pieluchę do kosza.Dzieli się z innymi,karmi innych,nie zabiera zabawek i nie bije innych dzieci w piaskownicy.Uwielbia przeglądać książki,pisać a bardziej bazgrolić ale długopis trzyma jak dorosła babka.No i tańczyć uwielbia.Powiedziałam do męża ,że jak skończy 3latka to ją zapiszemy na tańce.Jak tylko usłuszy jakąś melodyjną reklame to przybiega przed tv i tańczy.Pokazuje oko,nos,ucho.Zapytana "gdzie tata jest gruby" idzie i pokazuje na taty brzuch (to nasz hit :P  ) ,jak pytam gdzie ma kropeczkę to pokazuje na swojego pieprzyka a raczej znamię które ma jedno narazie a tata ma w tym samym miejscu.Puszcza całuski,daje całuski nam i miśkom,które też tuli.Heh i jeszcze jak się powie "ściągnij skarpetki" to siada i ściąga.Pokazuje jaka jest duża,robi mniam mniam po brzusiu,ile ma kłopotów,cacy.Ogólnie rozumna z niej kobitka tylko mówić jej się nie chce.Ale to też jest efekt tego ,że miała operację więc i ta mowa może ciężej iść.Chociaż nie ma reguły bo są dzieci które zaczynają mówić jak mają 3 lata a urodziły się bez takiej wady jak ona.Mel jest pod okien logopedów także jest pod kontrolą :) Mężulo mówi ,że czasami ma wrażenie jakby Melonek miała z 5 lat taka z niej kumata dziewczynka.Lubi układać kolorowe kółka na patyk i kolorowe kubeczki układać od najmniejszego do największego .
To tyle jak na 16sty miesiąc.Tak co dwa miesiące będe pisała co tam u niej nowego  albo w między czasie będe pisać.

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

marudzenie uzasadnione czyli tęsknota za tatą :)

I wyszło dlaczego moje ukochane dziecię marudzące było ostatnimi czasy.A zaczęło się od piątku.Mężulo miał zaplanowany przyjazd do domu tak na godzinę 19stą.Mała cały dzień marudząca,doszło do tego ,że miała dwie drzemki w ciągu dnia co jej się nie zdarza.Bo już od dłuuuższego czasu kładłam ją tylko raz.A tu ledwo głowę na poduszkę położyła a już zasnęła.I tak od 16.00 spała 1,5 godziny , chciała dłużej bo nie ubudziła się sama tylko ja musiałam ją budzić.Mężulo przyjechał ,dziecko jak się przykleiło do taty tak nie chciało zejść.A odstawiona choć na moment wpadała w okrutną rozpacz.Więc cały wieczór do 22.00 spędziła u taty na kolanach albo noszona na rękach.Położyliśmy zbója spać.I spała do 9.00 z jedną pobudką na zmiane pieluchy.Szok!!! Mężulo rano patrzy na mnie, na zegarek i się pyta o co mi chodziło z tym ,że Melani taka marudząca,nieśpiąca itd.No inne dziecko.I tak było w sobote w nocy i w tą noc również.I spanie do 9.00 a nie do 6.00 czy 7.00.Stwierdziliśmy ,że to nie na zęby tylko chyba jej tęskno było za tatą.Bo cały czas tylko do taty do taty .Wzięta na ręce tak się tuli jak do swojego zająca ukochańca.
echhh co robi z dzieckiem 5 dni nie widzenia się z tatą.Mam nadzieje,że w tym tygodniu będzie trochę lepiej.Mężulo dzisiaj wyjechał na tydzień znów do Szwecji,wraca w przyszły poniedziałek.Weekend minął szybko ale przyjemnie.Zaliczyliśmy przyjęcie weselne i ogólnie spędzaliśmy czas razem,gadając do nocy albo wygłupiając się na dywanie.No to co Mel z tatą wczoraj wyprawiali wieczorem to woła o pomstę do nieba heh.Poduszki,zabawki latały po całym pokoju,ganiali się,przewracali,gilali i tak w kółko.Mel wykończona,poszła do kąpieli i spała znów całą noc z jedną tylko pobudką.Zuch dziewczyna.
Sprawa mieszkania przełożona definitywnie.Mówi się trudno.A szkoda.Bo było już upatrzone mieszkanie,okolica,wszystko.Ale trzeba to przełożyć.Nie na daleką przyszłość bo w sumie jest to dla nas bardzo bliskie i realne.Ale dajemy sobie na luz.A za te 2,3 lata chcemy kupić już takie nasze mieszkanie na lata,wymarzone i zrobić tak jak będziemy chcieli a nie patrzeć na to żeby zrobić ale w sumie można by lepiej itd.Poczekamy trochę ale już jak to mówi mężulo K.zrobimy na wypasie.Więc czekamy na spokojnie wszystko będzie ale z głową.Najbardziej jednak szkoda mi układu tego mieszkania co upatrzyliśmy ale do tego czasu co mamy w planach na pewno pobudują się nowe bloki jeszcze i znajdziemy sobie to takie nasze gniazdo :) Bo już zdecydowaliśmy ,że na pewno chcemy mieszkanie w stanie deweloperskim ,żeby od podstaw zrobić tak jak będziemy chcieli.Do tego czasu ja zapewne pójdę do pracy ,Melon do przedszkola,mężulo w firmie ma dostać do 3 lat z 2 lub 3 podwyżki , staniemy na nogach i wtedy na spokojnie się coś znajdzie.A i mój szalony tata z łaskawszym okiem będzie patrzył na nasze plany.Bo teraz cyka się okrutnie i to trochę przez niego nasze plany się przesunęły.Bo w woli wyjaśnienia on nam "zasponsoruje"wkład własny.Który dla nas jest bardzo ważny.To tyle jeśli chodzi o mieszkanie.
Pogoda od dzisiaj ma się poprawić więc na pewno ze Stworem będziemy korzystać aby nam czas szybciej minął do powrotu taty.A teraz pobuszuję po internecie w celu poszukania inspiracji na dzisiejszy obiad bo póki co nic mi do głowy nie przychodzi... :)